Fangorn jak co wieczór szedł do banku odnieść dostawę świeżych ryb, które łowił przy okazji. Zdziwił się jednak niezwykle, przestąpiwszy progi północnego banku w Minoc.
- "Na Boga, co tu zaszło?" zapytał, nie oczekując odpowiedzi
Dookoła leżało kilkanaście ciał. Część z nich przypalona, poparzona, obdarta z odzienia. Mniejsza część pozostawała nietknięta, z opancerzeniem.
- "Hah, lepiej nie pytaj, a sam się pilnuj" bąknął ktoś z boku, nie wiadomo nawet kto...
Parę chwil potem dało się czuć dziwny zapach wilgotnego powietrza, wpadającego do banku niewielkimi okienkami. Do wnętrza budynku wszedł głupawo wyglądający farmer, otwierając odrzwia na oścież (ościerz - przyp. Kaszub), dając tym samym obraz rynku oraz obelisku z zegarem.
- "Witaj Re..." chciał powiedzieć Fangorn, gdy porzuciwszy lekturę aukcji wyszedł żwawym krokiem przed bank. Poszedł za nim cały tłum, nieregularnymi grupkami.
Niebo, w Minoc bardzo czyste i bezchmurne jesiennymi wieczorami, było dziwnie zamglone. Na nim zaś, jak płonące rydwany, sunęły po niebie niewielkie światła, a pośród nich jedno, większe, złowieszcze. Pierwsza, nawet to głupia myśl nasuwała się odrazu: "Koniec Sosarii, jak matka ongiś straszyła...".
...w całym pierwszym świecie stworzonym przez Ahn'Bysa, w całej Sosari czuć się dało wstrząs. Jedno z ciał niebieskich spadło gdzieś trzęsąc wodą, lądem i powietrzem. Z wnętrza banku dobiegał krzyk i klnięcia bankiera na jego rozlane wino...
- "Nadchodzi czas plag... Dopełniło się... Jakaś przepowiednia... Ale jaka?" - zadał sobie stojący nieopodal swojego konia, Behemotha (*spogląda na avatar* - przyp. Kaszub) Fangorn z rodu Gabrieltaphów. Jak często, nie oczekiwał odpowiedzi.
Przed bankiem gorał tłum i przerażenie. Koniec świata? Stwórca przeklął potomków pierworodnych? Nie, niemożliwe...
Wtem w budynku rozjaśniało znane już mieszkańcom złowieszcze, czerwone światło. W środku banku stanął Egzekutor, paskudny demon, rzekomo z najodleglejszych czeluści nieznanych krain, o ile śmie ktoś nazwać je krainami.
- "O tak... PLAGI!!!" - powiedział, a raczej buknął podniecony demon, spoglądając ironicznie na przerażony tłum.
Bankier wrzasnął przerażony i zniknął w płomiennej poświecie. Demon zaśmiał się.
- "Oddawaj bankiera!" - krzyknął ktoś wyraźnie żałując targnięcia się na bestię, po czym odsunął się w kąt, niemal nie potykając się o wcześniej pozostawione truchło.
W środku banku, niemal pod "nogami" Egzekutora stanął białowłosy Fangorn. A włosy jego przepasała ciemna bandama.
- "Oddaj im bankiera, a poweźmij mnie! Choćbym miał dla tych ludzi, dla Ahn"bysa, który mnie umiłował zemrzeć po tysiąckroć, zabij!" - wrzasnął młodzieniec. W jego oczach nie było desperacji. Widocznie był gotowy na śmierć. Egzekutor odwrócił się i uśmiechnął paskudnie.
Na miejscu lady bankiera otworzył się portal, ten wyskoczył z niego przerażony i zdezorientowany. Po banku potoczyła się głowa Fangorna i jego zakrwawione, śnieżnobiałe włosy.
Minęło kilka chwil...
Fangorn wskrzesił się i słaby rozglądał się po tłumie wystraszonych ludzi.
- "To miasto jest przeklęte..." o dziwo odezwał się mag bojowy, a w zasadzie czarodziejka.
I wtem lud począł uciekać z miasta, obawiając się nadchodzących plag i klątw. Tym, którzy pozostali, Fangorn udzielił błogosławieństwa jego Boga, Stwórcy miłosiernego, któremu oddał żywot, i za którego on, i nie tylko on, przeleją wiadra krwi.
"A nastanie spokój jeno ówdzie, gdy anioły krwią zapłaczą..."
------------
Event fajny. Opisałem go z mojej perspektywy, trochę upstrzyłem dialogi itp. Ale było fajnie. Ale widocznie FAJNE się dopiero szykuje... ;-)
Okazja do realizacji konepcji, hehe.