Przesadasz Sztyvny..Uśmiech F3 nie byl az tak zly - plus dosc fajnie zmodowany pozniej. Dla mnie dalej byl klimat starego fallouta - z tym ze ja sie nie spieszylem i szukalem tych bardziej atrakcyjnych miejsc, zwykle poza glownym watkiem fabularnym.
Poza tym przypomne Ci ze F2 tez mozna bylo przejsc w pol godziny (czy nawet mniej - jest jakis filmik na YT) - natomiast dorwanie Enclave AR + plazmy na starcie - to juz bylo klasyk. Pytanie tylko po co? W jednym i drugim wypadku jakbys sam swiadomie decydowal sie zaczynac czytac ksiazke od konca...
Heh, to nie do konca tak. W wiekszosci tego typu gier, zeby zrobic taka akcje, trzeba bylo znac doskonale ich mechanike, miejsca, itd. Ogolnie bardzo dobrze "obczajac" gre (np. polowanie na Drizzta w Baldurze albo wlasnie rush po konkretne przedmioty w falloucie 2).
Tutaj akcja o ktorej pisalem przytrafila mi sie w pierwszej rozgrywce i wyszla calkiem przypadkowo. Ale w sumie jest ona glownie ukoronowaniem tego, co mi sie w F3 nie podoba. A wymieniac mozna dlugo.
- Bzdurne questy poboczne (np. motyw z ludzmi znikajacymi z wioski i ludzikami podajacymi sie za wampiry - naiwne i przeciagane w nieskonczonosc. Nie sam pomysl questa, ale jego wykonanie razilo)
- Cholernie "nierowne" walki (kasuje mutka z minigunem, a chwile potem mecze sie z radskorpionami albo gownianym bandyta, ktory z dziadowskiego pistoleciku strzela jak Rambo)
- Vats jako fajny, totalnie nieuzyteczny bajer (co z tego, ze mam duzo punktow ruchu, jak i tak po ich zakonczeniu musze przelaczyc na zwykle FPP i zaczac pozbawiona jakiegokolwiek klimatu bieganine i strzelanie)
- Bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie. Do gry podchodzilem chyba ze 3 razy i 2 z nich zakonczylem w tej bazie zrobionej na lotniskowcu, bo po prostu zaczynalem sie gubic
- Rozwoj postaci (co mi po wiekszosci skilli, skoro i tak gra ogranicza sie glownie do zwyklego FPP)
- Monotonia i brak roznego rodzaju "smaczkow", ktore sprawialy, ze poprzednie fallouty byly tym, czym byly
- Supermutanty (tego im nie wybacze. W poprzednich czesciach mutanty wygladaly i poruszaly sie swietnie. Tutaj sa totalnie bez wyrazu)
Nie podszedl mi tez sam wyglad. Niby pustkowia fajne, ale jednak jakies takie monotonne. W poprzednich falloutach kazde miasteczko mialo swoj klimat. Kazdy budynek czy zaulek byl charakterystyczny, inny. Tutaj mam wrazenie, ze ciagle widze to samo. Zwlaszcza w jakichs kanalach czy tunelach metra.
Oczywiscie bylo tez troche plusow (pojedyncze questy, wyglad niektorych miejsc, transmisje radiowe, niezly wyglad graficzny), ale ogolnie zawiodlem sie jak cholera.
Powiem tak - gdyby wydano gre o nazwie Fallout FPP, reklamowano ja jako "luzny strzelak w postnuklearnym swiecie", i tym mialaby byc od poczatku - to pewnie nie czepielbym sie tak bardzo (tak jak nie czepiam sie fallout tactics - to miala byc gra taktyczna i wyszla swietnie). Nie pogralbym za duzo, bo zwyczajnie mi sie niezbyt podoba, ale nie narzekalbym. Jesli jednak wypuszcza sie tego typu gre i probuje sprzedac ja jako gre RPG (i to jaka - kontynuacje jednego z najlepszych RPG w historii), to ciezko postrzegac ja pozytywnie.
A co do "zabojstwa fallouta przez 3D" - gowno prawda

Jeden z najlepszych RPG w jakie gralem, jest w 3D, i w niczym to nie przeszkadza. Mowa oczywiscie o Knights of the Old Republic. Tyle tylko, ze tam postawiono na fabule, mase smaczkow i prawdziwy rozwoj postaci, ktory ma wplyw na rozgrywke. Da sie zrobic genialne RPG w 3D, tylko trzeba chciec i umiec
