** Zebrani pod bankiem wyruszyli... tam gdzie stanąć może tylko Krasnolud, mianowicie do świątyni.
Wspinając się po wysokich drabinach, omijając głazy zostawione przez... tych... bluźnierców, którzy śmieli zasypać wejście do świątyni, niby to w dobrej wierze...
Agraeld, który dotarł na górę jako pierwszy, rozejrzał się po kanionie... po czym: **
-Gromdal! Cho no tu, ino prędko ! - zawołał
- *Krasnolud podążający tuż za Agraeldem wspiął się najszybciej jak tylko potrafił po drabinie dołączając do kompana*
-Cu jest ? - zapytał
-Trza mnie zrobić coś z tymi głazami...zrób mnie przejście - najszybciej jak tylko możesz
-*przytaknął* - Nie zwlekając zaczął wyrysowywać jakieś dziwne runy na każdym z kamieni, po czym używszy swojej magi roztrzaskał ów głazy na malutkie, ziarniste kamyczki...
// ...Nim dotarł do ostatnich kamieni, strasznie osłabł //
*W między czasie do krasnoludów dotarł władca i jeden ze strażników*
*Agraeld prędko zsiadając z niedźwiedzia chwycił swego kompana i usadził go na ziemi*
-Nie czos na odpoczynek - warknął, i prędko zaczął wyrysowywać kolejne runy...
*Kamienie roztrzaskały się na drobny wiór*
*Krasnolud padł na ziemie* - Idźcie dolej, tyroz muszę łodpocząć - powiedział
// Nie marnując czasu, Agraeld wraz z Hideusem i Fascodem ruszyli po schodach do świątyni... //
*Rozejrzeli się po świątyni*
- Na szczęście, świątynia cała i nie zniszczona - odetchnął Agraeld
*Wszyscy podążyli na miejsca przed sam ołtarz*
*Agraeld kleknął przed ołtarzem i podniósł wysoko głowę i zaczął...*
Stornie! - krzyknął
Progniemy Twego Blogoslawienstwa!
Zlituj sie nod nomi, Twoimi wernymi slugomi...!
*Zniżył lekko głowę*
*Wypowiedziawszy po cichu krotka modlitwe, kleknął*
*Podniósł glowe do gory...*
Stornie, potrzebujemy Cie! Nadszedl czas byś nam pomógł...
Pomógł żyć, byś chronił nas przed bluźniercami !
*Krzyknął głośno*
Wystrzegamy się tych, wszystkich co w Ciebie zwątpili...!
Oddajemy Ci hold, o Stornie!
*Oczy pod kapturem krasnoluda zabłysły*
*Na ołtarzu polozyl garść klejnotow poczym dołożył po garści z każdej rudy*
*Gromdal wstał i złożył obok klejnotów i rudy swój kilof *
A o to dowod naszej wiary... - wypowiedział
*Skierował głowę w gorę, szukajac jakiegoś znaku...*
**Storn obserwując swoich poddanych, przemówił**
- Będę łaskawy dla tych co mi służą, a surowy dla tych co zwątpili...
*Dary z ołtarza zaczęły emanować niezwykłym światłem*
*... po czym zaczęły powoli znikać*
- Doceniam to co robicie, i mówię wam...
-Pomogę.
-Niech bluźniercy strzegą się mej mocy, i waszych młotów...
-Błogosławie was...
*Krasnoludy poczuły jak ich siły witalne wzrastają*
-Oczekujcie moich wysłanników, będą wyglądać jak wy, będą nosić zbroje z waszej, krasnoludzkiej rudy...
*Nagle krasnoludy przestały odczuwać obecność swego Boga między nimi*
Zatem, tak ma być - powiedział Agraeld
Klęknijmy, i pomódlmy się przez chwilę...
*Krasnoludy zgodnie kleknęły przed ołtarzem, i zaczęły odmawiać modlitwę*
(...)
*Powstawszy, udali się ku wyjściu, pełni otuchy i nadziei.. *