Sepy zaczely zbierac sie nad Delucja. Ogromna armia Demonow Ylotha powoli zaczynala glodniec. Siepacze Myrkula juz zaczely zjadac okoliczne grupy ogrow, zas nekromanci juz zdazyli zbadac wszystkie okoliczne kurchany w imie Netherila. Morkar zatruwal mysli swych wybrancow, ktorymi sie karmil. Jego posluszne konstrukty wygladaly jak w transie. Daywados przyslal najokrutniejszych Niszczycieli, ktorzy znudzeni czekaniem zaczeli zabijac sie nawzajem. Oto pod sama Delucja czekala na rozkazy Tyrana olbrzymia armia najokrutniejszego zla, by popelniac stare grzechy na nowe sposoby...
Tyran zasiadl na pieknie wysadzanym rubinami tronie z czerwonego zlota, ktore nadawalo powagi calej swiatynnej komnacie. Obrzydliwy rytual przeklenstwa miasta, ktore wszystkie zle bostwa tak nienawidzily wlasnie dobiegal konca. Dikall MacBruce wysoko podniosl swoja przeogromna gwiazde zaranna cala ubabrana w krwi i zaczal donosny okrzyk, ktoremu zawtorowala cala komnata najokropniejszych istot. Elviira, ktora przypodobala sie kaplanowi na samem koncu otrzymala blogoslawienstwo, zas Verthana jako najokrutniejsza z czarownic w twierdzy - najpotezniejsze zaklecia ochronne.
Wyszedl na srodek trzymajac jajo w szponach, ktore Myrkul pomogl mu zdobyc. Stojac przed cala grupa wyciagnal najpiekniejsze smocze jajo jakie widzial, jajo Smoczej Krolowej z Destard. Lloyd usmiechnal sie do siebie, gorace powietrze buchnelo z jego demonicznych nozdrzy, cala komnata spogladala na jajo...
Nekromanci Netherilla ruszyli przed siebie, wraz z reszta wojsk powoli wchodzili w ogromne portale, ktore dawaly szalona przeprawe do wyspy, ktora skrywala dobro. Cala armia rzucila sie do ataku, Tyran powoli zaczynal odprawiac rytual, ktory podswiadomie pisalo mu pieciu najokrponiejszych bostw w jego wlasnym umysle. Netheril rzucil sie na miasto pierwszy usypiajac wszystkich mieszkancow i wysylajac swoje szkielety. Morkar zatrul okoliczne brzegi, z ktorych prozno bylo szukac pomocy. Daywados wlal strach w mieszkancow, zas Myrkul sial zniszczenie wszedzie tam, gdzie tylko Netheril nie mogl siegnac. A Yloth? Yloth czekal cierpliwie w swym Demonicznym Krolestwie, az wybrancy dopna swego...
Kopyta Abbyssala, ktore Salvatore nosil na szyi zablysly czerwona jak krew poswiata, odslaniajac dwa ksiezyce na niebosklonie i tym sposobem dajac znak do ataku wybranczej grupy na najbardziej znienawidzone przez bostwa Chaosu miejsca...
Berethor wraz z Amelia niszczyli w pospiechu swiatynna biblioteke Methestela rzucajac przy tym najrozniejsze obelgi. Taysheen wisial na zlotym kandelabrze rechoczac glosno i bujajac sie dookola, zas Berethor z Etthardem rzucali naprzemian do siebie schwytana kaplanke Methestela koloryzujac glosno co jej moze sie przytrafic, jesli nie bedzie dla nich dostatecznie mila. Mekmar zamruszal glosno i wskazal na wybranca, ktory w gore podniosl Zwierciadlo Ylotha...
"Zwierciadlo Ylotha bylo prastarym zwierciadlem, ktore stworzyl pierwszy Demonolog Wizgulf. To wybral grupe nekromantow i nauczyl ich tajnikow demonologii w swym zamczysku. Zwierciadlo pozwalalo Demonom Ylotha przechodzic do swiata zywych, zas Wizgulfowi oraz wybranym Ophidianom do Krolestwa Demonow. Zwierciadlo zaginelo gdzies pod Destard za czasow, gdy wampierze zamieszkaly w Zamczysku Gillesa de Rais..." - fragment jednej ze starych kronik
Przeklenstwo rozeszlo sie po calej swiatyni Methestela. Okropne symbole zaczely wylaniac sie i na miejscu oltarza pojawila sie okropna kaplica jednego z najbardziej szalonych bostw, jakie mialy czelnosc ujawnic sie na swiecie. Grupa wybrancow porwawszy kaplanke w drodze powrotnej przez Netherilowy portal powrocila do swiatyni w twierdzy odprawiac kolejne okropne rytualy...