Autor Wątek: Fabuła DMII  (Przeczytany 1707 razy)

Offline Korgail

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1162
Fabuła DMII
« dnia: 2011 04 22, 12:14:42 »
Z pamiętnika opętanego spirytysty:

Maikai ukończył szkolenie w szkole skrytobójców znacznie wcześniej niż można by było się tego spodziewać. Rzadko kiedy uczeń przerasta mistrza w tak zatrważającym tempie, a jeszcze rzadziej uczeń uśmierca mistrza podrzynając mu gardło podczas jedno z codziennych treningów.
Maikai bez wątpienia był świetny w tym co robi, zimny drań - zwykły morderca oraz najlepszy przyjaciel. Kogo? No właśnie, tutaj zaczynają się rodzić pytania, które od pewnego czasu dręczą wielu z mieszkańców naszego dobrze znanego świata. Kim on do cholery jest? Skąd się wziął? Jak tak szybko zdobył uznanie? Czy to prawda, że studiował niegdyś w Moonglow?
Postać Varthorna, właściciela ziemskiego i niezwykle bogatego czarownika stała się szybko najpopularniejszym tematem w karczmach. Przy litrach piwa przelewały się kolejne litry słów, które tworzyły kolejne plotki.
Rzecz jedna jest pewna i jasna dla wszystkich: Varthorn wygrał aukcje zorganizowaną wyłącznie dla szych tego świata. Stał się właścicielem przedmiotu, który mógłby zirytować władców wielu księstw - kamienia rozproszenia.  Właśnie ten tajemniczy, malutki artefakt w rękach kogoś takiego jak ów właściciel ziemski może być kartą przetargową przy sojuszach i wojnach. Które księstwo chciałoby uzyskać księżycowe wrota? A może któreś by chciało aby inne je utraciło?
Podczas mojej krótkiej rozmowy z Maikaiem dowiedziałem się, że Varthorn czegoś poszukuje i jest to niezwykle ważne. Dziedzictwo Mistrzów - tak mówił.
To jeszcze nie koniec tego co wiem! Oh, nie. Dowiedziałem się kilku ciekawszych rzeczy.
Akt własności na ziemię Moonglow wylądował właśnie w rękach ów pana. Potężne sumy przepływające przez banki do kieszeni losowych ludzi wymuszają wędrówki. Czy nowa osada będzie punktem rozwoju całej akcji? Kto wie?
Maikai mówił wiele, celowo podałem mu mój narkotyk. Niestety nie przewidziałem, że tak szybko się z tego otrząśnie, a później się zemści. Bardzo mnie bolało...
« Ostatnia zmiana: 2011 04 25, 08:36:42 wysłana przez Korgail »

 

Offline Rudus

  • Ekipa DM
  • Zarejestrowany
  • *****
  • Wiadomości: 3240
  • Szara Eminencja
    • Takie tam...
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #1 dnia: 2011 07 07, 23:11:58 »
Istota stała spokojnie na czubku drzewa.
Z punktu widzenia grawitacji, fizyki, powszechnej logiki, oraz odrobiny chłopskiego rozumu - był to wyczyn niemożliwy.
A jednak! Stał tam ten osobnik, a gałęzie ni drgnęły. Nawet gdy przesunął ciężar ciała na drugą nogę i wychylił się lekko w przód.
Spojrzał uważnie na wróżkę która oddalała się z poważną misją. Ależ to było wspaniałe.
Na trójkątnym kapeluszu usiadł mały motyl i w tym momencie gałąź zaczęła trzeszczeć. Mężczyzna z roztargnieniem odegnał insekta i wystawiając palec w jego kierunku zamienił go w malutki obłoczek pary, który ułożył się w dość dwuznaczny kształt.
- A niech mnie - pomyślał - Ależ jestem wspaniały...
Ponad drzewami odbił się pusty skrzeczący śmiech...
Ethanoll o ocllo
Cytuj
hrabstwem jest od kurnika po brzozowy zagajnik, księstwem od sterty gnojówki po grządki z warzywami, a latyfundia od stodoły do jeziorka są dziedziną jego lordowskiej mości.(...)

http://nihai.deviantart.com/

Offline Guardian

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 485
  • troll pesymista
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #2 dnia: 2011 07 08, 23:42:11 »
Dziwne przeszukiwania domostw w poszukiwaniu ksiąg traktujących o magii i Lord Varthorn, który jakby poszukiwał tego samego co włamywacze.... Tajemnicze morderstwa, dziwne wydarzenia, potężni magowie z niespotykanymi mocami na czele z Maikaiem... fiolka z krwią, szczątki wampira, ozdobna kolczuga z aukcji, zaklęte wspomnienia.... - Kolejne obrazy przeszłych zdarzeń galopowały przez umysł niziołka. - To wszystko ma jeden cel.... ten cel... - Malec zmrużył oczy i zaciągnął się mocno dymem z fajki... -Dziedzictwo Mistrzów... - Will wyciągnął zza pazuchy butelkę rumu, po czym odkorkował zębami, pociągnął sowity łyk i  uśmiechnął się do siebie myśląc - Że akurat wszystkie te dziwne przygody musiały spotkać mnie, a wiem, że nic z tego dobrego nie wyniknie... - Siedząc dalej zaczął bawić się pierścieniem na palcu, który wyglądał na złoty z tandetnym szklanym czerwonym oczkiem. Mimo, iż przebywał pod bankiem w Maginci otoczony strażnikami, w pełni bezpieczny nie mogł odprężyć się i przestać myśleć o tym wszytskim, a w szczególności o księdze, którą razem z przyjaciółmi oddał bezmyślnie dzisiejszego dnia - Gdybym tylko przypomniał sobie w porę....
« Ostatnia zmiana: 2011 07 09, 00:07:32 wysłana przez Guardian891 »

Offline Korgail

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1162
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #3 dnia: 2011 07 29, 14:34:55 »
Niewielu znało sekrety, które skrywano przez tak wiele lat w głowach niepozornych ludzi. Teraz wszystko trzeba poskładać na nowo, teraz kiedy coraz głośniej o "dziedzictwie mistrzów".
Korona jednego z królów, gdzież ona jest? - Zastanawiał się gorączkowo pewien mag.
Mag, który nie jedno widział... i pewnie wiele jeszcze zobaczy.

Offline Korgail

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1162
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #4 dnia: 2011 08 28, 20:50:05 »
Kości zostały rzucone.
Odpowiednia osoba, w odpowiednim czasie.. otrzymała coś, co chciałby dostać każdy z władców.
Magiczne wrota już nigdy nie będą tak bezpieczne...

Offline Korgail

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1162
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #5 dnia: 2011 08 29, 13:12:06 »

Magiczna bariera otaczała dwójkę spiskujących ludzi... zapewniając im ochronę i niewidzialność kiedy za drzewami pojawił się portal.
Młody mężczyzna został wysłany na rzeź - jednak.. nic o tym nie widział.
Niepewnym krokiem podszedł do bariery, której niestety nie widział i.. dotknął jej.
Eksplozja odrzuciła go, uderzył w drzewo.
Wampir ruchem szybszym niż wiatr zjawił się przy oszołomionym zwiadowcy. Pochwycił go i wciągnął do wnętrza bariery.
Tam zaczęło się przesłuchanie...
Tam.. skąd nic ani nikt nie mógł wyjść...
Aż polała się krew.

Offline Ared

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 225
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #6 dnia: 2011 08 29, 17:56:22 »
Dzień był spokojny, zimowy wiatr jedynie dawał o sobie znać za ścianami banku w księstwie Yew.
Jak zwykle w ciemnej izbie przesiadywało kilka osób. W pewnym momencie drzwi otwarły się na oścież i do izby wpadł zimny wiatr. A wraz z nim dziwny obłok energii. W banku zapadła cisza, wszyscy spoglądali z zaciekawieniem kiedy obłok przybrał materialną postać jakiegoś człowieka...
Nieznajomy poszukiwał Władcy Yew tudzież osobę która stanowiła jakiś urząd w mieście. Wstała dobrze znana mieszkańcom Yew postać z maską jelenią na głowie. Nowy... stary komorzy księstwa wyszedł mu na przeciw. Po krótkiej rozmowie przebywający w banku dowiedzieli się o potężnej armii zbierającej się gdzieś na terenach Sosarii. Maszerujące wojsko jakoby poszukuje potężnych i prastarych artefaktów i zamierza w pierwszej kolejności ruszyć do Krasnoludzkiej Twierdzy gdzie w podziemiach Khazad-dum z pewnością starsza rasa ukrywa coś przed światem. Inny miejscem do którego mogła by trafić jest Britania. Nieznajomy wypytywał czy w Yew czasem nie ma także jakiś artefaktów. Komorzy zapewnił go, że nie ma tutaj niczego niezwykłego. Prawdomówność swoich słów zachował jednak tylko dla siebie nie dzieląc się tym ani z nieznajomym ani z nikim innym przebywającym w pomieszczeniu...
Co niektórzy mieszkańcy okazali sceptycyzm i byli bardzo podejrzliwi w stosunku do tego o czym mówił tajemniczy czarodziej. Ten próbując przekonać to swej prawdomówności ranił swą dłoń aby w ten sposób z krwi wytworzyć obraz przedstawiający maszerujące odziały w czarnych płaszczach oraz zniszczenia jakich dokonały, bądź zamierzają dokonać...

Komorzy nie zamierzał ryzykować aby miasto mogło zostać zaatakowane i było na taką okoliczność nieprzygotowane. Wysłał wieści do władcy, a także postanowił wysłać zwiadowców aby zbadali co się może kryć za sobą tajemnicza przepowiednia...
Wypijmy za dęby z których będą zrobione nasze trumny. Oby rosły jak najdłużej!

"Pi**dol się" piszemy przez duże "P" ponieważ to zwrot grzecznościowy

Offline DzikiHL

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1225
  • Ten od Buccaneer's Den
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #7 dnia: 2011 08 30, 22:10:46 »
Wklejone na prośbę znajomego, autora tekstu:
Cytuj
Jak co wieczór, i dziś, siedział cicho w karczmie na krześle. Trzymając w jednej dłoni widelec, w drugiej nóż, gapił się na gorący jeszcze, dobrze wypieczony stek. Powoli zaczął ukrajać go na w miarę równe kawałeczki. Wbił widelec w jeden z nich i powoli począł przybliżać go do swych rozwartych szeroko ust. Już był blisko, już czuł promieniujące gorąco tego kulinarnego skarbu na swym podniebieniu kiedy silny ból przeszył wnętrze jego czaszki. Widelec wraz z jedzeniem opadł na stół bezwładnie gdy nasz bohater trzymał się za głowę próbując zniwelować to potworne uczucie. Ból zdawał się wywołać na chwilę umiejętność słyszenia wszystkiego wyjątkowo głośno co razem jak domino potęgowało przerażające męki. Ku przytomności trzymały go chyba tylko dźwięki kroków na schodach, coraz głośniejszych... nie... coraz bliższych. Młodzieniec począł zastanawiać się, czemu jego umysł skupia się w tej chwili właśnie na tych krokach a nie na sposobie wyleczenia z katuszy. Nim jednak doszedł do jakichkolwiek wniosków, dźwięk odsuwającej się kurtyny dotarł do jego uszu a wraz z nim nagła ulga. Nagle wszystko powróciło do normy, poza faktem że w wejściu stoi kompletnie nieznajomy mężczyzna wpatrujący się w niego jak w obraz.
- Witaj przybyszu! Jestem ... - próbował zagadać by wyjść jakoś z tej dziwnej sytuacji. Nim jednak zdążył się przedstawić, usłyszał z ust nieznajomego swoje imię... jak i szereg odpowiedzi na każde kolejne pytanie które zrodziło się w jego głowie.
- Tak, czytam w twych myślach jak w otwartej książce, usiądźmy - kolejne odpowiedzi na niezadane pytania spadały jak lawina.
- Nim jednak porozmawiamy - dodał wędrowiec - muszę Cie zabezpieczyć, by nikt więcej nie miał z Tobą tak łatwo... - po czym zaczął czarować coś w stronę młodzieńca. Ten poczuł się dziwnie jednak bardziej był zakłopotany całą sytuacją niż aby się przejmować łaskotaniem za okiem...
- Coś Panu pokażę - nieznajomy wziął ze stołu mały nóż i rozciął sobie nadgarstek. Na blat zleciały trzy krople które zaczęły formować się w różne obrazy z przeszłości. Towarzyszył im narracyjny głos właściciela krwi opowiadającego historię niewyjaśnionych jak dotąd przypadków, wypadków, wybuchów, zaginięć i porwań.
- Jedynie garstka osób na świecie wie o tym, jaka jest prawda. Te wydarzenia mają dużo wspólnego z poszukiwaniem Dziedzictwa Mistrzów.
- Co to takiego? - zapytał bohater jednak odpowiedź była tak niejasna jak wszystko inne co dziś usłyszał. Zrozumiał jednak, że jest to pradawny artefakt, źródło niespotykanej mocy, potęgi, energii. Dowiedział się, że został podzielony na części, że wielu z ważnych tego świat miało go w posiadaniu.
- A teraz jeden z elementów będzie należeć do Ciebie, i nie pytaj czemu - po czym chwycił dłoń młodzieńca i założył mu na siłę dziwnego kształtu pierścień. W kamieniu przyczepionym do pierścienia emanowała moc, różne obrazy, dziwne, niezrozumiałe. Poczuł on od razu, nie wiadomo skąd, że jest w stanie skupiać w sobie moc bram magicznych...
- Pozostawiam go Tobie, naucz się go używać nim nadejdą ciężkie czasy, czasy krwi spływającej z nieba jak deszcz... - jego słowa nie napawały optymizmem, wręcz przewidywały nadchodzące klęski - zanim jednak odejdę, muszę uchronić Cię od tego który też szuka tych kamieni...
Wysłannik wyczarował wokoło niego magiczną barierę.
- Tylko nie daj się dotknąć nikomu obcemu - dodał - bo wtedy ochrona zniknie. Musisz znaleźć też osoby o imieniu Bobby Weitt i Corvin Mayere, oni pomogą Ci rozwikłać Twoją zagadkę, a teraz ... muszę już iść...
Młodzieniec znów poczuł przeszywający go ból czaszki, o wiele silniejszy niż wcześniej, który powalił go tym razem na ziemię. Jedyne co usłyszał, na koniec: nie będziesz pamiętał z kim rozmawiałeś i jak ta osoba wygląda, jaki ma głos... - Chwile później stracił przytomność...

... Obudził się nagle, wraz z wiadrem zimnej wody wylanym na niego przez Karczmarza.
- Nic Ci nie jest stary? Długo tak tu leżysz? Znów wypiłeś za dużo? - Zarzucił go pytaniami właściciel baru
- Nie nie, nic, źle się poczułem, przejdę się może - po czym wyszedł szybko na dwór, odetchnąć. Myślał w ten czas o tym co się wydarzyło, czy raczej o tym co pamięta. Wpatrywał się w ziemię stawiając kolejne kroki wokoło miasta. Postanowił wrócić znów do karczmy napić się wody... Na miejscu karczmarz zawołał go do baru.
- Dobrze, że jesteś, kilka osób pytało o Ciebie
- Jak to? Kto? Przedstawili się?
- Tylko zapytali, jak powiedziałem że wyszedłeś to też wyszli, ale wyglądali dziwnie.
Młodzian poczuł, że szuka go wiele osób. Pierwszy raz poczuł się ścigany, złe myśli zaczęły krążyć mu po głowie
- Muszę, muszę znaleźć tych dwoje... - pomyślał po czym wybiegł ...
Długo go nie widziano, zaszył się gdzieś podobno, może znalazł tych których szukał, może ... Wiadomo jednak, że się obawia przyszłości. Do tego stopnia, że nie wszystko co czytasz w tej historii jest prawdą...
Buccaneer's Den - dawniej Ziemie Piratów zapraszają do siebie!
Temat na forum o mieście
#bucc-dm - kanał miasta na ircu
Opis miasta na stronie DM

Offline Korgail

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1162
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #8 dnia: 2011 09 01, 15:45:16 »
Czyżby Cove obawiało się ataków ze strony Varthorna? Najwyraźniej tak!
Magiczna bariera wokół miasta mówi sama za siebie...

Offline Korgail

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1162
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #9 dnia: 2011 09 01, 17:56:13 »
Zamieszanie w świecie - Dziedzictwo Mistrzów
Ogółem wszyscy wiedzą, że coś się dzieje. Niektórzy nawet w swej zapobiegliwości i chęci ubezpieczenia się przed wszelkimi przeciwnościami losu wznieśli magiczne osłony wokół miast - tak, mowa tutaj o Cove. Niestety, w głowach mamy zbyt dużo pytań względem odpowiedzi. Dłonie aż same zaciskają się na rękojeści mieczy, a za tym wszystkim stoi tylko jedna osoba - Varthorn.
Kim on właściwie jest? Jak wygląda? Ile ma lat i skąd pochodzi?
Wysoki mężczyzna o ostrych rysach twarzy, spiętych w kuc blond włosach i szaro-zielonych oczach z charakterystycznym - szelmowskim ,acz zadbanym - uśmiechem. Do nikogo innego bardziej niż do Varthorna ów charaktersytyka pasuje. Jego symbolem jest srebrny pająk, często trzymający odnóżami pękniętą klingę. Można go zobaczyć na płaszczach jego sojuszników.
Lord, jak powszechnie wiadomo, ukończył liceum magiczne w Moonglow z wyróżnieniem we wszystkich dziedzinach magii. Zajęło mu to zaledwie pół roku - gdy inni studenci kończą naukę po 10 lub 11 latach.  Okazało się, że jego talent znacznie wykraczał poza program nauczania jaki miało do zaoferowania to miasto.
Zapytany przez jednego z naszych dziennikarzy czy wierzy w bogów Varthorn z uśmiechem na ustach odrzekł, że kiedyś sam będzie jednym z nich. Po prostu czeka aż Stwórca ustąpi mu miejsca.
Można by rzec, że wyśmienity żart - jednak... nie wszystko jest takie proste jakie może się wydawać.
Otóż według wielu plotek, które już nie raz rzekomo dały się potwierdzić, pan Varthorn poszukuje pradawnych artefaktów związanych z legendą znaną kapłanom Stwórcy. Według niej sam Ahn'byś po zakończeniu swej pracy utworzył pewien przedmiot w którym zamknął moc równą swojej. Wiele osób sądzi, że to tylko bajka ale...
Jak wskazują kroniki - samo powstanie wyspy Moonglow zostało wywołane sztucznie, nie magią, a rzekomo ów artefaktem. Czyżby zbieg okoliczności? Kolejne pytania? A może to jeden z puzzli w jakie gramy z Varthornem, kto wie? Niestety nasza wiedza historyczna jest bardzo mała. Z dnia na dzień odnajdujemy coraz to ciekawsze źródła. Archeologia to przyszłość!
Zwykły człowiek pochodzący ze szlacheckiej rodziny, zamieszkującej Delucje - słusznie użyłem tu czasu przeszłego - stał się numerem jeden w potężnej politycznej grze. Dlaczego "zamieszkującej" ? Według pogłosek sam Varthorn zabił całą swoją rodzinę aby usunąć wszelkie słabości. Niestety nie odnaleziono ich ciał ani nie odkryto żadnych dowodów na to aby rzeczywiście się tego dopuścił.
Zapytany o rzekomą zbrodnię odpowiedział, że samotność mu nie przeszkadza.  Mniejsza! Varthorn nabył papier, który przekazuje - zgodnie z prawem korony - całą wyspę Moonglow w jego ręce. Tak też stał się właścicielem całkiem ciekawych terenów.
Obecnie w obrębie dawnego Liceum mieści się mała osada, którą Lord dzielnie wspiera finansowo zapewniając pracę i dobrobyt setkom ludzi. Najbardziej opłacalnym zawodem w "Nowym Moonglow" jest strażnik bądź archeolog. W miejscach wolnych od demonów prowadzone są wykopaliska.
Varthorn zyskuje sojuszników tak szybko jak i wrogów. Jest niezwykle tajemniczą postacią, mimo swojego młodego wieku! Jego przebiegłość, bezwzględność i żądza krwi są tak samo słynne jak dobre serce, chęć pomocy i działalność na rzecz ludzi ubogich. Nikt nie wie kim naprawdę jest.
Chcesz do niego dołączyć? Wystarczy się skontaktować!
Odpowiadając na pytania moich czytelników, czy Lord zamierza zaatakować Twierdzę Krasnoludów bądź Brytanię mówię: Nie wiem.
Lord zapytany o swoje intencje względem Brytani odpowiedział, że ponad wszystko chciałby położyć dłonie na koronie Britishów. Po prostu lubi tak stare przedmioty, następnie wybuchł śmiechem powstrzymując się od jednoznacznej odpowiedzi.
Więcej informacji nt. życia Waszego, drodzy czytelnicy, ulubieńca zdradzę w następnym artykule!
                                                            Maikai, rzecznik prasowy Lorda Varthorna.

Offline Wol

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 800
  • Lupus Heterofobius
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #10 dnia: 2011 09 01, 19:09:51 »
fajne:P jesli moge to w moon bylo Lyceum:)

Offline Prorokpl

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 964
  • Love is War
    • Radio Aoi
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #11 dnia: 2011 09 02, 01:28:29 »
    Lothiel miał plan. Spędzając godziny za dnia w krwawych zamkowych murach obmyślał go. Wiedział co musi zrobić, lecz nie wiedział jak. Wiedział kto jest jego przeciwnikiem, lecz nie wiedział jak się przed nim chronić. Dobrze mu było znane, że Lord Varthorn jest w stanie nie tylko wymazać umysł, ale także pomieszać w nim, a nawet dodać własne obrazy, nawet u wampira. Ale młody wampir miał malutką przewagę o której wpływowy Varthorn nie wiedział, lub to po prostu ignorował. Otóż Lothiel miał dar posiadania dwóch umysłów - swojego oraz niedźwiedzia.
    Po długich nocach pogrążonych w medytacji nauczył się pewnej sztuczki. "A co jeśli uda mi się połączyć oba umysły i sprawować nad nimi kontrolę za pomocą magii krwi?" - pomyślał pewnej nocy i zabrał się do dzieła. Siedząc w zakurzonej ogromnej bibliotece skupiał swe myśli oddzielając ważne wspomnienia i chowając je głęboko, a te nieistotne łączył mieszając je z uczuciami Białego Niedźwiedzia. Niestety wielokrotne próby kończyły się tak samo. Zmieniał się w Niedźwiedzia nie umysłem, lecz ciałem. Nie miał na to wpływu, aż uświadomił sobie dlaczego. "Maska - to jest powód" to było dla niego olśnienie. Duch potężnej śnieżnej bestii wciąż żywy zaklęty w masce powodował jego przemiany. Nie miał wyboru i musiał się go pozbyć. Tylko w ten sposób był w stanie kontrolować nowy umysł bez przemiany.
    Lothiel za życia zrobił coś dobrze (a to rzadkość u niego), mianowicie nawiązał sporo znajomości. A więc druid imieniem Matthaeus po wysłuchaniu prośby starego przyjaciela zgodził się przeprowadzić rytuał odejścia. Zjawili się obaj w świętym gaju i odbył się rytuał przejścia. Zapewne klany dzikich barbarzyńców zastanawiały się skąd dochodzi to echo niedźwiedziego ryku na zaginionych lądach, lecz nie długo to trwało. Maska wróciła do swego normalnego stanu, a jej rubinowe oczy przestały świecić krwawym blaskiem. Gdy Lothiel założył białą maskę i skupił swe myśli już wiedział... uśmiechnął się tylko ukazując kły, po czym się zaśmiał.
-Ciesz się Matt, masz wyraz wdzięczności u wampira, a to rzadkość. Teraz pozostało mi tylko jedno...
Już niebawem wampir rozegra partię szachów na umysły z Lordem Varthornem, tyle, że teraz on ma władzę nad wszystkimi pionkami.
    Tak skończyła się legenda Białego Niedźwiedzia, który odwiedzał miasta w Sosarii... ale czy aby na pewno?  ;)

Offline Darogan

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 2380
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #12 dnia: 2011 09 02, 13:11:05 »
Z dalekich krain niepokojące wieści do elfiego grodu docierały..
Spojrzenie jednego, utkwiło gdzieś w dali, złe czasy nastały, złe czasy nadchodzą.
Jednak co jest tak naprawdę złe, dla ludu sosarii, wszak wiele krwi już ostało przelane.
I nie ważne kto do tego dopuścił, wielu możnych lordów po prostu o władze walczyło
Wszak to takie ludzkie, by nienawiść do siebie i innych szerzyć.
Nawet sami bogowie osłabli w te dni, dopuszczając do tego ze wyznawcy bogów ze sobą sprzymierzonych wymordowywali się na wzajem. Nie ma już sprawiedliwości na świecie, nie ma tez dobra, które jak sen rozwiało się w koszmarze dzisiejszego dnia...

Orszak gotowy, zawołał jeden... jednak bez tego obędzie się, wśród ludzkiego plemienia, znajdzie się tych którzy godni będą by iść dalej w tą drogę, przez nowe czasy, ku zalaniu nowej ery...

Ery zmian... Ery niepokoju... Ery nowych wojen...


Online Zyzio

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1436
  • Rzecznik Podmroku
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #13 dnia: 2011 09 03, 16:26:01 »
Niewielu widzialo twarz sprawcy, ktory w bialy dzien dostal sie do banku Yew przez szyb. Kilku swiadkom zaledwie mignal i minal sparalizowane bankierki, by dostac sie do skladu skrzyn. Nikt nie wie co bylo dalej, ale jeden z przerazonych obcym mieszkancow wezwal na pomoc bitewnego maga.

Po wejsciu do pomieszczenia pelnego skrzyn zauwazono, ze jedna z nich jest otwarta i pusta. Na ziemii zas lezao cialo jubilerki Yew. Na jej podbrodku znajdowala sie pojedyncza smiertelna rana kluta. Sprawcy jednak nigdzie nie bylo. Jeden ze swiadkow poznal go jednak. Kilka dni wczesniej widzial go w towarzystwie tajemniczego lorda...
KANDYDACI NA DROWA *CLICK* W OBRAZEK

Offline Darogan

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 2380
Odp: Fabuła DMII
« Odpowiedź #14 dnia: 2011 09 03, 17:26:55 »
Mały niziołek akurat wesoło sobie w drzewie robótki robił, zwoje strugając. Gdy nagle jakiś hałas go z góry doszedł, ruszył wiec tam ciekawski wolnym krokiem, lecz na górze jeno troje adeptów magii ćwiczyło swe tajemne sztuki. Więc wzruszył jeno ramionkami swymi i na dół ponownie udał się. Gdy ujrzał go ! Postać tak mroczną jak sam mroczny lich, a zło wrogość aż od niej kipiła. Nóżki niziołka nagle z waty, zapytał nieśmiele - Eee... kim jesteś ? - Postać jedynie coś pod nosem mruknęła i z obnażonym ostrzem ku jubilerowi ruszyła. Maluch coś podejrzewał, ze coś złego się stanie ! Zaczął więc wołać wniebogłosy po banku. - Straż ! Pomocy ! Straż ktoś tu podejrzany się chowa ! - Straż jednak za późno przybyła, po fakcie już dokonanym, biedna młoda panna, jubilerka śmiertelny otrzymała ciosz. A z składu jej znikła tajemnica skrzynka... Niziołek chwilowo rzekł strażnikowi co widział, po tym wszystkim za miasto ruszył ze strachu ze świadkowie często szybko giną, i po tym fakcje już go w yew nikt nie widział...