Juz obecnie dziala w UE bardzo silny interwencjonizm, ale nie w formie cel a "w druga strone" doplat - chocby rolnictwo 
Dlatego mamy problemy jakie mamy.
Majac silna polityke ograniczania emisji substancji szkodliwych gospodarka UE niegdy sama z siebie nie bedzie konkurencyjna dla gospodarek kompletnie nie dbajacych o zanieczyszczenia. Do tego prawo pracy a obecnie nawet juz nie tylko ono ale same w sobie wysokie koszty zycia (zywnosc, media, paliwo, mieszkania) - to powoduje ze ludzie nie podejma sie w UE pracy za zbyt niskie stawki, zadna liberalizacja prawa pracy nie zmieni pewnej granicy oplacalnosci (co widac po tym ze mimo rosnacego bezrobocia wciaz znajduja zatrudnienie Polacy w takiej Hiszpani, bo Hiszpan chcacy u seibei normalnie zyc za pewna stawke sie pracy nie podejmie, a Polak ktory tam tylko dorabia i wegetuje w kiepskich warunkach sie podejmie - bo liczy wg kosztow zycia w Polsce gdzie wroci z kasa).
Wysokie koszty życia to pochodna popytu i podaży na różnych rynkach. Interwencje mocno odchylają stan od od równowagi. Stąd problemy.
Teraz zaczynaja wygrywac partie opzoycyjne czesto liberalne, ale oni dostana szanse na jedna kadencje. Jak im sie nie uda to kolejni moga dojsc do wladzy obiecujac wlasnie rozwiazania skrajne.
A tu trzeba wziasc po uwage ze ludzi niemajacych pracy nie bardzo interesuje poziom zadluzenia, oni ccha albo pracy i to za nienajnizsza stawke, albo socjalu. A obecne reformy to ograniczenia miejsc pracy i wydatkow socjalnych
Wiec na dluzsza mete te rzady sie nie utrzymaja.
Niskie, mocno zredukowane i rozsądne wydatki socjalne w dłuższym terminie są dobre dla rynku (choćby rynku pracy), a co za tym idzie dla poziomu życia. Które reformy idą w stronę ograniczenia miejsc pracy?
Co do rozwiązań "skrajnych" - tego najbardziej się obawiam, także w kwestiach środowiskowych. Jeśli chodzi o ustroje i gospodarkę, to mamy co raz lepszy grunt do tego by ludzie łyknęli hasła o sprawiedliwości społecznej, równym rozdziale dóbr i inne tego typu mrzonki. Wrogiem stanie się wolny rynek i kapitalizm (jakby co najmniej mieli z nimi teraz do czynienia), a rozwiązań będzie się poszukiwać po socjalistycznej stronie mocy. Jak przed drugą wojną światową. Zaraz w umysłach ludzi wrogami ludu będą bankierzy, potem Mormoni/Żydzi/Ślązacy/ktokolwiek, potem wszyscy inni, którzy mają inne poglądy, albo inny kolor skóry. Droga do zniewolenia.
Co do kar i opłat środowiskowych - regulacje są potrzebne, ale nie w każdej formie mają sens, w takiej formie jaką przyjmują teraz zaciskamy sobie pętle na szyi. Gdyby na tym korzystało środowisko byłoby ok, nazwałbym to złem koniecznym czy czymś w tym stylu. Niestety teraz mamy raczej relokację skażenia z jego wzmocnieniem, a nie ograniczenie...
A propos:
http://wiadomosci.onet.pl/nauka/onz-rekordowy-poziom-gazow-cieplarnianych-w-atmosf,1,4912575,wiadomosc.html