Fale delikatnie uderzały o smagł± burtę statku, liny cumownicze napinały się z cichym jękiem. Siedział, opieraj±c łokcie na podkulonych kolanach z głow± pochylon± ku tafli wody, w której odbijało się niewyraĽnie pokaleczone oblicze.
Kłębi±ce się w głowie my¶li szukały uj¶cia. ¦mierć Księcia, zaginięcie Illuvana, niezrozumiałe widzenia, niespotykane dot±d manifestacje Cieni. Problemów przybywało, brakowało za¶ odpowiedzi.
Południowe słońce schroniło się za chmurami, lekka bryza wiej±ca od morza ustała, miarowe skrzypienie lin ucichło.
Dok±d teraz się udać? Gdzie wznowić poszukiwania? Cienie s± tak rozległe... Może odpowiedzi s± już spisane? Musze przejrzeć Księgi Delgara...
Powietrze wypełniły ciche szepty, lodowaty chłód zdawał się wgryzać ostrymi kłami w ciało. Elf owin±ł się szczelnie płaszczem, nie pomogło. Wbijał otępiałe spojrzenie w gładk± tafle wody.
Tak dobrze znał ten chłód, towarzyszył mu od tak dawna, zawsze kiedy one były blisko... Zaraz...
Skoncentrował się na odbiciu w wodzie, prócz swej sylwetki dostrzegł jeszcze co¶, co¶ niewyraĽnego, ulotnego. Przygarbiona postać, przekręcała wielki łeb, wlepiaj±c w elfa swe ciemne ¶lepia. Milczała, jej słowa były jednak wyraĽnie słyszalne.
- Witaj ty, który st±pasz w¶ród Cieni szukaj±c ich zrozumienia, nie za¶ jednynie schronienia. – Słowa odbijały się echem w głowie elfa.
- Suilad Lordzie Cieni, Dziesi±ty z Trzydziestu, co sprowadza cię do tego ¶wiata?
-Czujemy się ¶lepi, ostatni Przewodnik odszedł. Czas aby jego miejsce zaj±ł kolejny z Krocz±cych, więĽ nie może zostać przerwana. – W szponiastej ręce Lorda zmaterializował się czarny przedmiot. – WeĽ to, pomoże ci zrozumieć. Ucz się Cieni Przewodniku, każdy z nich jest inny, każdy patrzy, każdy pragnie.
Elf drż±c± dłoni± uj±ł czarny przedmiot, był nieprzyjemnie zimny, k±sał chłodem. Obrócił go delikatnie w dłoniach, rozpoznał kształt, otwory na oczy i usta. Powoli, z nieskrywanym strachem nałożył maskę na twarz...
Tysi±ce lodowych igieł wbijaj±cych się w twarz, chłód wdzieraj±cy się do umysłu...Ból ust±pił, jego miejsce zajęło uczucie spełnienia.
Rozejrzał się powoli. ¦wiat wydawał się inny, miejscami pozbawiony kolorów, szarawy, w powietrzu rozwierały się czarne szczeliny, w których co chwila migotały nienaturalne kształty.
- Dopiero teraz, naprawdę patrzysz, dopiero teraz możesz kroczyć na Pograniczu. Widzisz Cienie w ich prawdziwej postaci, dostrzegasz sploty naszych ¶wiatów. Ucz się i poznawaj. – Sylwetka Lorda zaczęła powoli rozpływać się w powietrzu.
- Chce znać odpowiedĽ na jedno pytanie! – Chrapliwym głosem wykrzyczał elf. – Kto był mym poprzednikiem?
- Znałe¶ go Przewodniku, chroniłe¶ go i pochowałe¶, nosisz go w sercu. Posiadał wielk± wiedzę, długa przed tob± droga by mu dorównać. – Cichy głos dobiegał z daleka. – B±dĽ gotów na spotkanie z Rad±.
Fale nieprzyjemnie bębniły o smagł± burtę statku, liny cumownicze napinały się z gło¶nym, pełnym bólu jękiem. Popołudniowe słońce wynurzyło się zza chmur zalewaj±c port swym niezno¶nym blaskiem. Klęczał na pokładzie, kurczowo ¶ciskaj±c płaszcz.
Nic nie było już takie same. Serce przepełniała tęsknota i gorycz. Zabrakło kogo¶ ważnego, każdy to odczuwał, on jednak znał cał± prawdę, znał pełny wymiar straty...
Z podziekowaniami dla Gofra.