Autor Wątek: Bielszy odcień białości  (Przeczytany 2746 razy)

Offline alderon

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 58
Bielszy odcień białości
« dnia: 2006 08 24, 11:27:57 »
Mrok pokrył już ziemię. Tylko mdłe światło okien świątyni rzucało podlask na okalającą murawe.
Stał z kilofem opodal skały okalającej dziedziniec zamkowy. Juczna lama z wierzchowcem stały obok niego, spoglądając znudzonym wzrokiem w ciemną dal.
Naraz, gdzieś w zauku błysnął biały blask. Po chwili pojawił się w całkiem innym miejscu.
Ktoś lub coś przybylo w te odludne tereny. Zaciekawiony spojrzał w tym kierunku. Jednak gęsty już mrok nie pozwalała dostrzec nic co tłumaczyłoby to światło.

I naraz... pojawiło się to .. coś.
Bielsze od białości, male to to a jednak złowrogie w swojej osobowości.
Biedna lama oparła sie całym cięzarem na nim i strzygąc uszami przypierała go do ściany skały.
Sam z opadniętą z wrażenia szczęką patrzył na to dziwadło by po chwili zwalić się jak długi na ziemię. To ukochane jego juczne zwierzątko z ochrypłym kwikiem fiknęło kozła lądując obok niego na glebie, tak jak juz to nieraz robiło gdy uznało, ze ciężar przerasta jego siły. Tym razem w jego oczach nie było jednak widać figlarnych ogników lecz paniczny strach. Z trudem gramoląc się z plątaniny zwierzęcych móg stanął rozdygotany na ziemi.
Nieme słowa uwięzły mu w gardle. Spoglądał z niepokojem na przybysza.

- Ty mieć złoto ?
Ogłupiała do reszty twarz była jego całą odpowiedzią. Spodziewał się czegoś najgorszego, lecz to pytanie gruchnęło jak piorun z nieba pozbawiając całkowicie jakielkolwiek pozostałej w nim jeszcze zdrowej myśli.
- Nie mam - cicho odpowiedział, nie poznając w ogóle swego głosu.
- Jeśli Ty nie mieć, to ja zrobić to...
I w tej chwili ulubiony wierzchowiec mistrza zakonu zmienił sie ni mniej, ni więcej w... prosiaka !
Dookoła niego zaczęły wyrastać portale jak grzyby po deszczu z wychodzącymi z nich świniakami.

- To Ci, ktorzy nie chcieli płacić !

Pobladłymi ze strachu ustami zdołał jeszcze wyszeptać..
- NIE ! ... nie możesz tego zrobić Wasza Kudłata Wysokość !
Chciał krzyknąć lecz z krtani wydobył mu sie tylko błagalny ton.
- To nie moj wierzchowiec lecz mistrza zakonu, tu są moje jeśli taka Twoja wola.
Pomimo całego strachu, wizja która ukazała się jego oczom była o stokroć gorsza niż to co mogło go w tej chwili spotkać a widok Damy Zakonu, zadającej słodkie lecz jadowite zarazem pytanie -..." co to ma być ?"  mogł swoją wymownością zabić.
Biała postać niczym zjawa krążyła po dziedzińcu zamkowym, ukazując sie to tu, to tam.

- Jestem tylko marnym pyłem na dobrach zakonu, ale obiecuje dostarczyć to czego żądasz - szepnął nieśmiałym głosem.
Spoglądając z podejrzliwością na przywróconego juz do dawnego wyglądu ostarda wiedział, że zakon ma w tej chwili inne potrzeby a zasoby skarbca przeznaczono na szczytniejsze cele.

- Ty zdobyć złoto a ja wrócić po nie !
- I pamiętać co się stanie jeśli ...
I tak jak nagle się pojawił, tak też znikł w mrokach nocy.

Rzucił niedbale kilof do plecaka. Spojrzał na zwierzaki i chyba na dnie ich oczu zauważył jakiś figlarny błysk lecz machnął tylko zrezygnowany ręką i ruszył ku wieży.
Wiedział, że Ten co rzucił groźbę wróci tu ponownie by się o nią upomnieć.
Tego był pewien...


ps
nie... to nie koniec historii ale niech taką pozostanie
special thx for Ult ... i małe potrafi być wielkie  :wink:

 

ult

  • Gość
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #1 dnia: 2006 08 24, 13:27:50 »
*zatrzepotał skrzydłami*
Nie pierwszy być to psikus i nie ostatni!
*Bieluch wrzasnął rozrywająć wręcz powietrze swoim piskliwym, dziecięcym, ostrym jak brzytwa głosem*

Offline wowek

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 300
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #2 dnia: 2006 08 24, 13:43:47 »
a wiec ulcik smigal bieluchem... a ja myslalem ze kto inny :D

Offline Ilidrius

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 439
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #3 dnia: 2006 08 24, 14:03:43 »
jak wyżej :grin:
Carolyn: You were masturbating!
Lester: No I was not.
Carolyn: Yes you were.
Lester: Oh, all right! So shoot me, I was whacking off! That's right, I was choking the bishop, chafing the carrot, you know, saying "hi" to my monste

Offline alderon

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 58
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #4 dnia: 2006 08 24, 14:34:50 »
moze  dodam tylko, ze opowiesc konczy sie w miescie gdzie niepozorny i spokojny dotad ostard wycial numer, przez ktory obaj z jego dostojnoscia Erykiem o malo nie spadlismy z krzesel ryczac ze smiechu, a pewna dama z niezadowolona mina spogladajaca na nas jak na rechoczace sie zaby, do konca nie wiedzala tak naprawde o co w tym wszystkim chodzilo  :razz:

nieeee... to trzeba bylo zobaczyc, tego nie da sie opisac   :mrgreen:

Offline Aruv

  • Administrator
  • Zarejestrowany
  • *****
  • Wiadomości: 4981
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #5 dnia: 2006 08 24, 14:55:45 »
Wreszcie się przyznaleś, cholero. Wiesz ile privów miałem? ;]

Offline Kas

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 263
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #6 dnia: 2006 08 24, 18:04:04 »
Kasandra wpadla z hukiem do Doliny... Ujzawszy Eryka i Alderona postanowila im opowiedziec o swoich planach dotyczacych Nujem. Panowie odrazu poprosili ja o magiczna brame do tegoz miasta. Kobieta pokazala im gdzie znajduja sie strategoczne punkty w topografii i zaporowadzila przyjaciol do Ratusza. Po wyjsciu z budynku stwierdzila ze... jej ostard uciekl. Pogiegla go szukac. Po kilku minutach wrocila i ujzala swojego wierzchowca wraz z  turlajacymi sie ze smiechu Bracmi. Nic nie mogla zrozumiec o czym mowia... jakies swinie, prosiaki???

Ult przeszkadzaju :D
Lublin przeprasza za LVika

Aruvin: Problem zajmowania miejsca jest niemal zerowy w porównaniu do tego, że ilość itemów i innych śmieci jakie trzymacie w domkach wydłuża zapis stanu świata do długości szczytowania świni wietnamskiej. :/

Offline crus221

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 72
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #7 dnia: 2006 08 25, 01:08:39 »
Ćwiczący nekromancje postanowiłem w końcu udać się na spoczynek, lecz gdy miałem to zrobić  jakaś istota zakłóciła me plany, przypominała ona białego impa. Zaskoczony stanąłem w bez ruchu i nie wiedziałem co zrobić, nagle małe białe stworzenie zaczęło domagać się o złoto. Odparłem ze nie dam i rzekłem aby się wynosiło. lecz ono nadal jęczało o nie, w końcu chcąc się go pozbyć dałem mu 100gp niestety strasznie pazerne zwierze domagało się o więcej, nie chcąc mu ich dąć. Kazałem mu się wynosić z mego domostwa i zostawić mnie w spokoju. Lecz ten nie uczynił mych słów, nadomiar tego zasypał wyjście mego domu czaszkami i zabrał całe złoto które się w nim znajdowało. Niestety także obsypał pomieszczenie dorszami. Zeźliłem się wiec zacząłem inkantować Corp Por, a następnie mierzyć miedzy oczy białemu impowi, lecz bestia była sprytna i się ukryła, a gdy podbiegłem aby odkryć nie było jej. Powoli tracąc kontrole nad swym ciałem, stwór znów się pojawił a wiec zacząłem inkantować Corp Por, gdy już miałem walnąć w istotę, w środku pentagramu pojawił się portal a z niego wyszło prosie, co mnie bardzo zaskoczyło. Imp wykorzystał chwile i znów się ukrył. Prosie przypominało mi Konrada, wiec bez chwili namysłu rzuciłem się na nie i zacząłem inkantować zabójcze czary. Gdy zwyciężyłem z ta bestią, biały imp się już nie pojawił.
antypijok

Offline Kas

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 263
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #8 dnia: 2006 08 25, 10:39:12 »
Gdy Kasandra wreszcie zasiadla przed kominkiem i zaczela robic zamowione jedzenie, wyskoczyl... tak to byl ON! Albo ONO. Zreszta to bez roznicy. Krzyknelo: PSIKUS i zniknelo... Nagle kobieta upadla na podloge. Ten maly potworek zabral jej krzeslo spod pupy!! Zaczelo znikac wszystko co nie bylo bezpiecznym pojemnikiem: kwiaty, taborety, skrzynie, plotna itd. Bieluch co jakis czas krzyczal Psikus albo Daj zloto. Zaczal rzucac fiolefowymi miksturami ktore gdzies znalazl, nastepnie zamienil ostarda w owce, przemeblowal calkowicie dom (nalezy dodac ze dekorator wnetrz z niego marny) i co chwila krzyczal ze chce pieniadze. Gdy juz wszystko poprzestawial, tak jak sie pojawil - zniknal zostawiajac nieziemski balagan...
Lublin przeprasza za LVika

Aruvin: Problem zajmowania miejsca jest niemal zerowy w porównaniu do tego, że ilość itemów i innych śmieci jakie trzymacie w domkach wydłuża zapis stanu świata do długości szczytowania świni wietnamskiej. :/

joda

  • Gość
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #9 dnia: 2006 08 26, 09:52:05 »
Kilka dni wcześniej, gdzieś w zupełnie innym miejscu

Szedł krętą drogą, poprzez ciemne knieje. Słońce skryło już się za drzewami i zapadał zmierzch.
- Hm, robi się trochę niebezpiecznie - pomyślał. - Kal Vas Xen Ylem
*powstaje żywiołak ziemi*
*puf*
-Co do...
*przygląda się*
- Co to?
- Psikus - odpowiada zjawa
- Kto Ty jesteś? - mag zaczął się rozglądać w ciemności.
- Bieluch - mignęła znowu
- Żartowniś się znalazł! Odczaruj moje żywioły i to już!
- Sam je sobie odczaruj jak taki mocny jesteś! - odrzekł bezczelnie Bieluch
- Nie zwiedziesz mnie tymi nędznymi sztuczkami!
Przed magiem pojawiło się nagle kilka portali, w których pojawiły się krowy.
- Ha! Nie omamisz mnie tą nędzną iluzją!
W chwilę później całe stado krów padło, by później rozpłynąć się w powietrzu niczym powiew porannego wiatru. To mu powiedziałem, pomyślał, gdy uwagę jego zwrócił odgłos otwieranego portalu za plecami.
- Tym też mnie nie przestraszysz... - odrzekł lekko drżącym głosem spoglądając na trzy magiczne wrota. Z każdego groźnie łypał do niego potężny demon. Po kilku chwilach również i ten obraz rozpłynął sie w powietrzu.
- I co teraz? - krzyknął Bieluch.
- Już ja Cię dorwę i pokażę!
- To pokaż - mignął znowu.
- Mam Cię! - krzyknął mag łapiąc w objęcia powietrze.
- Co jeszcze możesz złapać? - śmiał sie Bieluch.
I tu następuje dość duga scena ganiania za Bieluchem. Wynikiem tego biegania było co powietrze złapane parokrotnie i lekka zadyszka maga. Czarownik postanowił zejść z konia i odsapnąć.
- Pokaż się no tylko na chwilę to Ci pokaże! I stój w miejscu! - krzyczał rozzłoszczony mag wymachując na oślep sztyletem!
*puf*
- Psikus!
- Nie! Tylko nie Moskit! - w miejscu, w którym zostawił konia pojawiła się różowiutka świnka.
- No nie tego już za wiele... pokaż się to inaczej pogadamy!
- Nie! - znów mignął mu przed oczami Bieluch.
Mocno zdenerwowany mag na nowo zaczął uganiać się za zjawą, by po kilku chwilach dać sobie spokój. - Dobra, poddaję się... Czego chcesz?
- Masz złoto?
- Hm.. mam trochę przy sobie, ale nie za wiele. Ledwie 400 sztuk złota.
- Położyć je na ziemi.
Mag śpiesznie wyjął z sakwy całe swoje złoto i położył je prze białym chochlikiem. Bieluch odczarował konia i znikł.
- Mój Moskit - powiedział głaszcząc przerażone zwierze.
Od czasu tego spotkania mag wracając w to samo miejsce uważnie rozgląda się i nigdy nie zostawia w lesie swego konia samego.

Wielkie dzięki za zabawę i kupę śmiechu  :grin:

Offline liuk

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 114
Bielszy odcień białości
« Odpowiedź #10 dnia: 2006 08 26, 12:07:28 »
Spotkali sie w Lyceum. On ujarzmial moce natury, ona... khem pominmy to zboczenie dotyczace ksiag wszelakich..

Zagadali sie, a mala biala istotka wyskoczyla nie wiadomo skad i zaczela swe harce. Reakcja szkolonych w Akademii maga i czarodziejki byla bezwzgledna..
Inkantowali i rzucali czary jednoczesnie zaskakujac stworzenie, nie dajac mu czasu na ukrycie sie.
Po chwili , stojac sparalizowane, sluchalo jedynie sentencje spiewana na dwa glosy - ζørp Pør.
Niestety, nie mialo byc to takie latwe.
Czarodziejka i mag z rezygnacja opuscili raczki, mala bestyjka wygladala nadal zdrowo i skakala radosnie. Na tyle radosnie ze poprzemieniala ich w prosiaki  :razz:
Pozostalo tylko jedno..
Jeden z wesolych malych prosiaczkow zaczal grzebac w porozrzucanych wszedzie czesciach przed momentem noszonego ubrania. Chwycil w mordke sakwe i chrumkajac jak szalony zaczal biegac po placu Lyceum rozrzucajac co rusz kilkaset monet.

Biala bestia pozbierala zloto i ruszyla w swoja strone, czar przemiany prysl...
Cale szczescie...

 :wink:



ps. opis ogolnikowy, moze jeszcze drugi uczestnik sie wypowie :)
"In Lor" - i wszystko jasne