Autor Wątek: Wyprawa po jaszczury  (Przeczytany 1447 razy)

Offline Dal

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 131
Wyprawa po jaszczury
« dnia: 2006 04 06, 15:58:26 »
Dżungla w pobliżu Trinsic, zmierzch.

Trzy cienie przemykały niepostrzeżenie pośród wysokich, porośniętych pnączami drzew. Mimo, iż słońce dopiero chyliło się ku zachodowi, dżungla już od dawna skryła się w ciemnościach. Zwierzęta zamieszkujące okolicę nie zdawały sobie sprawy z obecności trzech intruzów. Były to mroczne elfy, a raczej byli nimi zanim zostali wygnani, na wieczność przeklęci przez Mroczną Panią. Jedna z postaci zatrzymała się.
   
- Musimy przyspieszyć – wyszeptał Dalamar – Niebawem zmiana warty…
Dwaj towarzysze bez słowa przyspieszyli kroku, ponownie zapuszczając się w gąszcz. Od kilku godzin pomiędzy koronami drzew widzieli szczyty gór Trinsic, jednak zdawały się one pozostawać tak samo daleko. Minęło jeszcze kilka godzin marszu nim dotarli do podnóża górskiego masywu.
   Postać odziana w długą, czarną jak noc togę wystąpiła naprzód. Alvor ściągnął z głowy kaptur i spokojnym krokiem ruszył w stronę litej skały. Przyłożył dłonie do ściany, po czym wyszeptał kilka słów. Iluzja natychmiast rozproszyła się, ukazując drowom wejście do jaskini.   
   
- Witajcie w domu – wyszeptał z wyraźną ironią w głosie.
   Ruszyli w głąb tuneli wijących się coraz niżej i niżej. Według opracowanego wcześniej planu, mieli ominąć legowiska terathan. Zależało im na niezauważonym wejściu do miasta, a odgłosy walki mogłyby przyciągnąć uwagę niechcianych gości. W praktyce jednak okazało się to nie być tak prostym zadaniem. Alvor z Dartharem ruszyli naprzód, rzucając się w wir walki. Dalamar, pozostając z tyłu, ciskał zaklęcia w przeklęte przez Pajęczą Panią istoty. Już po kilku chwilach ziemia pokryła się poobijanymi i nadpalonymi zwłokami.

Jaskinie Pomroku, około dwóch kilometrów od bram Har’oloth Videnn, noc.

Dalamar spojrzał na zegarek, a na jego twarzy przez ułamek sekundy zagościł wyraz niepokoju.
- Do zmiany wart już tylko kilka godzin – zakomunikował w języku gestów. – Być może nie zechce czekać na nas tak długo – dodał szeptem.
   - Spokojnie, Abbil – powiedział Alvor – Mamy czas… dużo czasu…
   Jego spojrzenie spoczęło na nekromancie w masce wykonanej z czaszki demona.
   - Teraz twoje zadanie Dartharze – wyszeptał. – Zakradniesz się do jaskiń na północ stąd – wskazał palcem. – Sprawdź czy droga jest bezpieczna.


Kilka chwil i drowa już nie było widać. Rozglądając się za odpowiednim miejscem do obserwacji Dalamar i Alvor ruszyli w stronę położonych na lekkim wzniesieniu kryształów jaskiniowych. Mieli stąd świetny widok na pnące się ku sklepieniu jaskini czarne mury podziemnego miasta Har’oloth Videnn, bastionu mrocznych elfów.
   Za plecami usłyszeli szmer, obaj momentalnie odwrócili się, gotowi odesłać intruza do najgłębszej z Otchłani. Ich oczom ukazała się postać lekko zdyszanego Darthara.

   - Straże zmieniają się – szepnął. – Sądzę, iż w tym zamieszaniu niebawem się zjawi...
   I faktycznie. Ukryci za kryształami, już po kilku minutach dostrzegli wzbijające się w oddali tumany kurzu. Coraz wyraźniejsza postać zbliżała się z niesamowitą szybkością.

   - Bądźcie ostrożni – mruknął Dalamar – za grosz nie ufam ani jemu, ani… - koniec zdania zagłuszony został przez tupot wielu par nóg.
   Oto wreszcie zjawił się ten, na którego czekali.
   Nekromantów bardziej niż postać jeźdźca odzianego w czarną skórzaną zbroję, interesowały istoty mu towarzyszące. Cicho syczące, co chwila wysuwające swe rozwidlone języki, jaszczury pomroku. Dwunożne stworzenia pokryte od zakończonych ostrymi pazurami łap po trójkątne pyski kruczoczarną łuską. Według niektórych badaczy, jaszczury te mogły być odległymi krewnymi powierzchniowych ostardów, które w zamierzchłych czasach zabrane zostały przez uciekające mroczne elfy do Głębokich Jaskiń.

[mniej więcej w tym miejscu padł serwer  8) ]

   - Vendui’ – wyszeptał w Mrocznej Mowie jeździec. – Długo kazaliście na siebie czekać.
   - Nie mogliśmy pozwolić sobie na spotkanie ze strażą – powiedział, nie odrywając spojrzenia od jaszczurów, Alvor.
   - Widzę, iż przyprowadziłeś JE – Alvor pogłaskał jedno ze zwierząt po wilgotnym karku.
   - Tak, mam jednak nadzieję, iż nasz mały układ pozostanie tajemnicą – wyszeptał lekko wystraszony treser. – A wasze monety długo pobrzękiwać będą w mej sakiewce – na twarzy drowa pojawił się obrzydliwy uśmiech.
   Dalamar, stojąc do tej pory na uboczu, wyłonił się z cienia, wyraźnie czegoś nasłuchując. Teraz i jego towarzysze spojrzeli w głąb jaskini. Odgłos stawał się coraz wyraźniejszy.

   - Trzech… - w języku gestów dał znać towarzyszom. – Uciekaj w głąb groty – syknął, spoglądając na tresera.
   Po chwili od strony murów nadbiegli sprawcy zamieszania. Poruszali się niemal bezgłośnie, jednak drowie uszy nie przepuściły żadnego dźwięku. Oczom drużyny ukazało się trzech odzianych w kolczugi strażników. Każdy z nich dzierżył w dłoni sejmitar, ulubioną broń mrocznych elfów.

   - Śmierć wygnańcom! – zasyczał jeden z nich.
Nie czekając na reakcję magów strażnicy rzucili się do ataku w wielokrotnie trenowanym szyku.
   Dalamar nie zwracał uwagi na towarzyszy, doskonale zdawał sobie sprawę, iż z pewnością sobie poradzą. Uważnie obserwując przeciwnika, zaczął szeptać słowa zaklęcia. Strażnik ruszył. Ostrze jego miecza cięło niedokładnie. Mag usunął się w ostatniej chwili. Gdy wojownik odwrócił się, aby poprawić swój błąd, zaklęcie było już gotowe. Wiązka energii trafiła precyzyjnie w pierś. Strażnik zachwiał się, po jego brodzie spłynęła strużka czarnej krwi, chwilę później leżał już martwy na ziemi.
   Mroczny elf, lekko dysząc, wsparł się o kostur i spojrzał w stronę swych towarzyszy. Tak, jak się spodziewał. Darthar już oglądał leżący u jego stóp miecz. Przeniósł wzrok na…
   
   - Alvorze… - wysyczał zniesmaczony. Jego były mistrz stał naprzeciw unoszących się bezwładnie zwłok, które pod wpływem magicznego rozkazu nekromanty zaczynały lekko drgać. – Nie czas na zabawy.
   Wyglądając na lekko zasmuconego, pozwolił, aby ciało padło bez życia na ziemię.
   Cała trójka spojrzała w tył, tam, gdzie jeszcze kilka chwil temu uciekał treser. Ruszyli w głąb jaskini.
   
   - Spokojnie, sprawa załatwiona – wyszeptał Alvor, gdy ich oczom ukazała się postać drowa. – Cała sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Oddaj nam zwierzęta i odjedź, zanim twa nieobecność w mieście wzbudzi podejrzenia.
   Treser, trzęsąc się, przyjął zapłatę i szybkim krokiem ruszył w stronę bocznego tunelu, którym przybył.
   - Obyśmy nie spotkali się zbyt szybko… – wyszeptał do siebie.
   - Dartharze… - rzucił Alvor.
   Cała trójka odwróciła się w stronę, gdzie pod wpływem magicznej energii ukazał się połyskujący błękitnym światłem portal.

--------------------------------------------------------------------------------------

Wielkie dzięki dla Alvora za pomysł i organizację, dla VoDo za udział i dla Aeternusa za pomoc.
"Ukarzę Cię w imieniu księżyca!" - anonimowy wilkołak

 

Offline VoDo

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 163
Wyprawa po jaszczury
« Odpowiedź #1 dnia: 2006 04 06, 16:17:38 »
Dzieki wam ze moglem w tym uczestniczyc.  :D
MROOOOOOOOOOOOOOOOOOK !

Offline Aeternus

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 293
Wyprawa po jaszczury
« Odpowiedź #2 dnia: 2006 04 06, 19:53:14 »
Usunąłem niepotrzebne posty z tego tematu i naprawdę nie życzę sobie więcej postów typu „on nie powinien dostać questa, arta, jaszczura czy słonia na łańcuchu”.