Autor Wątek: Czarne chmury nad Delucja  (Przeczytany 1239 razy)

Offline Mekmar

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1535
Czarne chmury nad Delucja
« dnia: 2010 07 16, 10:17:52 »
Siedząc  w pozycji medytacyjnej lekko unosząc się nad ziemia czytałem księgę, kolejna…  Ciężko było by zliczyć, która to już po tych stuleciach.  Moja koncentracje przerwał  odgłos dobiegający ze świątyni  Myrkula. Jedynym ruchem skierowałem księgę do skrzyni powoli opadłem na ziemie i ruszyłem w stronę  świątyni. Całą drogę tylko jedna myśl  zaprzątała  moja głowę, czy Myrkul się przebudził, ta myśl przyciągnęła  uśmiech na moją martwa twarz. Na horyzoncie już widziałem świątynie a przed nią  co najmniej 7 osób,  rubinowe oczy przyjęły  kształt kalejdoskopu, mój entuzjazm  był  tym większy gdy ujrzałem całe zło tego świata skupione w jednym miejscu.
Witaj Verthano, witam wszystkich, wyraźna i przerażająca aura bardziej złowroga niż moja biła ze świątyni.  Aaron rzekł- Mekmarze czekaliśmy na Ciebie- W takim razie ruszajmy. I tak ja pierwszy wkroczyłem do świątyni a za mną odór śmierci, za mną Verthana, której włosy powiewały na wietrze, wyglądała jakby tu nie pasowała jednak nikt z tu obecnych by nie podważył jej okrucieństwa i spaczonej natury. Aaron z uśmiechem na twarzy skrytym pod stalowym hełmem i płaszcz powiewający na wietrze a krok w krok z nim Egzekutor Langardu ze swoim ogromnym toporem Kata, za nimi materializuje się Wolmyth cichy zabójca w dłoniach trzyma dwa ostrza ociekające świeżą  krwią. Salvatore niskiej krępej budowy ciała i jego wielki młot, którego mogło by się wydawać, że nie da rady podnieść, oczywiście wiedziałem ze tym młotem posługuje się równie łatwo co ja rzucam zaklęcia. Zajęliśmy miejsca w świątyni, oczywiście pierwszy rząd pierwsze miejsce należało do mnie. W świątyni panowała ciemność  a z każdym krokiem Myrkula ginęły ostatnie promienie słońca. Nasz przywódca duchowy przemówił a jego słowa rozniosły się po murach naszej Twierdzy. Każde słowo wychwytywaliśmy jak spragniona roślina wodę z ziemi. W moim umyśle kołatała się tylko jedna myśl- nastały dla świata złe czasy, zło, mrok i zniszczenie powróciły do Sosari-  Ogien Daywadosa, coś przez co Pan zniszczenia komunikuje się z nami i swoim synem przemówił, dało się wyczuć obecność całej niegodziwej trójki. Nie czułem tego od lat, przez myśl  przemknęła mi myśl- nastały dla nas lepsze czasy-  rozsiadłem się wygodnie na marmurowym krześle i delektowałem się złem które było tak gęste, że można by je kroić. Poświęciliśmy dłuższa chwile na modlitwie, która przerwał Myrkul  i zaczął przemawiać… Szybko przeszedł  do sedna, ruszyło się Myrkul się przebudził Wojownicy, magowie, zabójcy, bestie, demony, nieumarli, nekromanci i wszyscy inni którzy szerzycie zło, zadajecie ból, zabijacie, knujecie i spiskujecie ZACZYNAMY! Ogień Daywadosa rozpłynął się w powietrzu. Uniosłem się z krzesła i lewitując lekko nad ziemia przeniosłem się przed świątynie. Nim dosiadłem wierzchowca z mroku świątyni wyłaniali się kolejni szerzący chaos.
Byłem wstanie wyczuć energie Daywadosa, więc galopem ruszyłem a za wszystkie czarne charaktery tego świata, dotarliśmy do strzeżonych jaskiń w których spoczywają zastępy Delucjańskie, mijając  swoich żołnierzy widziałem na ich twarzach radość z powrotu Myrkula. Dotarliśmy na miejsce, Avatar Daywadosa już nas oczekiwał. Rzekł głosem donośnym acz spokojnym- Na początek potrzebuje głów naszych wrogów- chwile później wrócił oddelegowany do tego krasnolud z worek wypchanym po brzegi głowami. Jako pierwsza głowa zdrajcy Molterona, dopiero co ucięta przez Vethane, kolejne Glowy lądowały na posadzce przyzdabiając nasze sanktuarium.
Ogień, który rozpalał w nas Daywados wskazał nam jedyna słuszna drogę, która możemy z Sosarii zrobić jedną wielka mordownie i pobojowisko.  Zaczynamy od odzyskania zwierciadła Yloth, którego używaliśmy podczas oblężenia Magnicji. Ruszyliśmy na spotkanie obrońców zwierciadła,  walka była długa i wielu z nas zostało rannych, wracając w zniszczonych  pancerzach podartych zbroja i z wyszerbionymi ostrzami wracaliśmy z opuszczonymi głowami do Twierdzy… Lustro było pobite!  Głos Daywadosa pocieszył nas, ze lustro można naprawić ale pora byśmy odpoczęli  i przygotowali się do kolejnych misji. Wszyscy wycieńczeni udali się na spoczynek…
Późnym wieczorem dnia kolejnego, ponownie chmury zakryły księżyc a Delucja pogrążyła się w ciemności, wezwanie Myrkula, było słychać w całych zaginionych krainach. Wezwanie silniejsze, niż dnia poprzedniego, Myrkul odzyskuje siły. Tym razem na miejscu pojawiłem się jako pierwszy, towarzysze nie kazali mu jednak długo czekać. Wspólnie przekroczyliśmy próg świątyni, nasza liczba była większa pojawili się kolejni nikczemni, którzy usłyszeli o przebudzeniu Myrkula. Miejsca w świątyni zajęte, tak licznego spotkania w naszej kaplicy nie było od lat. Dzisiaj powitaliśmy Avatara Yloth, wierni wyznawcy oddali pokłon, reszta na znak szacuj powitała Yloth. Ponownie zająłem swoje miejsce pierwsze krzesło w pierwszym rzędzie. Czarna szata, czarny płaszcz przypinany broszką w kształcie hebanowej laski owijały ciało licha odcinając promienie słońca od tego co pozostało z jego ciała.  Myrkul rozpoczął a my za nim, modlitwa odbijała się echem po świątyni, gdy nagle Spaczona Verthana przerwała-Coś tu cuchnie- jej spojrzenie padło na wejście do świątyni, usłyszałem tylko świst bełtu rozcinającego powietrze. Ciało złodzieja leżało nieruchomo na ziemi, krasnolud Salvatore czym prędzej oskalpował zwłoki złodzieja a jego głowa wylądowała przed obliczem Yloth. Któż by pomyślał, że zwykła hiena cmentarna zakłóci przebieg mszy. Yloth przeklęła złodzieja a jego głowę  wypchaną  trocinami zostawiła jako przestrogę  dla kolejnych, którzy myślą, że takie coś może ujść na sucho. Powróciliśmy do modlitwy, nasze słowa i oddanie wzmacniają Myrkula i nikczemną  trójce. – Dobrze pora zabrać się za naprawę lustra- Tymi słowami zostały zakończone modły.  Wraz z towarzyszami broni udaliśmy się do kuźni by przetopić to co pozostało z tafli lustra. Swoja magią zwiększałem temperaturę grzewczą  pieca, Kat Langardu zajął się bezpośrednio przetapianiem. Cala straż Delucji w jednym miejscu cała elita Chaosu w kuźni i przed nią, nawet mysz nie mogła by sie prześliznąć. Po długiej i ciężkiej pracy Egzekutor Langardu zakończył przetapianie szczątek lustra, obaj byliśmy zmęczeni, zużyłem prawie cała energie magiczną  a to dopiero połowa drogi. Teraz był nam potrzebny wyśmienity szklarz, który podoła zadaniu stworzenia nowego lustra.  Zebraliśmy się przed bankiem,  Loyd wraz z całą świta przenosił przetopione szkło. Pierwsza  osoba jaka przyszła mi na myśl to kobieta alchemik i szklarz, dodatkowo ktoś komu mogę zaufać. Wykonałem pieczęcie skoncentrowałem się i skontaktowałem się z nią. Poręczyłem za nią przed swoimi podwładnymi, pozostało nam tylko czekać.  Wszyscy w pogotowiu na baczność z wyciągniętymi broniami oczekiwali przybycia rzemieślniczki. W końcu pojawiła się pośrodku placu zakapturzona, szczupła kobieta. Ściągnęła kaptur, od razu w oczy rzucają się delikatne rysy twarzy i pełne blasku oczy. Wyszedłem przywitać starą znajomą, nie minęła chwila gdy opiekun szkła wyrwał się z szeregów i zaczął tłumaczyć kobiecie co ma zrobi i czy w ogóle jest w stanie to zrobić. Jej delikatne dłonie dotknęły szkła, cała świta Delucji nerwowo przyglądała się ruchom kobiety, atmosfera była tak gęsta, że jeden niewłaściwy ruch mógł wywołać rzeź większa niż w Minoc. –Uspokójcie się ,  wyciszcie się okiełznajcie swoje energie, nie chciał bym byście jej przeszkadzali podczas pracy- Powiedziałem głośno i wyraźnie niczym generał wydający rozkaz ataku. Kobieta wyjęła z torby swoje narzędzia i zaczęła swój spektakl, to co działo się później jest wręcz nie możliwe do opisania jednak spróbuje. Gdy tylko narzędzia dotknęły szkła rzemieślniczka wpadła w trans obróbka szkła w tamtej chwili nabrała dla mnie nowego znaczenia. Zaczęła tańczyć niczym rusałka, jej ruchy były płynne powoli unosiła się nad ziemia, narzędzia już nie były potrzebne wraz z jej subtelnymi ruchami szkło zaczęło się przeinaczać, trwała grobowa cisza a zdziwienie nie opuszczało naszych twarzy. Nigdy bym nie pomyślał, że w twierdzy zła może stać się coś takiego, żywi nazwali by to pięknym, ja nazwę to niesamowitym. Kobieta wycieńczona opadła powoli na ziemie a lustro pozostało w powietrzu, Abelard chwycił kobietę ja siłą woli przyciągnąłem lustro. Ponownie udaliśmy się do kaplicy, gdzie ustaliśmy, że jako pierwszy lustro będzie mógł nosić Egzekutor Langardu… *tutaj zapiski z dziennika się urywają*
« Ostatnia zmiana: 2010 07 16, 13:44:22 wysłana przez Mekmar »

 

Offline gh0uligh

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1947
  • see hero, kill hero
    • Lora Garbalucha
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #1 dnia: 2010 07 16, 12:58:19 »
ja chcialem jedynie goraco podziekowac za wspolna zabawe. wiem, ze pierwsze zadanie bylo dla was niebywale trudne i pewnie poleciala na mnie masa przeklenstw, ale najwazniejsze ze sie nie poddaliscie i daliscie rade. ;) do tej pory jestescie najlepsza grupa, jaka wzialem pod opieke, nie odstajecie w zaden sposob od zadnej grupy fabularnej, ktore mialem gdy zaczynalem jako scenarzysta (czyli pierwsze pokolenie wampirow). udowodniliscie mi, ze nadal drzemie w was ogromny potencjal i nie moge sie doczekac kolejnych zadan, ktore juz w glowie zaczynaja kielkowac. nie zmieniajcie sie!
udyr wouldn't let me farm in lane, so I reported him for harassment. He reported me unskilled, I reported him dead.

Offline kwiatek

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 414
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #2 dnia: 2010 07 16, 14:06:22 »
i pewnie poleciala na mnie masa przeklenstw,

a żebyś wiedział ;)

Skalaboss

  • Gość
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #3 dnia: 2010 07 18, 18:15:56 »
Spoko quest, dobra zabawa ;]

Offline Maelui

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 863
  • Vampirella
    • Forum Vamiprica
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #4 dnia: 2010 07 23, 20:18:54 »
ja tez tak chce :<

lpd

  • Gość
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #5 dnia: 2010 07 23, 21:15:38 »
No wybacz, masz zajebistego opiekuna :)

lpd

  • Gość
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #6 dnia: 2010 07 23, 23:30:10 »
II

I przybył ten, który głosem jest najokrutniejszego z okrutnych. Nie mogliśmy się spodziewać niczego innego. Nakazał nam wykonać przerażające zadanie. Hmmm... w sumie nie powinniśmy oczekiwać łatwej przeprawy. Wiadomym było, że służba trójcy nie będzie prosta. Posłaniec rzekł:

Niepozorne, pospolite śmieci potrafią być czasem kluczem do ogromnego mechanizmu... Obierzcie cel, ponurą bestię, rozszarpcie na strzępy, a następnie przynieście mi to, co plugawi tą parszywa ziemię, w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Echo wciąż żywe w naszych uszach powtarzało nam to po stokroć. Zabijcie, rozszarpcie, na strzępy... Zastanawiało mnie jedno. Po cholere mieliśmy ubić jakiegos czarta?! Nie wygodniejszym celem byłby jakis pachoł Methestela co skurczony siedzi w zamkniętych murach światyń? No cóż... Nie powinno mnie to martwić. Wszakże każdy z nas jest bestią. Bez wyjątku.

Nastepnego poranka przyciagneliśmy za pysk dziecię mroku pod naszą świątynię . Skute w piekielne łańcuchy walczyło długo. W końcu jego zmasakrowane truchło padło, wypełniając szczeliny w bruku słodką krwią. Salvatore,  Etthard  i Elv’iira, umęczeni, przystąpili do końcowej fazy. Wycięte zakrwawione kopyta, które nadal były zamknięte w łancuchach, zaciągnęliśmy do świątyni aby obwieścić zakończenie misji. Pozornie nie mające nic ze sobą wspólnego zdarzenia zaczynają plątać w jedną ściężkę. Ścieżkę mrocznej trójcy...
« Ostatnia zmiana: 2010 07 23, 23:35:27 wysłana przez lpd »

lpd

  • Gość
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #7 dnia: 2010 07 24, 01:30:30 »
III

Czy napotkałeś kiedykolwiek przedmiot, który dawał Ci mozliwość spojrzenia na życie w inny punkcie świata? Zwierciadła te przybieraja wszelakie kształty i rozmiary. Mają też różne właściwości. Te, które mnie odnalazło przybrało kształt krystalicznoczarnej, wielkiej lewitującej kuli wypełnionej jakby płynną masą. Co więcej, dałbym sobie rękę uciąć, że jest obdarzona świadomością. Bo jak inaczej wytłumaczyć hipnozę, której doświadczyłem?

Odważyłem się spojrzeć... Me doskonałe odbicie powoli zanikało, a wraz z tym doświadczeniem gdzieś w najdalszych zakątkach mego umysłu rodził się głos. Z każdą chwilą stawał się coraz wyraźniejszy, bardziej przytłaczający... Słuchałem jego poleceń, powtarzałem co ważniejsze frazy, jak na wpół przytomny. Wnet się ocknąłem. To co zobaczyłem przerosło me najśmielsze oczekiwania. Piękna komnata... niewyobrażalne skarby, jakich oczy me nie widziały. Trudno mi było poznać miejsce, napewno tam nie byłem. Obraz był rozmazany, jakby coś starało się utrudnić mi dostęp do tego miejsca. Resztki świadomości nie pozostawiały złudzeń. Coś mnie tu przyciągnęło, coś mi kazało dopuścić się strasznego czynu... To było smocze leże.

Ciekawi mnie, czy smoki odczuły mą obecność... Były jakieś przytłumione, jakby odurzone jadem zwierciadła. Teraz! Zrób to! Głos przybrał całkowicie inna barwę. Teraz wszystko stało się jasne a obraz wyraźny. Wyrwałem się z tego snu, powrociłem do rzeczywistości i uderzyłem prosto w środek czarnej masy. Czy same zwierciadło pokierowało mym szponem? Mozliwe... bo wyciągnąłem to czego ono oczekiwało... A może to był on? Syn mrocznej trójcy?
« Ostatnia zmiana: 2010 07 24, 01:40:52 wysłana przez lpd »

Offline Mekmar

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1535
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #8 dnia: 2010 08 19, 08:44:03 »
Panie cale zastępy są już gotowe, czekają tylko na rozkaz -rzekł jeden z podwładnych.
Dobrze - odrzekł Tyran podnosząc się z tronu. Ruszył na główny plac Delucji, na którym zgromadzili się wszyscy od magów, przez nekromantów po skrytobójców. Bramy były przygotowane, wojsko zniecierpliwione. Wszyscy oczekiwali tylko rozkazu do ataku.
Spoczywali na czarnych rumakach odziani w czerwień i czerń. Cała świta Twierdzy w jednym szeregu... Gotowi do boju. Każdy z nich starannie przygotowywał się do tego starcia. Tyran dotknął jednego z utworzonych portali a ten rozbłysł... Po nim kolejne portale.
– Ruszajmy - powiedział Mekmar uniesionym głosem.
Legiony ruszyły wbiegając w portale, jeden stał jeszcze nieaktywny. Rubiny w oczodołach nekromanty rozbłysły, a najmniejsza z bram aktywowała się. Tyran wraz ze świtą Delucji wkroczył w magiczną barierę.

***

Wylądowali na tyłach Magnicji... Każdy dokładnie wiedział co miał robić. Wojownicy ruszyli w stronę portu, magowie zaś w stronę świątyni. Nim świątynia została zdobyta zastępy straży zostały zniszczone, o czym powiadomił Aaron. 
Nim magowie przygotowali swe zaklęcia, do Mekmara dotarł kolejny meldunek:
- Magnicja zdobyta. Obrona miasta była znikoma. - rzekła Amelia.
Tyran chwile się zastanowił, najprawdopodobniej podejrzewał zasadzkę. Po chwili namysłu wysłał wszystkich by zaczęli plądrować Magnicje a sam z Verthana rozpoczął przygotowywania rytuału.
Zwierciadło Yloth było głównym celem wyprawy. Spaczona magia Verthany połączona została z magią śmierci Tyrana. Z pomocą artefaktu, który wzmógł moc magów udało się przełamać bariery świątyni. Święte ziemie zostały przeklęte... Na jej zgliszczach wzniesiona została świątynia Yloth.

***

Większa część wojsk wycofała się do rodzimych Krain. Elita Delucji wraz z Tyranem udali się do  swojej Twierdzy…
To chyba był koniec miasta... Zawiedzeni obroną miasta chaosyci spoczęli w swych murach myśląc, iż to sromotna klęska Magincji... Jednak był to jedynie początek.
« Ostatnia zmiana: 2010 08 19, 09:00:54 wysłana przez Mekmar »

Offline Mekmar

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1535
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #9 dnia: 2010 08 19, 08:44:13 »
Kilkanaście dni później…

Tyran w bibliotece przeglądał jedną z ksiąg na temat magii umysłu, gdy nagle do biblioteki z wielkim hukiem wpadł jeden z jego podwładnych.
Tyran podniósł na niego złowrogi wzrok.
- Panie odbijają Magnicję! - W jednej chwili poderwał się z krzesła, wyleciał niczym upiór przed bibliotekę a w jego dłoni zmaterializowała się laska z czaszką i pierścieniem po obu końcach.
Uniósł ja w górę, rubiny w oczodołach rozbłysły czerwonym światłem. Dusze wyłoniły się z czaszki.
Natychmiast wezwać wszystkich Chaośników, których znajdziecie. - Wykrzyczał Mekmar.
Dusze rozleciały się w cztery strony świata. Nekromanta zmaterializował się pod bankiem Delucji - tam czekał tylko Aaron
- Przygotuj się zaraz ruszamy - odrzekł, a sam przyjął postawę kontemplacyjną i oczekiwał przybycia reszty sił…
Jedna z dusz przeleciała przez bramę  kopalni i zaczęła krzyczeć szeptem do Salvatore, który kopal w kopalni
- Pan wzywa... Tyran wzywa... Natychmiast... bank Twierdzy...
-  Salvatore zarzucił kilof na plecy i biegiem ruszył w stronę banku.

Druga z dusz, przeleciała przez całe zaginione lądy i całą Sosarię, aż za północne wybrzeże Vesper.
Zaczęła oplatać umysł Verthany:
- Pan wzywa... Tyran wzywa... Natychmiast... bank Twierdzy...
- Czym prędzej rzuciła pióro i rozpoczęła inkantację zaklęcia teleportu.

Trzecia z dusz dotarła do Jhelom - tam przeniknęła do jednej z sypialń w karczmie. Abelard spał snem sprawiedliwych
- Pan wzywa... Tyran wzywa... Natychmiast... bank Twierdzy...
- W pół śpiący Ablerad, który ledwie zdążył  zmrużyć oko wymamrotał:
- To już rano ?
- Był środek nocy. Gdy zdał sobie sprawę z tego co się dzieje biegiem udał się do po swego rumaka do okolicznego tresera. W galopie ruszył w stronę Delucji.

Czwarta dusza nawiedziła norę skrytobójców krążąc wokół. Jednemu z wyszeptała do ucha:
- Pan wzywa... Tyran wzywa... Natychmiast... bank Twierdzy...
- Zabójca rozpłynął się w obłoku dymu...

Piąta dusza dotknęła dopiero co przebudzonego Berethora
- Pan wzywa... Tyran wzywa... Natychmiast... bank Twierdzy...
-  Ten zerwał się przerażony, dopiero po chwili powróciła świadomość , która pozwoliła mu udać się do Delucji.

Szósta dusza zawędrowała do Dikalla walczącego na Arenie.
- Pan wzywa... Tyran wzywa... Natychmiast... bank Twierdzy...
- Niepewnie spojrzał w niebo... Uśmiechnął się szyderczo po czym energicznie dosiadł swego wierzcha. Z uniesionym orężem popędził w stronę Twierdzy.

Siódma dusza pokonywała puszcze i lasy aż dotarła do dwóch bereserkerów, trenujących razem. Natychmiast przeszyła ich swą niewerbalnością W myślach swych słyszeli:
- Pan wzywa... Tyran wzywa... Natychmiast... bank Twierdzy...
- Zjedli po jednej porcji grzybów i w szaleńczym biegu ruszyli do Twierdzy.

***

Tyran zaczął wyczuwać energię przybywających wojowników. Rozczepione dusze wracały jedna po drugiej... 
Lekko zdenerwowany, odrzekł donośnym tonem:
- Natychmiast przygotować się! Order odbija Magnicje ruszamy!
- W banku dawno nie było tak tłoczno, każdy się przepychał. Dobywano broni, uzupełniano zapasy mikstur, pożywienia...
Pełna mobilizacja. Nie minęła chwila a wszyscy stali przed bankiem w gotowości. Magowie wzmacniali oddział swymi zaklęciami.
Tyran udał się do portali. Szybko się przekonał, że coś z drugiej strony je zablokowało. Zbroje i oręż chaosytów ociekały krwią... Odziani w barwy Twierdzy oczekiwali ostatecznego rozkazu.
Mekmar rozpoczął wykonywać  inkantacje zaklęcia wzmacniając je pieczęciami.
- Verthana połączymy się i ściągniemy tylu ilu się da. - Krzyknął.
Lich przełamał zaklęcie na ziemiach Magnicji i stał pośrodku miasta. Zacisnął kościstą dłoń na swym kosturze. Energia zaczęła w nim wzbierać.
- Wyczuwam wiele osób - wyszeptał pod nosem.
Po chwili zaklęcie Verthany zaczęło łączyć energie Tyrana z jej własną, tworząc czarna bramę, z której wyłonili się Ci, którzy zdobyli Magnicje...

Wyczuwam wielu ludzi! Uważajcie! - ruszył, a za nim cała reszta, przelatując przez całe miasto niczym wichura.
Dopiero pod bankiem natknęli się na wrogów, którzy pragnęli  odbić Magnicje. Pierwsze zderzenie mieczy… Pierwsze zaklęcia zza pleców wojowników... Pierwsze ofiary po obu stronach...
Tyran rozejrzał się. Wyczuł energię przywódcy wojsk  Brittani  i ruszył jej tropem. Udało mu się go odciąć od reszty jego wojowników. Został jedynie  z magiem, jednak ten nie przykuł jego uwagi. Uniósł dłoń po czym wyrzucił z niej mrożącą energię. Przywódca drugiej frakcji inkantował zaklęcie pocisku energii, cisnął nim w licha, ten wykonał pieczęć - bariera odbiła zaklęcie i się rozpadła. Lider orderu stał obezwładniony. Tym razem Mekmar wyrzucił z siebie poteżną falę energii. Przewodzący orderowi padł na ziemię. Mag mu towarzyszący zamroził poważnie rannego Tyrana, jednak wycofał się tracąc jedyną okazję na wyrównanie szans w tej bitwie. Wieść rozeszła się po wszystkich niczym błyskawica. W tej chwili skończyła się walka, rozpoczęła się rzeź i mordowanie pozostałych wojsk, najeźdźców.  
Nikt nie uszedł z życiem a krew płynęła po raz kolejny ulicami Magnicji. Tym razem ich prawdziwych obrońców. Śmiech licha słychać było w całym mieście...
« Ostatnia zmiana: 2010 08 19, 09:50:20 wysłana przez Mekmar »

Offline Gucio

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1443
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #10 dnia: 2010 08 19, 09:47:01 »
Mekmar, jeszcze wam pokażemy na coś nas stać!

Offline Antek

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 430
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #11 dnia: 2010 08 19, 12:27:31 »
Całkiem miło się czyta, szkoda że po 50 minutach PvMu skończyły mi się regi i butle, Karol nie miał wierzcha, a dwóch od nas już było w Britt, bo myślę że walka by była jeszcze ciekawsza ;D

Walczacy pod straza

  • Gość
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #12 dnia: 2010 08 19, 19:06:21 »
***
Będzie to odbicie miasta Magincja, stricte pvm, zadnego pvp rzekł Soczek
Eolgrim śmiejąc sie w niebogłosy opuścił zamek i dał logout wiedząc co się swięci.

Offline KAroln

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 232
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #13 dnia: 2010 08 19, 22:55:14 »
mekmar robisz z tego klimatyczna opowiesc a to co zrobiliscie bylo chamskie, denerwujece
i co gorsze niezgodne z prawem ;)

Offline Pho3niX

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1407
  • Bandzioch
Odp: Czarne chmury nad Delucja
« Odpowiedź #14 dnia: 2010 08 19, 22:57:16 »
Co może być chamskiego w obronie SWYCH ziem?
Jak się nie chce osób trzecich, to się nie daje globalnych emotów ;)
"Wiedźmy pośród nocy, wiodą mnie ku rogatemu księżycowi
Otwieram mą złą duszę by wzmocnić mą mroźną nienawiść
Zimny oddech czarnego serca wypełnia wszystko
Pogańskie skrzydła niosą mnie nad pałacem zła"