Autor Wątek: Pobudka!  (Przeczytany 1513 razy)

Offline Alkus

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 844
Pobudka!
« dnia: 2006 04 22, 08:37:15 »
niematerialny, ulotny lancuch pojedynczych czastek, ktory zawladnal ciezkim i otechlym powietrzem wcisnal sie pod wieko sarkofagu. Maly, ledwo doslyszalny impuls zakolysal gdzies na granicy doslyszalnosci w uszach.. ofiar? Gwiazdy wychylily swe cyrkularne lby spomiedzy chmur, zerkajac na ziemie. Widoczne byly jak przez jeden, jedyny oddech. Przyciagniecie do siebie istoty wiatru, polkniecie go i rownie szybkie zanikniecie z wszelkimi konsystencjonalnymi pokrewienstwami.
       Po paraboli propabilitosci poruszaly sie upierdliwe muchy, ktore podnosily poziom swojej adrenaliny, probujac uciec przed agresywnym wiatrem, ktory w kazdej chwili mogl przyszpilic je do sciany, stargac z nich skore i napwac sie widokiem tego, co tworzyly. To bylo podniecajace.
       Para onomatopeicznych slow zadygotala przed wejsciem, w alkoholowym amoku odbijajac sie od scian. Niezwykle natezenie znaczen i nierozgarnietych prawd rzeczywistych swiadczylo o czyms istotnie wyjatkowym. Nie, zeby byl to priorytet, ale sam fakt skladania poklonu przez gwiazdy byl dosc interesujacy.
       Bo niektorzy czasem potrzebuja patrzec jak rzeczy umieraja...

      W kazdym razie kolejne slowa, zamienione w roznobarwne robaki, pelzajace, toczace sie lub kulace do sarkofagu sprawialy wrazenie o wiele silniejszych, niz mogly byc w istocie. Kolejne znaki, jak nektar i pyl wielobarwnych, najpiekniejszych kwiatow i lisciach pierzastego pawa osiadaly na fikcyjnej polrzezbie Przedwiecznego, odciskujac na nim swoje biale slady stop.
      Rytual trwal w najlepsze...



 Chcialem powiedziec, ze to byl moj pozegnalny poki co kwest, do ktorego pewne osoby przygotowywaly sie dosc dlugo. Dziekuje teraz oficjalnie wszystkim moim podopiecznych i innym czlonkom ekipy za wspaniala zabawe :] Napewno sie jeszcze spotkamy, choc do konca nie znam dokladnego terminu mojego powrotu. Mam nadzieje, ze reszta zgromadzonych cos dopisze i zostawi mi istotna czesc na opis postaci prowadzonej przezemnie... :]
the only thing worse than evil is apathy.

 

Offline Kap

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 732
Pobudka!
« Odpowiedź #1 dnia: 2006 04 22, 15:45:38 »
Hmmm modlitw byla jak... Jak barwy slonca. Nie pamietam juz slonca ale pamietam, ze bylo piekne na swoj sposob. Staram je sobie wyobrazic kolorami niezwyklymi. Ognistosc barw... Modlitwa byla goraca ognistoscia barw bo byla szczera. Atmosfera? Nieprawdopodobnie nieprawdopodobna w swoim klimacie. Mozna powiedziec, ze cala krypta zyla ta chwila. Slowa, ktore wypowiadalismy, my dzieci Pierwszego, byla spojeniem losow naszej czworki.

Oczywiscie bylo kilka bledow. Nawet vampirica nie sa pozbawieni czynnika bledu przypadkowego. Kazde z nas, dzieci Pierwszego, stoczylo ciezka walke z wlasnym JA zeby zminimalizowac bledy podczas ceremonii. Wszystko trwalo jednak nie bylo trwale. To co minelo przeszlo w zapomnienie, swiat poszedl do przodu razem z modlitwa. Zylismy, nie, egzystowalismy w tej blogiej swiadomosci, ze kazde slowo przybliza nam Jego powrot. Kazda chwila stanowila radosc polaczona z niepewnoscia. Strach i milosc jednoczesnie. Moze i nie jestem wzorem do nasladowania jako sluga Przedwiecznego ale ekhm krew, ktora nadaje mojemu cialu sile sprawila, ze pokochalem Go. Nie wiem czemu. Moze to jeden z elementow blogoslawienstwa?

Mortaris spisywal sie conajmniej doskonale. Wiedzial co robic nie wiedzac jednoczesnie co sie stanie. Wszyscy czekalismy oczekiwanego.



Dziekuje :)
Każda wystarczająco zaawansowana technologia do zludzenia przypomina magię.

Offline sleeper

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 112
Pobudka!
« Odpowiedź #2 dnia: 2006 05 04, 11:15:34 »
W najsmielszych przypuszczeniach nei podejrzewales, ze to bedziesz Ty. Mlody wampir znajacy zaledwie skrawki historii calej rasy. Niedoswiadczony banita, wrecz samozwaniec, ale jednak kaplan. Kaplan Przedwiecznego. Zawsze krzywiles sie troche na patetyczny wydzwiek tego tytulu. Zwlaszcza, ze sam go sobie nadales. Nieraz w przeblyskach dawno zapomnianej swiadomosci i ukrytego w odmetach swojego umyslu racjonalnego myslenia, zastanawiales sie czy to ma jakis sens. Czy przebudzenie Pana napewno przyniesie stary porzadek. Czy to napewno Ty miales tego dokonac...
Ale teraz, gdy stanales nad Jego sarkofagiem, gdy dotknales elektryzujaco chlodnego kamienia, nie bylo czasu na watpliwosci. Machinalnie wykonywales konieczne gesty, ktore znales na pamiec. Usta same ukladaly sie w slowa modlitwy. Nie bylo wrecz szansy zebys sie pomylil.
Rytual trwal. Nagromadzona w pomieszczeniu energia byla tak silna, ze wrecz widac bylo male, rozswietlajacec pomieszczenie, blyski. To wlasnie prawdopodobnie pod wplywem tej energii Twoj umysl zaczal pracowac w teraz juz nienaturalny dla niego sposob. Znow przyszly watpliwosci i setki mysli. A jesli sie pomyliles? Jesli wszyscy sie pomyliliscie?


Z precyzyjna dokladnoscia kresliles kolejne magiczne symbole nad sarkofagiem.

A jesli to nie Ty zostales wyznaczony do tej roli? Jesli wszystko mialo byc tak jak dawniej a wasze wysilki mialy okazac sie daremne?

Kolejny symbol nakreslony przez berlo nad ciezka, kamienna plyta.

Przeciez byly tu tylko cztery wampiry, z czego trzy to zoltodzioby. Przy wydazeniu na ktore tyle lat czekal caly Rod, bylo raptem czterech jego przedstawicieli.

A teraz modlitwa. Dluga litania wypowiadana Twoim nienaturalnie wibrujacym glosem.

Wtedy pojawily sie obrazy. Obrazy ktore dawno wyrzuciles ze swojej pamieci. Twoje zdziecinienie.. Twoj infantylny umysl nie pozwalal na jakiekolwiek wspomnienia czy sentymenty. Nie wiedziales jak to mozliwe, ale chciales aby sie skonczylo. Skonczylo jak najszybciej...

I znow donosne slowa modlitwy, niemal slyszalnie odbijajace sie od zimnych scian pomieszczenia.

Rytual zblizal sie do konca, a Ty byles zmeczony. Nieziemsko zmeczony. Ale nie dawales tego po sobie poznac. Nie mogles zawiesc teraz, gdy bylo juz tak blisko. Tylko... co tak naprawde mialo sie stac?

Ostatnie znaki nakreslone w powietrzu z ta sama precyzja, z ktora kresliles pierwsze. Abstrakcyjne obrazy i wspomnienia w Twojej glowie zaczynaly ustepowac miejsca tepemu bolowi.
 
"Przybadz o Panie!" choralne wolanie zdawalo sie rozsadzac pomieszczenie od wewnatrz. Widziales jak drza porozrzucane wkolo ksiazki i poustawiane na kamiennym stole fiolki i kolby.
I cisza. Niemal namacalna. Pelne napiecia oczekiwanie na to, co sie stanie. Ciagnace sie w nieskonczonosc sekundy. W koncu cichy szmer. Coraz glosniejszy.
Na dany Ci przez ksiecia znak odsuneliscie ze zgrzytem wieko sarkofagu. W nozdrza uderzyl Was odor stechlizny pomieszany z slodkim zazpachem krwi, lecz nawet nie zwrociliscie na niego uwagi. I wtedy wylonil sie On. Twoj jedyny Pan, ktorego przez tyle lat oczekiwales...

Udalo Wam sie. Tak, Mortarisie Cruach, Kaplanie Przedwiecznego, z ta garstka wampirow dokonaliscie tego, czego przez tyle lat nie udalo sie dokonac calemu Rodowi. Teraz pozostawalo miec nadzieje, ze stary porzadek zostanie przywrocony.


Sorry, ze dopiero teraz ale jakos nie moglem sie do tego zabrac ;)

Dziekuje wszystkim (a szczegolnie Alkusowi:*) za dobra zabawe :)

Offline Alkus

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 844
Pobudka!
« Odpowiedź #3 dnia: 2006 05 04, 16:08:30 »
Sleeperq.. dobra pora.. nawet nie wiesz jak dobra :D
the only thing worse than evil is apathy.