Mlody Jasper dyszac ciezko kulil sie za sciana budynku. Smrod zgnilizny, paskudne trujace opary dlawily oddech. Pelen leku i grozy wyjrzal zza budynku by zobaczyc porazajacy widok. Masa ochydnych, zielonych, budzacych groze stworzen buszowala po zabudowaniach. Cialo jakiegos pechowego mieszkanca lezalo rozwleczone po ulicy a dymiace jeszcze wnetrznosci lsnily czerwienia. Jasperem wstrzasnely torse, jednak ciekawosc nie pozwalala odwrocic wzroku.
Nagle, z drugiego konca ulicy nadbiegl czlowiek w barwach miasta. Z bronia w dloni biegl co sil w kierunku bestii. Zostal juz zauwazony i jak na komende dziesiatki zielonych zlowrogich oczu zwrocily sie ku niemu. Wygladalo jakby sie zawahal, ale biegl dalej. Bron sciskal z calych sil az pobielaly kostki palcow. Pierwszego potwora scial niemal jednym ciosem, ale za kazdego powalonego pojawialy sie 3 kolejne. Czlowiek w czerwieni nie byl jednak sam. Coraz wiecej ludzi spieszylo mu z pomoca, w pelnym rynsztunku i z wyrazem determinacji na twarzy. Jasper ze zdenerwowania przygryzal wargi niemal do krwii.
Do czerwonych szat Cove dolaczyly inne, sojusznicze. Bestie choc nieczule na bol i strach widocznie slably a obroncow przybywalo. Jasper obserwowal walke dziekujac bogom za kazdym razem kiedy szala zwyciestwa przechylala sie ku broniacym badz tez klnac w duchu kiedy wydawalo sie ze bestii nie uda sie pokonac. Oczy mu lzawily. Duszace opary gestnialy w powietrzu i gryzly w plucach. Krztuszac sie czul jak traci przytomnosc...
doceniam questy, jednak zwrocilbym uwage ze spamowanie mobami w miescie kiedy sa tylko gornicy nie jest w moim rozumieniu fajna zabawa... przynajmniej z punktu widzenia gracza ;] moze nastepnym razem quest ze zlota rybka spelniajaca zyczenia?