Autor Wątek: Wojownicy Niebios  (Przeczytany 10794 razy)

Offline Aion

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 2059
Wojownicy Niebios
« dnia: 2007 01 27, 19:28:02 »
Zapadał zmierzch kiedy sześć zakapturzonych postaci, jedna po drugiej przeniknęło do kwadratowego pomieszczenia. Każdy ubrany w czarną togę z obszernym kapturem szeroko naciągniętym na oczy. Rozeszli się wokół otaczając ciężki kamienny stół.
Sala wykonana była z czarnego kamienia, jej ściany lśniły w ciemnościach wilgocią a w powietrzu unosił się odurzający zapach kurzu i inkaustu. Kroki mężczyzn odbijały się lekkim szelestem od ścian przywodząc na myśl szelest ponurych liści w mrocznym lesie.
Rozległ się zgrzyt łańcuchów dobiegający ze stołu. Kobieta miała nie więcej niż dwadzieścia lat, była przepiękna; jej delikatne ciało emanowało lazurowym blaskiem a srebrzyste oczy wpatrywały się w mroczne sylwetki. Leżała spokojnie oddychając równo – miarowo, i tylko ten cichy odgłos bicia maleńkiego serca rozchodził się w powietrzu. Jej błękitne włosy, przesiąknięte cuchnącą wilgocią; rozrzucone niczym aureola wokół jej głowy falowały delikatnie poruszane niczym korony smukłych drzew niewidocznym wiatrem.
Jedna z postaci podeszła bliżej, badawczy wzrok kobiety powędrował wzdłuż krawędzi togi.
- Córka bogów wędruje ku śmierci – mężczyzna powiódł wzrokiem po jej nagim ciele. – Doskonałość ciała ludzkiego ukryta w tak delikatnym stworzeniu… - głos mężczyzny był niski, zdawał się dobywać nie bezpośrednio spod kaptura, a wędrował spod ziemi, dobywał się z wnętrza nieokreślonej ciemności, która zdawała się zalegać wokół.
Powolnym ruchem postać sięgnęła pod togę wyłaniając zakrzywione, czarne ostrze. Kobieta tylko podniosła wzrok w górę, jej spojrzenie powędrowało gdzieś daleko poza sklepienie pomieszczenia. Odetchnęła głęboko. W pomieszczeniu rozszedł się szelest wypowiadanych przez mężczyzn słów, nagły wiatr wzniecił drobiny wody, które przez chwilę unosiły się w powietrzu. Nagły mrok zalał gwałtownie całe pomieszczenie i okropny ziąb wniknął do wnętrza. I właśnie wtedy, delikatny dźwięk niczym otrze miecza przeciął zalegający chaos. Niczym nóż wdarł się w gardło bestii tłumiąc jej głos. Jego źródłem była kobieta spoczywająca na kamiennej płycie. Jej słowa układały się w melodie, tak smutną, ze w tej jednej chwili czas stanął w miejscu.

Kiedy będę szła ku Tobie
Mój ukochany, moje włosy niczym wianek
I moje serce malutkie w Twoje ręce złoże.


Nekromanta podszedł bliżej. Jego uzbrojona w czarny sztylet ręka, powoli uniosła się w górę.

A gdy diamentowe łzy rozłąki spłyną w Twe oczy
Niech delikatnie spadną na mnie kojąc mnie do snu.
A gdy zasnę pod białym drzewem
Liście wiecznie będą nucić słowa moje
Kładąc Cię do snu.


Ostrze powoli unosiło się do góry. Obie dłonie spoczęły na jego rękojeści.

Lecz mój śpiew już nigdy nie ukoi smutku.
Przyjdź chodź teraz w me ramiona…
Chodź na chwilę przytul mnie.


Kobieta powoli wyciągnęła dłonie w górę, jej oczy rozbłysły białym światłem a ciało delikatnie uniosło w górę. Ogromne łzy spływały po jej policzkach.

Bo w mym sercu już na zawszę będziesz żył.


Czarne ostrze przeszyło jedwabistą skórę kobiety. Krew delikatnie zaczęła sączyć się z rany. Oczy ofiary chwile jeszcze wpatrywały się w przestworza nim zasnuła je mgła. Dłonie delikatnie opadły w dół. Nekromanta szarpnął ostrzem w dół poszerzając ranę.
Kobieta mrugnęła oczami. Z kącików ust wypłynęła krew. Z jej ust nie dobył się żaden dźwięk. Nie próbowała walczyć.
Czarne ostrze jeszcze jednym ruchem rozdarło ciało istoty. I właśnie wtedy, delikatnie z wielkiej dali doszedł dźwięk dzwonu. Jedno, posępne uderzenie. Nekromanci zamarli w kręgu. Nagle dłoń kobiety uniosła się w górę a jej oczy zapłonęły błękitnym blaskiem. Na twarzy pojawił się uśmiech.
Ciszę przeszył ostry dźwięk dzwonu jeden za drugim. Posadzka i ściany zadrżały od ich uderzeń, nekromanci sięgnęli po broń rozchodząc się wokół. Równie nagle wszystko zamilkło. Odwróceni plecami do ofiary, mężczyźni nie mogli dostrzec cienia, który nagle wyłonił się z nicości. Spoglądał długo w oblicze martwej kobiety. Z jej rany krew utworzyła na posadzce i płycie stołu czerwone plamy, które rozkwitały niczym karmazynowe pąki róż.
- Umarła tak spokojnie – odezwała się szeptem postać. Ubrana w białą szatę przewiązaną szafirowym pasem. Krawędzie togi wysadzane były diamentami. Mężczyzna niebywale wysoki, barczysty. Jego ostre rysy twarzy i srebrne oczy wpatrywały się w martwą kobietę.
Szybkim ruchem, nie odrywając od niej wzroku rozprostował ogromne skrzydła. W jego dłoni zmaterializował się błękitny miecz.
- jam jest Gniew Niebios – Archanioł Wysłannik. Jam jest zguba – odezwał się, a ton jego głosy zdawał się przeszywać nekromantów niczym ostrze. Skrzydła rozpostarły się a potężny podmuch w jednej chwili zniszczył całą komnatę.
W tej jednej chwili znaleźli się w bezkresnej przestrzeni. Otoczeni nieprzeniknionym mrokiem.
W ciszy jaka zapadła, przerywanej jedynie jękiem wiatru ozwał się nagle przeciągły, posępny zgrzyt wyciąganych mieczy. Nagłe szepty i dudnienie z wnętrza ziemi. Sześciu mężczyzn sięgnęło po broń. Archanioł nie spoglądał na nich. Pod jego stopami, na kamiennej płycie, martwe ciało kobiety pokryły śnieżnobiałe liście, które wbrew jakimkolwiek prawom, pomimo szalejącej wichury pozostawały nieruchomo. Archanioł podniósł wzrok, nie było jednak w nim błękitu ani bieli. Z świetlistej twarzy spozierała na nich para czarnych oczu. Wzrok, który definiował krystaliczny gniew i smutek. Gniew zszedł na ziemię dotykając stopami kamiennej posadzki.
Atak nastąpił niespodziewanie, ziemia wystrzeliła w górę kamiennymi kolcami spychając jednocześnie Archanioła w tył. Potem nagłe uderzenia mieczy, jedno za drugim – niczym wściekły grad potężnych błyskawic zasypał obrońcę. Ostrza szalały w nadludzkim tempie. Nekromanci nacierali coraz potężniej, w niebywałej ciszy i deszczu iskier – sześć czarnych ostrzy przeciw jednej srebrzystej klindze.
Wielki Ojcze, Saternosie… odwago Valstora łasko Ithril w tej jednej chwili usłysz płacz swych dzieci. Wzywam was.
Archanioł nagłym ruchem wyciągnął rękę przed siebie. Niewidzialna siła, której moc była nieprawdopodobna; nagle porwała falę ziemi tuż przed nim zatrzymując natarcie. Nekromanci nagle znieruchomieli, a ziemia, która przed chwilą została wyrzucona w powietrze, zamarła w przestrzeni.
- Łaska, którą mnie obdarowano moim gniewem się stała. – Archanioł ruszył przed siebie unosząc broń – niech śmierć otworzy bramy przed swymi dziećmi – nagły cios powalił bez życia pierwszą ofiarę– jam jest gniew boży, jam jest światłość – kolejny cios pozbawił czarną istotę mrocznych sił życia, odległy grzmot przetoczył się przez pustkowia, a ogromne krople deszczu poczęły spadać na ziemię. Archanioł ruszył dalej, zbliżając się do trzeciej postaci – nie zaznacie spokoju w żadnym życiu, niech wieczny ogień trawi wasze szczątki a potępienie będzie waszym nowym światem – kolejny cios. Archanioł zbliżył się do piątego nekromanty. Zagrzmiało potwornie, kiedy ostrze zaczęło opadać rzęsiste krople deszczu przybrały barwę szkarłatu znacząc białe pióra skrzydeł Archanioła karmazynowymi strugami. Jego toga przesiąkła doszczętnie. Piąte ciało opadło bez życia. Archanioł skierował się ku szóstemu nekromancie w jego dłoniach czarny sztylet opadał nisko wzdłuż ciała.
stay low move fast, kill first die last. one shot one kill not luck just skill

nullum magnum ingenium sine mixtura dementiae fuit

thx raaban i zath :D! hehe w realnym swiecie trudno o kogos z tak wielkim sercem i malutkim rozumkiem jak wasze :)

 

Offline Aion

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 2059
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #16 dnia: 2007 06 14, 18:04:16 »
Mówi się, że kiedy rodzi się ktoś na niebie zapala się gwiazda; mówi się, że kiedy umiera ktoś na niebie gaśnie gwiazda. Tej nocy nieprzenikniony tuman czerni skrywał nieboskłon.
Zatopię stopy w mili czystego piasku
Zapisze swoje imię i zmartwienia, które nosze w sercu.

Kiedy traci się oddech i zmysły najpierw ogarnia cię duchota. Kompendium świata skurcza się tak nagle do samych niewiadomych. Mimo, że pozostaje się bez sił; czucie pozostaje a wszystkie zmysły wyostrzają tylko odbiór bodźców. Swoista anatomia cierpienia kiedy pęka ciało i kości, kiedy rwą się ścięgna a każdy dotyk przyprawia o piekielny ból.
Anatomia miłości polega niemal na tym samym.
Zapiszę datę i miejsce urodzenia.
I to kim miałem zostać.
I kim zostałem.

Najpierw z ciszy wyrwał się jednostajny, monotonny świst. Dźwięk, który rozrywał głowę. Głuche dudnienie. Mimo bólu i zapachu krwi zmieszanej z kurzem; nacisk zelżał by nagle ustąpić. Powolne dudnienie serca elfa rozrywało jego pierś. Kurczowo zaciśnięte dłonie Dernhelma rozluźniły uścisk. Palce powoli, niczym leniwe dżdżownice wyprostowały się. Głęboki oddech brudny od krwi.
Zapiszę czterdzieści grzechów i tysiąc szaleństw.
Czyny, o których trzeba milczeć…
Nazwy miast, z których zbiegłem,
Nazwiska osób, które skrzywdziłem…

Blask słońca dochodzi przeważnie powoli. Pada przez okno o świcie znajdując szpare w firanach i pełźnie jednym promieniem niespiesznie przez podłogę by zasnąć na oczach śpiącego. Jednak nie były to srebrzyste promienie poranka na twarzy elfa a palące światło z paszczy demona, która nagle znalazła się tuz obok nich. Jedno oko w pół-boskie w pół-gadzie wpatrywało się w lodowatą twarz elfa, na której krwawe wstęgi znaczyły pasma bólu.
Zapiszę święte imię tej, której służyłem
Poczekam na przypływ.
Spokojnie popatrzę, jak nadchodzi fala
I zabiera z piasku nieczystą historię mego serca.

Wilki atakują watahą, rzadko w samotności. Krążą długo wokół ofiary zatapiając swoje pełne nienawiści ślepia w zdobyczy.
Samotne wilki atakują zupełnie inaczej.
Aion odetchnął głęboko, kątem oka dostrzegł delikatne poruszenie Dernhelma; jego palce drgnęły na chwilę a mocno zamknięte powieki powolutku rozluźniły się.
Machnięcie upiornymi skrzydłami poderwało z ziemi odłamki skał. Elf zdążył zanotować, że siła uderzenia wbiła ich blisko metr w ziemie, a upiorne oko bestii patrzy na niego jakby z góry.
Niech chwilowe poczucie sukcesu zgubi bestię.
Może siły zaraz wrócą.
Aion spróbował rozchylić palce dłonie. Jednak natarcie było tak ogromne, że teraz mięśnie rąk odmawiały posłuszeństwa sparaliżowane przyjętym impetem. Podobnie nogi. Wojownik zacisnął zęby, w ustach czuł smak krwi wymieszanej z pyłem.
Zabij – doszedł go przytłumiony głos. Demon skulił się w sobie i wystrzelił w górę.
Wicher wyrwał z ziemi skały.
Gdybym miał okazję pomógłbym wszystkim. Nagrodą szyderstwo.
stay low move fast, kill first die last. one shot one kill not luck just skill

nullum magnum ingenium sine mixtura dementiae fuit

thx raaban i zath :D! hehe w realnym swiecie trudno o kogos z tak wielkim sercem i malutkim rozumkiem jak wasze :)

Offline Aion

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 2059
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #17 dnia: 2007 06 17, 13:26:04 »
Epitafium...
Ale nic nie było tak proste jak mogłoby wydawać się na początku. Z upływem czasu pojawiało się coraz więcej znaków zapytania. Pamięć reglamentowana. Tak trudno dzisiaj zweryfikować wszystko. Boję się, że z biegiem czasu wszystko ulegnie zapomnieniu, swoistej autodestrukcji, która jest wynikiem intuicyjnego działania. Dlatego piszę bo czasu jest coraz mniej.
Nareszcie mogę z pełną świadomością przyznać się, że ruszyłem dalej. Nadszedł grudzień, tak niespodziewanie, że zastał mnie rozbitym kompletnie. Pogoda jednak nie przypomina stanu w jakim powinna się znaleźć, zawiesiła się na przekór w stanie na wpół emfatyczny a wpół jak łza spadająca pomiędzy sztucznie wykrzywionymi w uśmiechu ustami. Coraz częściej myślę nad tym do czego porównać siebie, swoje uczucia, siebie samego. Gdyby ktoś zadał mi takie pytanie właśnie w tej chwili, porównałbym siebie do bezkresnego oceanu, w którym trwając bezskutecznie, topiłbym się będąc winnym zniewolenia i patrząc na wszystko doszedłbym do wniosku, że zło akceptujemy z wygody, z lenistwa, bo łatwiej i prościej. Czy po prostu bohaterem w dzisiejszych czasach jest ten kto pozostaje wierny? Uwalniając się od profanum stajemy się wymarłym, tak bardzo wyidealizowanym gatunkiem. Czy to tylko marzenia?
I nawet dzisiaj, pozbawiony marzeń i nadziei mówię nie! Nawet skazany na porażkę stanę sam na szańcu przegranych i z dumą wypnę pierś pełną marzeń i nadziei, broniąc od przemocy moje marzenia, dając przykład wszystkim. Spocznę pokornie tuż przed śmiercią; otoczony samotnością i powietrzem, w którym wciąż będzie unosił się zapach beznadziejnej walki przeplatanej marzeniami i uśmiechnę się szczęśliwy, że nigdy się nie poddałem.

I chociaż upłynęło tyle czasu a kolejne dni są przede mną; jawiąc się niczym zastępy piekieł. I chociaż kolejne lata nadejdą bez respektu bez zbędnych marzeń. Chodź wiara, że warto umierać by kochać, by żyć; niczym szaleństwo największą jest prawdą. To ja znów stanę na szczycie by sięgnąć nareszcie gwiazd.

gdybym stracił kiedys wszystko
wszystko co miałem
gdyby odciał mnie ktos od marzeń
serca pełne zmarszczek
pękłyby nawzajem
tuląc się resztką sił
i resztką marzeń...
stay low move fast, kill first die last. one shot one kill not luck just skill

nullum magnum ingenium sine mixtura dementiae fuit

thx raaban i zath :D! hehe w realnym swiecie trudno o kogos z tak wielkim sercem i malutkim rozumkiem jak wasze :)

Offline Aion

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 2059
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #18 dnia: 2007 06 17, 13:30:23 »
off top

dajcie wsparcie a napisze ksiazke o dmce 2 ;) :D
z wami w roli glownej :)
dajcie zarys fabuly ;)
a wejde na wyzyny mojej lichej plodnosci..

tylko o czym ;)
stay low move fast, kill first die last. one shot one kill not luck just skill

nullum magnum ingenium sine mixtura dementiae fuit

thx raaban i zath :D! hehe w realnym swiecie trudno o kogos z tak wielkim sercem i malutkim rozumkiem jak wasze :)

Offline ^3

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 370
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #19 dnia: 2007 06 17, 13:37:06 »
"Wplynalem na suchego przeztwor oceanow"...
Historia o dzielnej druzynie Podroznikow majaca na celu zabic Ksiecia Demonow oraz zdobyte skarby oddac elfiemu ksiazątku zakletego w lod Aiona Estelle Aldaron, ktore miały ozdobic głowe Krolewny Siedmiu Morz :) (mnie! mnie!)

Pisz, czekam na ksiazeczke. Cos a'la Wladca Pierscieni
I tym radosnym akcentem pozwolę sobie zakończyć tą dyskusję.

Ty sobie lepiej nie pozwalaj.

Offline Gwail

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 4604
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #20 dnia: 2007 06 18, 21:55:11 »
Cytat: "Aion"
dajcie zarys fabuly ;)
a wejde na wyzyny mojej lichej plodnosci..

tylko o czym ;)

 :roll:
Jak nie wiesz o czym pisać, lepiej nie pisz w ogóle ;).

Borry

  • Gość
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #21 dnia: 2007 06 18, 22:57:13 »
Najpierw napiszesz książkę, potem ją zekranizujesz... full service. ;)

Offline Gofer

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 7835
  • Ojciec, Maruda, Podcaster
    • Księgarnia Internetowa PIĘKNA KSIĄŻKA NET
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #22 dnia: 2007 06 19, 05:21:46 »
opisz 12 lat sosaryjskich odpowidnio to ubarwiajac

i tak nie dasz rady  :mrgreen:
  . . . 

ezin

  • Gość
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #23 dnia: 2007 06 19, 15:14:57 »
Cytat: "Gwail"
Cytat: "Aion"
dajcie zarys fabuly ;)
a wejde na wyzyny mojej lichej plodnosci..

tylko o czym ;)

 :roll:
Jak nie wiesz o czym pisać, lepiej nie pisz w ogóle ;).



etam, Gwailu wydziwiasz. Na DMce tez wiekszosc ludzi nie wie sama czego chce, ekipa chyba tez do konca nie wie jakich zmian DM potrzebuje a jednak wszystko jakos sie kreci :)



PS. Zarcik oczywiscie :P

Offline shyna

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 67
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #24 dnia: 2007 06 19, 22:35:33 »
Cytat: "Kap"
Prawie jak Roland  :wink: . Dobre - ale (zawsze jakieś ale) - od kiedy w naszym świecie są Anioly ?


[AZ] 4ever :)

Mendoza

  • Gość
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #25 dnia: 2007 06 20, 15:44:04 »
Cytat: "shyna"
Cytat: "Kap"
Prawie jak Roland  :wink: . Dobre - ale (zawsze jakieś ale) - od kiedy w naszym świecie są Anioly ?


[AZ] 4ever :)


ta Anioly Apokalipsy i slawetny Rybak Apokalipsy  :lol:  :lol:  :lol:  :lol:

Offline Sariss

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 164
    • Chomikuj.pl Sariss
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #26 dnia: 2007 06 21, 20:24:02 »
Aion napisz o dzielnym, młodym, głupim jaszczuroczłeku, który porzucił bagna by walczyć przeciwko dobru na Sosarii, napisz, że chociaż młody, słaby i głupi jeszcze wie za co walczy, i zdaje sobie sprawę po jakiej stronie stoi, niechaj wszyscy usłyszą o tym jak z pianą w pysku konał pod stopami dobra z wbitym na wskroś mieczem [bo w końcu dobro zawsze wygrywa] o to proszę cię ja Sariss - jaszczuroczłek, wierny sługa Jedynej i naiwny gad...

Offline Sommer

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 113
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #27 dnia: 2007 06 27, 09:58:22 »
o kopalni Minoc - tam zawsze sie cos dzialo - taka wiesz - nowelka :D

Lenon

  • Gość
Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #28 dnia: 2007 06 29, 13:34:23 »
Aż ciarki przechodzą, gratuluje :)

Offline Aion

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 2059
Odp: Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #29 dnia: 2009 09 23, 17:50:16 »
O poranku każdego dnia, nagie drzewa pozbawione letniej radości, zginając sie pod naporem ciężkiego śniegu; wyglądały niczym strudzeni wędrowcy, bez płaszczy, których tak nagle zastała zamieć. Zadął mroźny, zachodni wiatr niosąc od strony morza zapowiedź śnieżycy. Aion westchnął ciężko opierając się o balustradę domu. Nie pamiętał jak długo tak stał bez ruchu, zamyślony. Rozejrzał się jeszcze raz dookoła. Od lat nic się nie zmieniło w okolicy. Może jedynie, niektóre z drzewa z roku na rok coraz niżej pochylały swoje konary. Elf obrócił się w stronę surowego wnętrza. Zatrzasnął za sobą drzwi. Rzadko miewał gości, a już na pewno nie spodziewał się wizyty jaka go dzisiaj czekała. 
Mroźny powiew załomotał drzwiami. I właśnie wtedy poprzez wycie wiatru doszedł go szczęk przesuwanego skobla. Nie wydałoby mu sięto aż tak dziwne, gdyby nie fakt, że ktoś zasunął go od środka. Światło sączące się zz okiennic, nagle przygasło.
stay low move fast, kill first die last. one shot one kill not luck just skill

nullum magnum ingenium sine mixtura dementiae fuit

thx raaban i zath :D! hehe w realnym swiecie trudno o kogos z tak wielkim sercem i malutkim rozumkiem jak wasze :)

Offline Alvor_Lucard

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 462
Odp: Wojownicy Niebios
« Odpowiedź #30 dnia: 2009 09 23, 18:27:34 »
akapity by sie przydaly bo meczy sie czlowiek jak czyta

aion juz film krecil, odpusccie mu ksiazke

pozdro :)
*Mlask Mlask* Zastanawiasz się jak ciesze ryja kiedy płaczesz mi na PW o PK? - popatrz na Awatar :)