- Andrea, ruszmy się gdzies ! – rozlegl się wysoki, damski glos i poniosl echem po jaskini – Zwariuje od tego siedzenia. Nic tylko te paskudne 4 sciany ! Zrob cos ! – Dziewczyna cisnela kamieniem o ziemie i podniosla się z impetem. Miala na sobie czarna skorzana spodniczke i tegoz samego koloru kurtke. Dlugie, krwiscie czerwone wlosy opadaly luzno na jej ramiona.
W tym samym momencie grote rozswietlila niewielka, ognista kula i przemknela tuz obok ramienia krzyczacej dziewczyny.
- Zamknij się ! Nie widzisz, ze cwicze ? Glupia smarkula, nie wolno mi przeszkadzac ! – warknela druga znajdujaca się w pomieszczeniu kobieta.
- Przeciez Ty nic innego nie robisz ! Minelo już 200 lat, a Ty ciagle biegasz z tym kijkiem, skaczesz po scianach, bijesz się ze swoimi wyimaginowany przeciwnikami, tworzysz jakies ogniste slupy i znecasz się nad sprowadzonymi z powierzchni zwierzetami... –
wypowiedziala wszystko praktycznie jednym tchem – Wrrr... ! Nudzi mi się ! Zro..
- DOSC ! – warknela Andrea, po czym wyciagnela prawa dlon przed siebie. Szepnela cos pod nosem, a na jej palcu pojawil się malutki, swietlisty ksztalt. Dmuchnela, a on natychmiast polecial w kierunku rozkrzyczanej dziewczyny – To zalatwi sprawe, siostrzyczko - Po tych slowach usta zlosnicy zwarly się niemal natychmiast, a w jaskini ponownie zapanowala cisza.. no.. może nie do konca. Znudzona i „zakneblowana” dziewczyna zaczela rzucac sie po scianach i kopac co popadnie. Dopiero grozba uzycia nieco bardziej wyszukanych metod ostudzila temperament Aiko.
Starsza z siostr, ta która zwali Andrea, była duzo wyzsza od swojej krewniaczki. Nosila zwiewna, blekitne suknie, a do ramion miala przypiety plaszcz w podobnym kolorze (ostatnio jednak z niego zrezygnowala, gdyz zdazylo sie jej potknac o niego wiele razy podczas treningow...). Wlosy zawsze splatala w dwa warkoczyki – jak cala jej wesola rodzinka. Oczywiste jest, ze farbowala je na kolor czystego szafiru – to jej ukochana barwa. Jej dluga, smukla szyja oraz wiecznie zadarty w gory podbrodek nadawaly jej dostojny i dumny wyglad. Oczy blekitne jak bezchmurne niebo i zarazem zimne niczym lod najwyzszych szczytow gor.
Dziewczyna spojrzala ze smutkiem na siostre, po czym westchnela i machnela niedbale reka uwalniajac tym samym jej usta z bezruchu.
- Tylko już mnie nie mecz – ostrzegla i oparłszy się o sciane, osunela się powoli na ziemie.
- Ale dlaczego – zaczela powoli Aiko – zbliza się noc, rozumiesz ? NOC ! Masz zamiar znowu spedzic ja w tej norze ? Rozejrzyj się.. tyle ladnych dziewczat przechadza się wieczorami w miescie, pomysl ! ich piekne mlode ciala. nieskazitelnosc, cnota.. i co najwazniejsze... mloda, swieza, ciepla kr.... Ałaaaa ! – jeknela i zamilka, uderzona kijem siostry w czubek glowy.
- Dosc dosc dosc.. masz racje.. trzeba się czasem rozerwac.. tylko na litosc.. przestan gadac !
Aiko poglaskala się po glowie i wyszczerzyla kly w usmiechu.
Reszte wieczoru siostry spedzily na ustalaniu celu nocnej wycieczki. Kiedy już dalo się slyszec pohukiwania sow, a gwiazdy swiecily pelnym blaskiem, stanely naprzeciwko siebie. Wyszczerzyly zeby w szerokim usmiechu, po czym jednoczesnie wyszeptaly krociutka inkantacje. Ich skora z marmurowo-bialej stawala sie rumiana i delikatna jak u 18letniej dziewczyny. Siostry nasunely czapki na czola, pstryknely palcami i natychmiast przeniosly sie do jednego z ludzkich miast.
Ksiezyc swiecil wysoko na niebie. Miliardy malutkich gwiezdnych krysztalkow mrugaly z czarnego jak otchlan nieba. W karczmie bylo wyjatkowo pusto... a raczej prawie pusto. Dziewki sluzebne, grube i szczerbate, krzataly sie po sali, wycieraly stoliki i zbieraly puste juz kufle po piwie. Karczmarz trzymal sie sztywno za lada, w kazdej chwili gotow sluzyc zacnym lub mniej zacnym gosciom. Co jakis czas tylko siegal po lyk taniego krasnoludzkiego spirytysu badz owocowego, taniego sikacza, ktorego elfy tak dumnie nazywaja winem, aby nie zasnac.
Aiko otworzyla z rozmachem drzwi i wpadla z impetem do karczmy. Jej wzrok natychmiast poczal przeszukiwac pomieszczenie. Widac, ze dawno nie zanurzala klow w dziewiczej szyji.
- Spokojnie, mala. Zaraz rozniesiesz ta spelune w drobny mak i tyle bedzie z naszej kolacji. - Andrea dolaczyla do siostry. – Patrz, tam w kacie. – wskazala na jedyny, zajety stolik.
Siedziala przy nim niewielkiego wzrostu niewiasta. Dlugie, czerwone wlosy opadaly je ramiona. Byly rozpuszczone. Jako, ze tego wieczoru bylo cieplo, miala na sobie biala, jedwabna koszulke i krotka skorzana spodniczke. Na stopach zas, swobodnie opartych na blacie stolu, miala sandalki. Musiala plynac w jej zylach elficka krew gdyz uszy delikatnie wyostrzaly sie ku koncowi.. jednak, moze po prostu taka byla jej uroda. Nos lekko zadarty, usta pelne, podczas usmeichu odslaniajace szereg nieskazitelnie bialych zebow. Byla szczupla, piersi miala drobne, nogi szczuple, aczkolwiek umiesnione.
Aiko pokrecila lekko nosem i zaczela grymasic – No nie wiem siostra. Spojrz, jakie to chuchro jest. Piegi na twarzy. Piersi male. Sam szkielet. W co Ty chcesz sie wgryzac ? To jakby sie wgryzc w jedna z tych lawek ustawionych wokolo.... Sioooooooooooostra... Nie rob mi tego... – Spojrzala blagalnym wzrokiem.
- A ja Ci mowie, ze ona bedzie calkiem smaczna – rzucila z usmiechem Andrea. – No juz, raz raz. Idziemy. Bo nie zdazymy. – Ruszyly w kierunku wybranej ofiary.
- Czesc ! – Pisnela wesolym glosem Aiko i przysiadla sie do dziewczyny, przyciskajac sie od razu do jej boku – Jestem Aiko. Wiesz, ze nie wypada siedziec tak samej w te piekna noc ?
- Odejdz... prosze... – zalkala cicho dziewczyna. Nie plakala jednak. Albo juz nie plakala. Kto by sie nad tym zastanawial...
- Co sie stalo ? – Aiko przysunela sie blizej i mrugnela do siostry siedzacej przy barze.
- Moj luby... a raczej juz nie.. byly luby.. on.. .. AAAAAAAAAA..... ZOSTAWIL MNIEEEEEEEE – Dziewczyna zalala sie rzewnymi lzami i oparla glowe na lawie.
- Oh, to straszne – rzekla teatralnie Aiko, starajac sie ukryc usmiech. Andrea w tym czasie zamowila u karczmarza trzy piwa. Do jednego znich dosypala troche swoich magicznych ziol, ktore zawsze zabierala ze soba na nocne lowy. Zebrala kufle i usiadla z drugiej strony nowopoznanej dziewki.
- Napij sie kochanie. W tym stanie to jedyne co moge Ci zaproponowac. Zapomnij najlepiej.
- ALEEEEE ON MNIE ZOSTAWIL DLA BRODATEJ KRASNOOOOLUUUUUUUUDKIIII – Lkala nieprzerwanie a potok lez zalewal jej koszule. Aiko zaczela glaskac ja po glowie.
- Napij sie. Andrea dobrze mowi, zawsze dobrze mowi, sluchaj sie jej, tak tak !
- No raz dwa, nasze zdrowie – zakrzyknela Andrea. Karczmarz slyszac te slowa, nagle sie ozywil i pociagnal nieco wiekszy lyk swoich specjalnych trunkow.
( W tym momencie nastepuje delikatne przesuniecie akcji o kilkanascie minut do przodu, gdyz opisy wlewania zlotego trunku do gardla niezbyt spragnioniej dziewki moglyby byc zbyt drastyczne i wywolac fale oburzenia, totez ten etap nocnych lowow zostanie pomieniety)
- A tak w ogole jak Cie zwa ? – zagadnela Andrea
- Ivrith (wszelka zbieznosc przypadkowa
) – wybelkotala dziewczyna. Oczy same jej sie zamykaly, poczela tracic kontakt z rzeczywistoscia – nie z przepicia oczywiscie, tylko tak zadzialaly cudowne ziolka Andrei.
- Erm.. no to siostra. Pijemy ? – Rzekla niecierpliwa Aiko.
- A mooze... no spojrz na nia... – mruknela cicho Andrea.. – Moze byc tak..
- Tak tak! – zatarla dlonie, ktore natychmiast powedrowaly w kierunku ud odurzonej dziewczyny. Andrea natomiast zaczela gladzic jej delikatna twarz, rece brzuch..
Obie mialy ogromna ochote zanurzyc sie w tetnicy swojej ofiary i rozkoszowac smakiem mlodej krwi.. jednak noc byla jeszcze mloda i szkoda byloby przepuscic taka okazje.
Aiko powolutku zaczela sciagac spodniczke Ivrith. Przekonala sie, ze siostra miala racje. Ta dziewka miala w sobie cos.. cos co zachwycalo.. cos co zapieralo dech.. cos co nie pozwalalo od niej oczu.. cos co przyciagalo. Kiedy Aiko konczyla zajmowac sie swoja strona, smukle palce Andrei powedrowaly w kierunku sznureczkow koszuli dziewczyny. Kiedy je rozplatywala Ivrith poruszyla sie.. Gwaltownie otworzyla oczy i uniosla sie.
- Dla.. dlaczego ja jestem rozebrana ?! Co sie ze mna dzialo ?!
- Nic nic kochanie.. – odpowiedziala slodkim glosem Aiko, probujac ukryc zlosc – Za duzo wypilas.. i troszeczke Cie ponioslo.
- Ale ale.. co ja robilam ?!
Aiko tylko zachichotala po czym dodala – Na nas juz pora. Zegnaj.
Siostry wybiegly z karczmy i skierowaly sie w kierunku jednych z pobliskich uliczek.
- Niech to szlag ! Wsypalam za malo ziol. Nie wiem dlaczego tak szybko sie obudzila. – warczala Andrea
- Ja wiedzialam! Ja wiedzialam, ze tak bedzie ! Zawsze cos zrobisz nie tak, ZAWSZE ! – na pol wrzeszczac, na pol placzac zalila sie Aiko – Od dzis bede chodzic sama !
- Nie kracz mi nad uchem bo Cie znowu ucisze. Spojrz lepiej na wschod. Znikamy stad. Nastepnej nocy Ci to wynagrodze...
----
Mozna powiedziec, ze to jest opis wydarzenia, ktore mialo kiedys miejsce.. taki wlasny evencik.. Jednak zwazywszy na to, ze bylo to dosc dawno, zainspirowalem sie po prostu nim i napisalem takie opowiadanko.. wiec mozliwe ze duzo rzeczy ubarwilem, pozmienialem itp. (Pisze to drobne wyjasnienie ze wzgledu na trzecia osobe uczestniczaca w tym zajsciu, ktora byc moze je pamieta).