Dmij wietrze o synach Ronana Mac Conn,
zmierzających wprost na wrogów swych
Daj im niedźwiedzią siłę i jasną moc,
by nie powstał już nigdy suczy syn.
Szum dębie o Barghamie z klanu Bruce,
co góralskiej braci w próby czas nie myślał zdradzić.
Zagony swe pod bramy grodu Yew przywiódł,
by krwią królewiąt korzenie twe zbroczyć.
Wyj ogniu gdy skrzą się oczy Cumhaila O’Breena
pod psi zamek ciemną nocą podkładając lont.
Spraw, by wiecznie trwała ta godzina,
gdy zdycha oprawca yewiańskich dzieciąt.
Grzmij gromie o gromkich krokach rodu Gunn.
Spójrz, jak kłaniają się szczyty wzgórz!
Oto wraz ze szkwałem zza dalekich mórz
nadciągają w kleszczach mrozów niosąc łup.
Bebnij deszczu o chłodnym klęski świcie,
Niczym w armii N'Hary werbli bicie!
Niechaj po wieki nie zadrżą ich bojowe topory!
Za umilowanego Ojca! Synowie uczą wroga pokory!
Śpiewajcie dudy o Mornie O’Donnough,
co za tę ziemię uwielbioną w polu poległ
żelaznym zębem koronnego psa ranion.
Niechaj nie kończy się ta pieśń!
Nienawiść i wojna na zawsze :lol: .