Autor Wątek: Skradziona statuetka  (Przeczytany 1133 razy)

MiK

  • Gość
Skradziona statuetka
« dnia: 2006 03 19, 10:46:30 »

- Gdzie ja jestem ?
Mikhail rozglądał się po nieznanym otoczeniu, kiedy magiczna brama zamknęła się za jego plecami, a on po raz pierwszy postawił nogę w Nujel'm. Miasto wydawało się zupełnie wyludnione, musiało być położone z dala od uczęszczanych szlaków. Przemierzając ulice, nie wiedząc, w którym kierunku należy się udać dotarł wreszcie do bramy księżycowej.
Już miał przenieść się za jej pomocą gdzieś indziej gdy zatrzymało go bezradne wołanie jakiegoś człowieka. Mikhail odwrócił się i ujrzał zalęknionego wojaka. Odziany był w lichą zbroję skórzaną, która najwyraźniej była na niego za duża. W ręku niepewnie trzymał czarny miecz.
- Ppanie proszę, ppomóż mi... Spadło na mnie niezwykle trudne zadanie, sam nie ppodołam...
Wojakowi plątał się język.
Mikhail spojrzał na niego, wiedział, że sam także nie jest mocarnym wojem, być może niezdolnym do pomocy...
- Cóż się stało wędrowcze ?
Spytał.
- Jestem giermkiem pewnego wielkiego wojownika. Kilka dni temu mój Pan został okradziony z niezwykle cennej złotej statuetki. Polecił mi odszukanie jej, inaczej nie mam po co wracać do zamku...
Głos wojaka załamywał się.
- Spokojnie przyjacielu, wyjaśnij mi dokładnie co się stało a zobaczę, czy będę w stanie pomóc...
Mikhail starał się uspokoić roztrzęsionego wojaka. Ten, już nieco raźniej, począł wyjaśniać:
-  Na miejscu kradzieży znaleźliśmy dziwne ślady, jakby błota albo śluzu. Były tam też jakieś prymitywne strzały i maska przedstawiająca ochydną gębę z dwoma kłami sterczącymi ku górze. Zupelnie nie wiem co to wszystko może oznaczać, mój Pan będzie wściekły,
gdy dowie się, że nic nie znalazłem...
Wojak mało znów się nie popłakał.
Mikhail ulitował się nad wędrowcem i rzekł:
- Dobrze, spróbuję pomóc ci, lecz nie wiem, czy dam radę.
- Dziękuję, bardzo dziękuję !!
Twarz giermka rozjaśniła się, nie bacząc na wątpliwości Mikhaila...
- Na pewno uda nam się rozwikłać zagadkę.
Mikhail nie był taki pewien, gdzie należałoby rozpocząć poszukiwania, ślady błota mogłyby wskazywać na bagna...
- Myślę, że powinniśmy zacząć od terenów położonych bliżej Brytanii.
Po chwili obaj przenieśli się za pomocą bramy księżycowej w pobliże stolicy Sosarii.
- Mirleena ?? Co tu robisz ??
Mikhail zdawał się zupełnie zaskoczony a jednocześnie uradowany widokiem znajomej wojowniczki.
- Witaj Mik ! A gdzie to wędrujecie beze mnie, huh ??
Po kilku zdaniach młoda wojowniczka, zaciekawiona historią zaginionej statuetki, postanowiła pomóc w jej odnalezieniu.
- Dobrze, że z nami jesteś Mirleeno.
Mikhail oddychał teraz z wyraźną ulgą, nie będzie już musiał sam stawiać czoła niebezpieczeństwu, mając do pomocy jedynie zalęknionego giermka.
- Myślę, że powinniśmy udać się tam ! Ta maska, o której wspomniałeś, przywiodła mi na myśl orki... Kiedyś z nimi walczyłem koło Cove.
Mikhail wskazał kierunek ręką, lecz nie był pewien, czy Cove znajdowało się właśnie tam... Poszedł przodem, Mirleena podążała za nim, giermek zaś na samym końcu,
nie przejawiając żadnej inicjatywy. Po jakimś czasie drużyna zaczęła zastanawiać się,
czy to aby na pewno dobra droga.
- Mikhail, myślę, że pomyliliśmy drogę... Jesteśmy blisko Scara Brae, a nie koło Cove,
to w zupełnie innym kierunku...
Mirleena znała lepiej tutejsze tereny i drużyna nareszcie zaczęła podążać właściwym tropem.
- Tak, teraz na południowy-zachód, jeszcze dość spory kawałek przed nami...
Teraz Mirleena przewodziła. Drużyna zbliżała się do celu o wiele sprawniej i już po chwili rozpętała się bitwa z niewielkim oddziałem orków przed bramą Cove.
- Do broni przyjaciele !!
Mikhail krzyknął, pomimo, że sam walczył na pięści i lękał się poważniejszych potyczek. Bitwa jednak nie trwała długo i już po chwili ciała orków leżały pokotem na ziemi.
- Któryś z nich musi mieć statuetkę, której szukamy ! Sprawdźmy truchła.
Przeszukali ciała ale nie znaleźli niczego, co by mogło chociaż przypominać rzeczoną statuetkę. Na twarzach pojawiła się rezygnacja.
- Nie mam pojęcia, gdzie ukrywają się te zielone pokraki winne kradzieży...
Mikhail westchnął.
- A może... znajdziemy kogoś, kto będzie coś wiedział...
Nieśmiało wtrącił giermek.
- Dobrze więc, przeszukajmy okolicę...
Wędrowcy poczęli się rozglądać, w końcu ujrzeli jakąś kobietę stojącą nad brzegiem wody:
- Witaj Pani. Szukamy orków, które zamieszane są w kradzież. Może widziałaś coś podejrzanego w tej okolicy. Już od dłuższego czasu nie natrafiliśmy na żaden ślad...  
Kobieta ukłoniła się i odpowiedziała:
- Orki, czy to przypadkiem nie te zielone, wzrostem przypominające ludzi stwory ??
- Chyba wiem, gdzie mogą ukrywać się sprawcy. Czasem tamtędy chodzę, ale ostrożnie, tak by żadna z tych bestii mnie nie zauważyła. Na południe od Cove znajduje się wąski pas lądu, który prowadzi do ukrytego obozu orków. Jeśli chcecie to sprawdzić, bądźcie bardzo ostrożni.
- Dziękujemy, to cenna podpowiedź. Żegnaj pani i uważaj na siebie.
Drużyna udała się we wskazanym kierunku:
- Jak mogliśmy wcześniej przeoczyć tą ścieżkę...
Mikhail zastanawiał się, kiedy szli gęsiego. Po prawej wznosiła się wielka góra, po lewej zaś rozciągało morze. Pas lądu pomiędzy nimi był bardzo wąski, jeden niewłaściwy krok groził wpadnięciem do wody. Musieli uważać także na spadające z góry odłamki skalne.
- Uważajcie !!
Krzyknął Mikhail, który szedł przodem. Został zaatakowany przez wodza orków.
- Wycofajmy się ! Tu jest za mało miejsca na walkę.
Wódz okazał się doskonałym wojem, jednak na otwartej przestrzeni został pokonany przez trójkę przyjaciół. Która następnie przeszła, tym razem bezpiecznie, na drugą stronę przesmyku.
- Łucznicy !!!
Osłaniając się tarczami, wojownicy sforsowali kolejny niewielki oddział orków strzegący bram obozu. I tak, symulując co i raz odwrót, żeby zaraz potem uderzyć znowu, udało się wedrzeć do środka obozu. Walka toczyła się długo, wojowie nie raz odnosili ciężkie rany
i musieli odpowczywać w bezpiecznym miejscu. Obóz został jednak przetrzebiony. Nie ostał się ani jeden żywy ork.
- Tam, widzicie ten kufer ?!?
Mikhail krzyknął uradowany, podejrzewając, że statuetka musi być właśnie tam. Po chwili mocowania z zamkiem uniósł posążek wysoko w górę. Promienie słońca odbijały się
od niego, ukazując całe piękno przedmiotu.
- Znalazłeś to Mik !!
Mirleena była uradowana, wesoło wymachując mieczem nad głową. Giermek
aż zaniemówił z wrażenia.
- Bez was przecież na pewno by się nie udało...
Mikhail odparł zawstydzony.  
- Chodźmy stąd, nic tu po nas. Teraz giermku będziesz mógł powrócić w chwale do swego pana. Schowaj to dobrze.
Mikhail oddał statuetkę.
- Dziękuję wam za pomoc przyjaciele, dzięki wam ocaliłem swój honor, mój Pan na pewno to doceni. Obyśmy się jeszcze spotkali !!
Do zobaczenia!
Giermek był uradowany, schował posążek do torby i odszedł w swoją stronę.
- Będzie nam ciebie brakowało...
Mirleena i Mikhail westchnęli z powodu kończącej się przygody. Udali się w kierunku najbliższego miasta, dźwigając łupy i szukając spoczynku...


 
.....................................

   Questa tego dostałem chyba z rok temu ;) Pomimo, że podobał mi się, to odkładałem opisanie go aż do teraz. Lepiej późno niż wcale :p Opisałem tak, jak zapamiętałem. Dialogi i niektóre szczegóły mogą się nie zgadzać. Starałem się wiernie odtworzyć całe zdarzenie.

 

Offline Sikh

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 36
Skradziona statuetka
« Odpowiedź #1 dnia: 2006 03 19, 12:13:22 »
lepiej pozno niz wcale :wink:
podobalo mi sie

Offline s!

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 493
Re: Skradziona statuetka
« Odpowiedź #2 dnia: 2006 04 04, 09:58:01 »
Cytat: "MiK"

- Do broni przyjaciele !!
Mikhail krzyknął, pomimo, że sam walczył na pięści i lękał się poważniejszych potyczek.

To chyba faktycznie było strasznie dawno :D .
Fajnie opisane. Zgrabnie operujesz językiem 8) (czy nie brzmi to dziwnie :?:  :roll: )