Słońce powoli chowało się za horyzontem. Do zachodu zostało nie więcej niż obrót klepsydry. Misteris zatrzymała swego rumaka i zsiadła na ziemię. Chwilę odpocząwszy, wyciągnęła z sakwy ciężkie tomiszcze, na którego okładce wyryte zostały różne starożytne runy. Poczęła wertować księgę w poszukiwaniu odpowiedniej karty. Po kilku ziarnach znalazła w końcu odpowiednią stronę i rozpoczęła przerysowywanie na ziemię magicznego kręgu. Po chwili znak był już gotowy, jednak postać patrząc krytycznie na swoje dzieło poprawiła jeszcze kilka linii. Teraz nadeszła pora na skupienie magicznej energii i nawiązanie połączenia. Zamknęła oczy i wypowiedziała dźwięcznym głosem słowa czaru.
*Vas Rel Por*
Magiczny krąg rozbłysnął, a na jego środku pojawiła się świecąca błękitnym światłem brama. Czarodziejka zamknęła runiczną księgę i ponownie schowała ją w sakwach, a następnie złapała za wodze rumaka i skierowała się ku bramie. Chwilę później zmaterializowała się zupełnie w innym miejscu – w okolicach banku księstwa Vesper. Z niepokojem spojrzała w niebo, na którym zaczęły pojawiać się już pierwsze gwiazdy.
- Ulubiona pora Zemsty – mruknęła pod nosem.
Tak, Zemsta. Potężny demon nasłany na księstwa Sosarii, który od kilku dni pustoszył wszystkie zamieszkałe tereny. Nikt nie wiedział, kto jest na tyle potężny, aby kierować tak potężnym demonem, jednak jedna rzecz była pewna – jeśli mieszkańcy chcieli zachować swe domostwa, musieli pokonać bestię.
Wsiadła na rumaka i skierowała się w stronę mostu odgradzającego wewnętrzny plac od reszty miasta. Gdy wychynęła zza ściany banku ujrzała sporą grupę zbrojnych oraz magów.
- Wieści szybko się rozchodzą – powiedziała do siebie.
Kiedy zbliżyła się do grupy, podniosła rękę w geście powitania. Odpowiedziały jej podobne ruchy od części ze zgromadzonych. Oprócz ludzi wypatrzyła także kilka wampirów i wilkołaków.
- Szykujecie się na polowanie? – spytała zaciekawiona.
- Nie polowanie, a bitwę o nasze ziemie. Nasi tropiciele wypatrzyli zbliżające się stado demonów, na których czele stoi Zemsta – rzucił stojący w pobliżu berserker.
Nie siląc się na odpowiedź Misteris zaczęła skupiać swoją energię, która następnie wzmocniła jej siły oraz utwardziła noszoną kolczugę. Inni magowie również wzmacniali swe pancerze i sprawdzali, czy zaopatrzyli się w składniki potrzebne w zbliżającej się bitwie. Nie minęło kilkanaście ziaren, a w oddali dało wypatrzeć się powiększającą się łunę pożarów i unoszący się nad tamtym terenem dym. Wszyscy popatrzyli po sobie i niemal w tym samym momencie ruszyli w stronę zbliżającej się armii.
Pierwszą falę stanowiły pomniejsze demony, które szybko zginęły pod ciosami mieczy i toporów. Wojownicy szykowali się już na kolejne starcie, kiedy nad nimi dał się słyszeć potężny ryk. Zemsta nie chcąc marnować czasu runęła do ataku. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować kilku śmiałków straciło życie. Nastąpiła chwila chaosu, podczas której demon zabijał kolejnych zbrojnych, jednak to tylko pogłębiło wściekłość wszystkich walczących. Na bestię rzucili się wampirzy wojownicy, a wilkołaki co rusz próbowały uczepić się kłami potężnych skrzydeł demona. Reynar wspierany przez grupę magów skutecznie odpierał miażdżące ataki bestii, a schowany z tyłu bard zagrzewał wszystkich do walki bitewnymi pieśniami. Skoordynowany atak zaczął przynosić efekty i Zemsta coraz rzadziej używała magicznej energii. Również jej ruchy stawały się powolniejsze i pokonanie znienawidzonego wroga było już jedynie kwestią czasu.
Kiedy sprawa wydawała się przesądzona, w pobliżu pojawił się błękitny blask. Wszyscy zostali na chwilę oślepieni. Zanim zobaczyli co się stało, do ich uszu dobiegły wykrzykiwane słowa.
*Vas Dex Us*
To wystarczyło – wszyscy wiedzieli, że do walki wkroczył Legion Asmodaya. Bestia korzystając z zamieszania uniosła się w powietrze i skierowała się w stronę miejskiego portu. Obrońcy zajęci odpieraniem ataków Legionu nie byli w stanie dokończyć dzieła. Walki rozgorzały na całego, jednak nie minęło dużo czasu, a Legion zaczął wycofywać się przed przeważającymi siłami wojsk Vesper. Z początku starcie toczyło się na obrzeżach miasta, lecz już po niepełnym obrocie klepsydry napastnicy zaczęli wycofywać się do okolicznego lasu. Wykorzystując otaczający ich gąszcz i zmęczenie przeciwników szybko urwali się pogoni i wrócili na ziemie księstwa Minoc.
Zarządzono natychmiastowy powrót do miasta w celu dobicia wycieńczonej Zemsty, która przez cały czas panoszyła się w porcie. Po powrocie na wewnętrzny plac okazało się jednak, że bestia posiada niezwykłą zdolność regeneracji i ponownie jest niemal w pełni sił. Walka miała już rozgorzeć na nowo, ale szarżujące wilkołaki nagle zatrzymały się w miejscu i zaczęły wpatrywać się w niebo. Chwilę później od tarczy wojownika odbiły się promienie wstającego słońca. Znaczyło to tylko jedno – tę rundę wygrała Zemsta. Obrońcy po odejściu Dzieci Nocy byli zbyt nieliczni i zmęczeni, aby próbować stawić czoła potężnemu demonowi. Port i całe miasto pozostały w rękach siejącej zniszczenie bestii, ale następnej nocy bitwa miała rozgorzeć na nowo…
Chyba moje pierwsze opowiadanie w tym dziale

Z racji tego + późnej pory wybaczcie niedociągnięcia, które z pewnością się pojawiły.