- Alez ten las jest obrzydliwy, zimno, mokro, i co chwila jakies gnojki przyjezdzaja zeby nas bic - marudzil jak zwykle Algar.
- Przestan marudzic Algar - strofowal go jak zwykle Igor.
- Czemu ty mnie ciagle strofujesz, co? - zapytal sie glupio Algar.
- Bo zadajesz glupie pytania ! - odchrzaknal rozloszczony Igor.
- I po co sie zloscisz ? - rzekl uspokajajaco Algar.
- Nawet nie probuj mnie uspokoic ! - zachna sie Igor.
...
Ta wymiana zdan jak zwykle trwala bardzo dlugo a wlasciwie caly czas, az do chwili gdy na ich drodze nie zobaczyli postaci ubranaej na zolto.
"Co za dziwny ubior" - pomysleli obaj - "Pewnie jakis bogacz" - ich tok myslenia byl zadziwiajaco podobny...
Lecz zanim cokolwiek ta dwojka byla w stanie zrobic, postac podniosla reke i przemowila w sposob tak przekonywujacy, ze ciezko bylo jej nie sluchac a co najwazniejsze przyznac racji...
i tak oto po raz pierwszy ettin zostal straznikiem miasta...