Autor Wątek: Powrot i Odejscie  (Przeczytany 1176 razy)

Offline Coen

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 581
Powrot i Odejscie
« dnia: 2006 04 15, 20:06:11 »
Pani Lasu znudzonym wzrokiem obserwowala jak jej sluzki bawia sie na polanie. Nagly blysk wyrwal ja z zamyslenia. Spojrzala w niebo i dostrzegla orla majestatycznie zataczajacego kregi w powietrzu.
Jedna z jej wrozek podniosla cos z trawy po czym zblizyla sie trzymajac w drobnych dloniach ksiazke. Pani wziela zniszczony tom w reke i szybko przejrzala jego zawartosc.
- Wezwijcie mego malzonka - rzekla i wykonala wymowny ruch reka. - Nadszedl czas splaty dawnego dlugu...

***

Zleknieni sludzy przysluchiwali sie w milczeniu rozmowie jaka toczyla sie w poblizu.
- Musisz dotrzymac obietnicy - powiedziala z naciskiem Pani. Plynela w powietrzu zblizajac sie do swego malzonka.
- Niczego nie musze i dobrze o tym wiesz - odrzekl twardo Pan. - Nic nie zostalo z Jego marzen - dodal lagodniej. - Nie ma po co Go dreczyc.
- Nie tobie o tym decydowac drogi mezu. Musisz Mu pomoc.
- Wiesz przeciez, ze gdybym potrafil odcyfrowac wskazowki to zaraz bym Go uwolnil. Nie posiadam wiedzy ludzi, a Ci ktorzy oddali mi Go pod opieke nigdy nie wrocili.
- Wiesz rownie dobrze jak ja, ze to ostatnia szansa, po tylu latach, by Mu sie odwdzieczyc.
- Masz racje ukochana. Znajde kogos godnego kto Mu pomoze... Do mnie! - krzyknal na slugi.

***

Ogniki rozbiegly sie po swiecie, kazdy niosl kopie dziennika, a w swym umysle rozkaz Pana Lasu. "Znajdz dobra istote i oddaj jej ten przedmiot".

 

Offline UnknOwn

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 358
Powrot i Odejscie
« Odpowiedź #1 dnia: 2006 04 16, 15:51:48 »
Starzec powolnym ruchem reki rozwarl ksiege i szybko przebiegl oczyma po jej tresci, na jego twarzy, w jego oczach... dalo sie dostrzec emocje, ktore nie goscily tam od wielu lat. Dobrze wiedzial o tym ze dusza Wladcy ludzi nie byla stracona, iz zostala uwieziona w krysztale, zdawal sobie sprawe z realtywizmu moralnego jaki towarzyszyl temu zabiegowi, jednak odkad ludzie odeslani z krsyztalem przepadli bez sladu... nie bylo nadzieji... do dzis.
Oczy starca zawedrowaly na ostatnie stronice ksiegi, gdzie opisany byl znany mu rytual wyzwolenia duszy, nie byl to jednak typowy rytual nie dotyczyl on typowego istniania ani typowego krysztalu. Rozejrzal sie po zgromadzonych, ich oczy wpatrywaly sie z pytajacym wzrokiem. Profian podniosl palec z reka ku gorze i przymrozajc jedno oko rzekl:
-Wiem coz nalezy uczynic, jednak by byc pewnym, iz rytual zostanie wykonany poprawnie musze skonsultowac sie z madroscia pewnej ksiegi autorstwa Manila Starego, znawcy krysztalow.
Starzec obrocil ksiege ku ludziom, ktorzy go tu przywiedli, ku jego przeznaczeniu. Wskazal palcem male rysunki kamieni.
-To sa kamienie utrzymujace moc magiczna potrzebuje po 8 z kazdego rodzaju, zdabadzcie je, ja udam sie ku Moonglow, tamtejsza biblioteka w uniewersytecie napewno ma w posiadaniu ksiege, ktorej mi trzeba.
Grupka rozeszla sie w pospiechu, kazdy ku swojemu zadaniu. Starzec westchnal jeszcze raz ciezko, pomyslal "dobrze ze te wiesci trafily na takich zacnych ludzi". Wyprostowal sie i szybkim gestem reki otworzyl brame ku Lyceum. Przestapil pewnym krokiem by wypelnic zapisany mu w gwiazadach przez Bogow los.

Offline UnknOwn

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 358
Powrot i Odejscie
« Odpowiedź #2 dnia: 2006 04 17, 11:06:35 »
Ksiega spoczywala na wyprostowanej dloni starca. Druga dlon uniesiona w gore gromadzila w okol wirujacego nadgarstka sily magicznego Valiru. Sala rytuałow byla oswietolna tylko nieznaczym swiatlem dopalajcych sie wegli gdy nagle cale pomieszczenie rozblyslo ciemnonibieskim i fioletowym swiatlem, ktore szybko przygaslo zostawiajc tylko poswiate w kolo czarodzieja. Poswiata w ciemnosci nadawala blask scianom i zgromadzonym postaciom. Glos starca zmienil sie z lagodnego w niezywkle basowy i glosny, niemal demoniczny. Sciany zatrzesly sie kiedy starzec wymiawial zaklecia rytulu, kurz i piasek z pomiedzy kamieni uniosly sie w powietrzu tworzac swoista mgle. Przeroznego rodzaju drobne istoty i owady, o ktoych nikt by nie pomysla ze moga tu zyc, wypelzly ze scian swiatyni w chmurach, zebraly sie w poblizu kamieni mocy. Nic jednak nie macilo bezposredniego otoczenia samego krysztalu, ani kurz, ani piasek, ani drobne zyjatka, zdawalo sie, iz nawet powietrza tam nie ma. Starzec jedna reka szybko zamknal ksiege. Przy pomocy gestu odeslal ja ku kamiennej polce na drugim koncu sali, nietracac przy tym koncentracji. Wzniosl druga, uwolniona teraz dlon i dolaczyl do pierwszej. Glosno wyrzekl slowa zaklecia i ponownie jasnosc rozblysla w ciemnosci sali, fala uderzeniowa energi rozwiala wznieciony kurz na sciany. Krysztaly kolejno zmienialy swoj kolor, jakby wyznaczajac rytm slow starca. Stanowczym spojrzeniem Profian dal znac zebranym by opuscili natychmiast sale. Gdy tylko tak sie stalo dwie zlaczone rece zostaly opuszczone ku krysztalowi. Wielki trzask i loskot wydobyl sie z sali a posadzka w gornej czesci swiatyni az podskoczyla... i zapadla cisza. W umyslach tych, ktorzy doprowdzili Kaplana do jego przeznaczenia odezwal sie glos Starca - przybadzcie... - gdy zeszli do podziemnej sali swiatyni, krysztalu juz nie bylo. Profian ze spuszczona z szacunkiem glowa z jednym kolenam dotykajacym ziemi - kleczal, przed biala eteryczna psotacia. Glowa postaci powoli, z wyrazem zmieszania, przerazenia, gniewu i ulgi zwrocila sie ku przybylym - to byl On, nie bylo watpilowosci to byla twarz Lorda Britisha - rutual sie powiodl, dusza zostala wyzwolona, krag przeznaczenia dopelnil sie...

Offline yacu

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 449
  • Ludzie? Coty?
Powrot i Odejscie
« Odpowiedź #3 dnia: 2006 04 18, 12:14:36 »
Dziekujemy tez "dobrym istotom" za zaangazowanie i poswiecony czas, by Profian mogl dokonac tego cudu :D. W koncu mogliby okazac sie troszke mniej dobrymi i zepsuc tak pieknie zapowiadajaca sie historie...