Ma'Conr siedział w Zamku Stirling - siedzibie Klanu, smętny niczym jesienny wieczór.
- Taaaak, to juz chyba koniec...
Ponure mysli kłębiły się w jego czaszcze, jak muchy na padlinie ubitego padliniaka.
- znik±d pomocy znikad rodziny, sam sam jak palec.
Pomarli wszyscy - i Bargham i Cophros i Uhlav i Hastein, wszyscy Gorale odeszli.
Nawet Isengrim jego Mentor zapadł w stan dziwnej ¶pi±czki i nijak przebudzić się nie mógł.
Ech co za los, co za czasy... Wspomnienia Ma'Conra pobiegły ku odległej przeszło¶ci, kiedy to Zamek Stirling dĽwięczał gwar± mnóstwa głosów a lasy i równiny całej Sosarii obiegał bojowy okrzyk Bruce: "HUA! Fuimus Fuimus!!!"
Z tego ponurego nastroju wyrwał górala dziwny dĽwięk - ni to syczenie ni to gwizd.
Nieco niepewnie rozejrzał sie po wewnętrzenym dziedzińcu zamczyska. Nikogo nie zauwazył.
Znowu ten dzwięk...
Co u diaska!!! Góral zakl±ł szpetnie, na smierdz±ce ogry co to jest?!
Mglista postac w zielonym kilcie i ogromnym toporzyskiem w lapie zsunęła sie z piętra zamku...
O żesz!?! toż to Ojciec! Nasz Starzec!! Pamietal go jeszcze z... tak z dziecinstwa niemalze!
Przetarł z niedowierzaniem oczy, zjawa zaczęła nabierać coraz bardziej realnych kształtów aż stała się całkowiecie realna - widział juz pomarszczon± twarz i potezna brodę Starca.
- Ufff, a niech mnie! - Ma'Conr az usiadł z wrazenia...
Starzec jakby go nie zauwazył, takze wygodnie rozsiadł sie w orzechowym tronie.
- Witaj
To zwyczajne przywitanie omal nie zwaliło mlodego gorala z nog.
- Wwwiittaajj Meddrcze, cco Cie ttu sprowadza - raczej wyseplenil niz powiedział Ma'Conr
- HA! wlasnie, co mnie tu sprowadza - Starzec podrapal sie po glowie - Co mnie tu sprowadza...
Rozejrzal sie po pustym Zamku
- A tak! Juz wiem, hmmm, cos tu pustawo i cicho, gdzie ta reszta sie znow walesa?
- Nie ma nikogo, jam tylko ostal - rzekl smutno Ma'Conr
- Uuuu to niedobrze, to niedobrze, ten tego , co to ja chciałem, a wlasnie dlaczego tu tak pusto?!
- pogineli albo posneli Ojcze - drzenie glosu Ma'Conra bylo nad wyraz widoczne.
- No tak, no tak... A ty mlokosie co tak smecisz? Bierzaj i wez jakowas niewiaste, trza Klan mnozyc, nie jajczec nikiej ta baba! Co z ciebie za Bruce?! Masz tam cosik pod kiltem czy calkiemzes zniewiescial?! Psia jego mac!
- Ten no tego, wojna Medrcze, wojna, orez trza sciskac a nie niewiasty...
- Co ty mnie tu o wojnie! Wojna wojna a loze lozem, Klan mlokosie Klan! Czys ostatni czy nie, trzeba go podniesc z upadku i basta!
- Ale jak Ojcze jak?! Wszystko przepadlo, skarby, pamiatki, wszystko. Ledwom tomy Historii Klanu ocalil! Nawet ubrania pomurszaly i zetlaly do cna!
- ACH! ubrania - Starzec spojrzal na gorala - ech, ty golowasie co ty masz za gacie?! Toz to wstyd, chadzac po swiecie w czyms takim!?
Starzec zaczal gwaltownie czegos szukac w swoich rzeczach - Ma'Conr nawet nie zauwazyl ze Starzec ma caly czas plecak przyt sobie.
- Masz ci smarku! nos go godnie a podnos gdy trza! - rechot Starca byl nizym dzwon w swiatyni.
Wtedy Ma'Conr zobaczyl to cos, co Starzec mu podawal - kilt ale nie taki jaki mial na sobie - starozytny, prawdziwy Kilt Klanu Bruce.
UCH... KILT!!!
- No dobra, czas na mnie - rzekl Starzec, wzywa mnie to co mnie wzywa czas w droge..
- Medrcze napij sie choc najedz - Ma'Conr szybko podal jedzenie i napitek.
- A tego niegdy za duzo - rzekl Medrzec zajadajc i pijac rum niczym stary goral.
"hic", "hic" "hiiicc" - i w tej chwili postac Przodka poczela sie rozmywac az stala sie przezroczysta a na koniec calkiem zniknela...
"Noooos gooo gooodnieee smaaarkuuu!!!"
Komnate ogarnela cisza, po Medrcu nie bylo juz sladu poza Kiltem, ktory Ma'Conr sciskal kuczowo w reku.
- Bede, bede Starcze - szeptal przejety goral
i tyle - mala sprawa a cieszy

w szczegolnosci wyjatkowo intrgujace rozmowy z Pijanym Przodkiem, ktorych w tym miescju nie ma co przytaczac

Dzieki za ubaw no i za reszte