Odchodzę niedoceniona w cień. Zniewolona przez rzeczywistości, o rozwianych marzeniach przez wiatr przysiadłam na murku obserwując ludzi szczęśliwych lub zagubionych pośród trosk i smutków. Wielki spot uśmiechnięty i dumny z oddali śle mi mistyczne uśmiechy, w których jestem w stanie dostrzec skrytą głęboko w sercu pogardę. Sul, przechadza się przy pobliskim jeziorze sepleniąc co rusz w stronę tafli przejrzystej wody niezrozumiałe słowa, wymieniając pomiędzy płaską falującą powierzchnią, a sobą samym delikatesowe spojrzenia. Narcyz? Wyciskam swoje, krótkie spodenki do ostatniej kropli wody i krzyczę w jego stronę.
- Nie zdarzą się cuda, więc się nie dowiesz co kryją uda!
Sul rychle zaczyna grzebać stopami w gorącym piasku, po czym w zamyśle odchodzi klnąc co rusz i spluwając na suchą ziemię. Z tego samego kierunku przybywa Mae. Śle mi zalotne spojrzenia uśmiechnięty niczym dziecko ale zawsze pewny siebie. Podnosi mały przedmiot, następnie zaczyna coś zaparcie majstrować z delikatnie przygryzionym językiem. Uśmiecham się do niego, ale już muszę robić małe uniki przed lecącym w moją stronę masywnym ładunkiem. Kamień spada tuż przy mojej stopie. Podnoszę kamyk zawinięty kokardą niczym niewinne pudełeczko z tajemniczym niewielkim prezentem. Jeszcze nie zdążyłam odwinąć kokardy, kiedy spod niej wypada zwinięty w kostkę papierek. Zdjęcie uśmiechającej się do mnie blondynki, sztuczne, obrobione przez grafików i kłamliwe. Zastanawiam się po chwili... a może moje są takie same? Spoglądam jeszcze raz w dół, odciągając zbyt ciasną gumkę spodenek. Wszystko w porządku. Majtam nogami odchylona delikatnie do tyłu, zapraszam na twarz kilka promieni słońca. Podnoszę butelkę wina i przechylam do samego dna.
- Mam kolejne! - słyszę głos zza pleców.
Odwracam się i widzę czerwonowłosą imienniczkę, która już przysiada się do mnie i machając przed oczami zmrożonym tanim wiśniowym winem zachęca do degustacji.
- Pij i nie pierdol - uśmiechnięta wręcza butelkę owocowego napoju, który zapewne nawet nigdy nie leżał przy owocach.
Ona nie zadaje głupich pytań. Pijemy i nie pierdolimy...