Autor Wątek: 13 lat minelo jak jeden dzien.  (Przeczytany 1069 razy)

Offline Wirtuoz

  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 65
13 lat minelo jak jeden dzien.
« dnia: 2007 05 20, 21:12:50 »
Kochała go a miłość to była niezwykła. Nigdy nie miała innego mężczyzny, nigdy żadnego nie obdarzyła uczuciem, ba nie rozglądała się nigdy za przystojnymi młodzieńcami, nie miała powodu. Zawsze był obok gotowy przysłużyć się rada powiedzieć jak ogromnym darzy ja uczuciem lub po prostu przytulić kiedy była smutna. Nigdy, nigdy przez te 13 wspólnie spędzonych lat nie żałowała swojej decyzji, nie myślała nawet o tym jak potoczyłoby się jej życie gdyby tego pamiętnego dnia nie złożyła przysięgi małżeńskiej. Coz bylo takiego niezwyklego w tym mezczyznie? Co sprawilo iz majac zaledwie dziewietnascie lat zgodzila sie do konca zycia u jego boku trwac? Czy byl to czarujacy usmiech, przystojna twarz a moze blyszczace piwne oczy?  Dawniej zapepewne odpowiedzialaby twierdzaco na te pytania, dawniej, za mlodu dostrzegala znacznie mniej niz powinna. Teraz wiedziala juz ze to nie jego fizycznosc czy nawet charakter sprawily iz stal sie tym najwazniejszym. Lecz coz to bylo w takim razie? Nie miala pojecia, choc czesto sie nad tym zastanawiala, bylo to cos czego nie mozna bylo zobaczyc, cos co bylo ukryte gleboko wewnatrz niego.

Wielokrotnie wracala wspomnieniami do chwili w ktorej zobaczyla go poraz pierwszy. Wysoki, niezwykle przystojny jasnowlosy mlodzian, po krotkiej pogawedce zaproponowal wspolny spacer, zabral ja na molo i tam tez po raz pierwszy pocalowal. Ach jakze byla wtedy wsciekla iz tak predko udalo mu sie tak wiele osiagnac! Zawsze powtarzala sobie by z dystansem podchodzic do takich sytuacji, by najpierw dokladnie poznac i ocenic potencjalnego partnera. Pocalunek! Och bylo w nim cos niezwyklego, wielu probowalo i wielu odchodzilo z niczym a jednak jemu sie udalo i to za pierwszym razem.
 
Co wieczor przechadzali sie ulicami stolicy rozmawiajac, smiejac coraz bardziej do siebie zblizajac. Budzila sie rano by z niecierpliwoscia czekac az slonce zmieni kolor na pomaranczowy, by moc znow go zobaczyc i poczuc jak serce bije coraz szybciej. Osiagnal w koncu to, czego nikt nie osiagnal wczesniej i znow byla zla, dumna kobieta nie byla w stanie pojac dlaczego pozwalala mu na to wszystko, dlaczego to dzialo sie tak szybko. Przypieczetowali swoj zwiazek po dwoch latach znajomosci przysiegajac przed kaplanem wzajemna wiernosc, ktorej jak wtedy sadzila nawet smierc nie byla w stanie rozlaczyc.

Wyksztalcila sie pomiedzy nimi wiez przekraczajaca wszystko to czego kobieta kiedykolwiek doswiadczyla. Po wyrazie jego oczu byla w stanie stwierdzic w jakim byl nastroju, kazdy usmiech oznaczal cos innego i ku jej zdumieniu wiedziala co. Automatycznie wychwytywala jego zmeczenie, zlosc lub tez zrezygnowanie choc zawsze usilnie staral sie to przed nia ukryc. Rozumieli sie bez slow choc nigdy ich sobie nie szczedzili. Nie bylo dnia, w ktorym nie zapewnialby jej o tym jak bardzo ja kocha, ze caly swiat moglby przestac istniec gdyby tylko nadal mogli byc razem. Czy naprawde tak bylo, czy nikt inny sie dla niego nie liczyl? Wiedziala ze nie, choc uswiadomila to sobie stosunkowo niedawno. Bylo wiele czynnikow ktore zespolone w jedna calosc czynily jej meza szczesliwym. Jednego z tych czynnikow kobieta szczerze nienawidzila i wielokrotnie juz probowala sie go pozbyc. Za kazdym razem jednak mezczyzna udaremnial jej plany, wzniecajac w tym samym swej zonie  jeszcze wieksza nienawisc. Wampirzyca o imieniu Eryanna, gdyz to wlasnie ona wzbudzala w kobiecie tak silne emocje stala sie obiektem wielu klotni i sprzeczek pomiedzy malzonkami. Nieumarla byla calkowitym przeciwienstwem praworzadnej i dobrodusznej Silifrey. Teraz kobieta potrafila juz przed soba przyznac, ze tak naprawde nie to bylo przyczyna niecheci w stosunku do wampirzycy, bylo cos jeszcze, cos co ugodzilo ja bleboko i dotkliwie, cos wobec czego nie mogla pozostac obojetna. Eryanna byla jedyna kobieta, ktora zblizyla sie do jej meza niemal tak blisko jak ona sama. Niemal, gdyz mezczyzna zapewnial ja iz do niczego nie doszlo. Obsesja na punkcie nieumarlej powoli niszczyla wszystko to co bylo najdrozsze jej sercu i dopiero dosc ryzykowne zagranie Ilidriasha sprawilo iz kobieta zmuszona zostala by zapomniec o wscieklosci. Nigdy wczesniej i nigdy pozniej nie zrobil czegos podobnego, nie zostawil jej samej zalewajacej sie lzami z ogromnym poczuciem winy. Pomimo tego iz Silifrey wyrzekla sie nienawisci, nie byl to koniec.
 
Czesto zastanawiala sie czy nie popelnila, bledu, czy nie zinterpretowala omylnie tego co sie wydazylo. Doszla jednak do wniosku, iz ryzyko bylo zbyt wielkie i nawet jesli sie pomylila w swietle tego co moglo sie wydarzyc jej decyzja byla usprawiedliwiona. Wampirzyca zapragnela jedynej rzeczy, z ktora kobieta nie mogla sie rozstac, czerwonego naszyjnika wewnatrz, ktorego zakleta byla dusza jej meza. Gdyby lancuszek choc na chwile ssunal sie z jej szyji mezczyzna stracilby zycie a umyslem Silifrey zawladnelaby jej demoniczna polowa, ktora choc zostala uspiona moca wisiorka to z pewnoscia na powrot przejalaby nad nia kontrole. Nie mogla do tego dopuscic totez odrazu odnalazla Ilidriasha dzielac sie z nim spostrzezeniami. Ku jej zdumieniu mezczyzna zareagowal nadwyraz gwaltownie. Obiecal ze wszystkim sie zajmie, odjechal w pospiechu by wrocic kilka godzin pozniej. Rzucil na ziemie pokryte krwia ostrze zapewniajac ze wampirzyca nie bedzie juz sprawiala klopotow. Nie bylo watpliwosci co do sposobu, ktorym posluzyl sie mezczyzna by rozwiazac problem. Byla mu niewiarygodnie wdzieczna, dumna iz zdecydowal sie na tak odwazne posuniecie a wszystko to po to by chronic ich zwiazek. Zostala oklamana, i to przez kogos komu ufala najbardziej, komu uwierzylaby niezaleznie od tego jak niewiarygodnych rzeczy by nie opowiadal. Lecz nie to bylo najgorsze, swiadomosc tego ze zostala oszukana nie mogla rownac sie z ponizeniem jakiego doswiadczyla. Mimo jej usilnych staran Ilidriash opuscil wynajety na occlo domek i wrocil na kontynent konczac tym samym urlop, ktory mial sprawic iz oboje zapomna o nieprzyjemnych wydarzeniach ostatnich miesiecy.

Nastepnego dnia dowiedziala sie dlaczego to uczynil, szpieg wynajety przez jej meza ku ironii losu poinformowal kobiete o poczynaniach swego pracodawcy pograzajac tym samym zarowno jego jak i samego siebie. Uwierzyla mu, nie dlatego ze darzyla go zaufaniem. Uwierzyla poniewaz nie mogla znalesc powodu dla ktorego moglby ja oklamac. Opuscil wyspe po to by spotkac sie z...nieumarla.Czula sie jak stepiony po wielu bitwach miecz nadajacy sie tylko do cisniecia w kat. Znow jednak przekonala sie iz uczucie ktore w ciagu tych trzynastu lat wyksztalcilo sie miedzy nimi jest zbyt silne by mogla rozerwac je jedna czerwonowlosa wampirzyca. Wybaczyla mu i wszystko wrocilo do normy, ba moznaby rzec nawet ze ukladalo sie miedzy nimi lepiej niz kiedykolwiek. I tak zyja poki co cieszac sie kazdym wspolnie spedzonym dniem, jeno czas uplywa i...ech to nieistotne, wazne ze sa szczesliwi.

Dzieki za te poltora roku gry fajko, mam nadzieje ze to nie koniec.
Ostatniej mapy nie dam kłuć chorągiewkami,
Co oznaczają wojska, których nie mam już.
Rzekł król i Polskę w rulon zwinął, a pergamin
Jak muszla schował w sobie szum Jej obu mórz.

 

Offline Alvor_Lucard

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 462
13 lat minelo jak jeden dzien.
« Odpowiedź #1 dnia: 2007 05 21, 07:58:50 »
milo sie czytalo

pozdrawiam
Alvor_L
*Mlask Mlask* Zastanawiasz się jak ciesze ryja kiedy płaczesz mi na PW o PK? - popatrz na Awatar :)