Od samego poczatku czuł pospiech, wiedział ze nie ma zbyt wiele czasu na wykonanie zadania. Z jednej strony pospiech zwiazany z potezna nieumarla istota zamknieta w jego wiezieniu ( jak dlugo mogl ja wiezic odnawiajac jedynie energie czarow ochronnych? ), z drugiej jego dawni pobratymcy, uwijajacy sie ze zdradliwym atakiem ich najbardziej zaufanego. Coz za ironia...
- Torinie, spieszmy sie na klatwe lloth - wyszeptal nekromanta, Te krysztaly maja kluczowe znaczenie w dzialaniach Rady a ty zabawiasz sie z tymi teheranami, nie mamy czasu!
- Stales sie niezwykle drazliwy Alvorze *wychichotal renegat*
- to nie czas na takie zabawy *usmiech zagoscil na licach drowa*
- ruszajmy wiec, skoro tak ci sie spieszy... - niedbale rzucil wojownik.
Weszli do podmroku, do niedawna ich domostwa. Przedzierali sie przez hordy miesa kuszniczego, magia i stal polaczona, znow razem, dwaj Bracia. Niewiele rzeczy bylo w stanie im sie rownac w tej chwili, niewiele poza ich wlasnymi pobratymcami.
- Kolejny wybuch, nasz szpieg wykonal kawal dobrej roboty.
- Tak tak, szukaj tych krysztalow! mialy byc czerwone, spryt naszego sojusznika bedziemy podziwiac pozniej, szukaj Torinie! te wlasciwe musza gdzies tu byc!
* w oddali wybuch po wybuchu skutecznie odwracal uwage Szlachcicow, zajetych porzadkowaniem chaosu ogarniajacego ich domostwa*
- czestotliwosc wybuchow slabnie, pozostalo nam niewiele czasu *wyszeptal mistrz rady*
-Wiem! wiem gdzie to sie znajduje !
- prowadz!
Udali sie do jednego z wielu tunelow, ktory zakonczony byl kopalnia krysztalow, wykorzystywanych do oswietlania Miasta Drowow.
*odglosy wybuchow zupelnie juz ucichly*
- zbieraj te przeklete krysztaly i chodzmy stad, niedlugo zwali nam sie na glowe patrol z podmroku.
- juz chwila, to nie taka prosta sprawa, to wymaga precyzji, skupienia...
- pomoc ci sie skupic? slysze kroki!
- jeszcze chwila...no juz!
*kawalek sufitu opadl niedaleko, coraz szybciej kolejne czesci czerwonego krysztalu poczely spadac, oba drowy wycofaly sie pospiesznie spod opadajacych krysztalow. Ze spokojem obserwowali dalsze wydarzenia - krysztaly zaczely zbierac sie w kupe, tworzyc humanoidalne ksztalty...
- Golem! WALCZ!
walka trwala jakis czas a z pobliskich korytarzy ciagle dobiegaly odglosy krzykow kaplanek i szczek oreza mezczyzn
W koncu zdobyli to po co przyszli, pospiesznie wycofywali sie z kolejnych korytarzy. Trzy sredniej wielkosci krysztaly pobrzekiwaly w sakwie nekromanty.
- to przeniesie cie do yew, idz bracie, ja dolacze do ciebie pozniej
obserwowal jak Potezna postac muskularnego wojownika znika w niebieskim owalu.
- wiedzialem ze po mnie przyjdziesz *postac drowa o niewielkiej posturze nie wykonywala zadnych ruchow* - czekalem na ciebie...
z powodu niektorych ewentow, ktore ciagle sa w toku musialem pominac czesc wydarzen.
pozdrawiam
Alvor L.