Autor Wątek: Zlote Jajo  (Przeczytany 1475 razy)

Offline Gofer

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 7835
  • Ojciec, Maruda, Podcaster
    • Księgarnia Internetowa PIĘKNA KSIĄŻKA NET
Zlote Jajo
« dnia: 2005 09 16, 13:10:28 »
Wiele juz dni krazyl w poszukiwaniu jaja... Wiedzial i kilku, lecz byly dla niego niedostepne... Wyczul cos, co spowodowalo, ze poprosil o pomoc... Nareszcie bedzie mogl sie wydostac...
  . . . 

 

Offline Tinerot

  • Ekipa DM
  • Zarejestrowany
  • *****
  • Wiadomości: 5703
Zlote Jajo
« Odpowiedź #1 dnia: 2005 09 16, 20:05:10 »
Milcz±cy zmrużył oczy, zadaj±c potężny cios w nos worga. Patrzył z nieprzeniknionym wzrokiem jak zwierzę pochyla łeb i odchodzi, ciężko zranione, ale żywe. Ruszyli w dalsz± drogę, do Wieży. Drzewa szumiały spokojnie, za spokojnie. Wędrowiec zacisn±ł wargi i obejrzał się ponownie. W sam raz, bo w ich stronę leciało monstrum przedziwne, na którego widok Patrz±cy w Gwiazdy za drzewo momentalnie wskoczył. Milcz±cy, podpieraj±c się na do¶ć zużytym kosturze, zmrużył oczy i wbił spojrzenie w skrzydło potwora, rozpoznaj±c w nim młodego bazyliszka. K±tem oka zauważył Patrz±cego, który mamrotał co¶ do siebie, ¶miertelnie przerażony. Bazyliszek odezwał się. Mówił dziwnym głosem, jakby używał go bardzo rzadko. Przeszywał on ich ko¶ci, wydawało się, że przez nie trafiał do uszu. W głowie Alfy kłębiły się pytania, czuł dziwn± mieszaninę strachu i niedowierzania. Bazyliszek jednak nie zaatakował. Wytłumaczył, dlaczego przemawia akurat do Dzieci Luny. Opowiedział o Złotym Jaju, które jest mu potrzebne do przepoczwarzenia się...Po której to przemianie odejdzie z tego ¶wiata, tak pełnego wrogich mu ludzkich istot. Wędrowiec i Patrz±cy nie wierzyli w to do końca, lecz sam fakt, że potwór nie rzucił się na nich od razu, był zastanawiaj±cy. Upewnili się co do jego wzroku, sil±c się na spokój. Bazyliszek skurczył się, zadrżał, wykonał kilka ruchów pokrytymi matow± łusk± łapami i otworzył ¶lepia. Nie zgin±ł. Chłon±ł zachłannie widok oczu monstra, które podobno wszystkich, któzy spojrz± mu w przerażaj±ce ¶lepia, w kamień lity zamienia. W opowie¶ci młodego bazyliszka kryło się co¶, co było poż±dane przez obu jego rozmówców. Prastara istota Liczem zwana dług dozgonny winna była bazyliszkowemu rodowi. Musiała odpowiedzieć na trzy pytania, je¶li kto zaż±dał od niej jego spłaty. Jedno pytanie musiało dotyczeć jaja. Drugie mogło dotyczeć Lutni, o której bazyliszek wspomniał. Lutni przedziwnej, zagadkowej, której struny podobno z włosów samej Pani Ciemno¶ci wykonane zostały. Wędrowca jednak interesował oręż, który jego Braciom mógł zaszkodzić. Każdej nocy blask Luny pada na zdobyte przez jej Dzieci srebrzyste ostrze, należ±ce wcze¶niej do Inkwizytora. Ostrze zwane terminus est. A Wędrowiec wiedział, że nie jest to jedyny oręż tak ¶miertelnie groĽny dla jego Braci. Na jego zdobyciu zamierzał skoncentrować swój udział w pomocy przedstawicielowi prastarego Rodu. Skierowali się w odwrotn± stronę powoli, zastanawiaj±c nad planem, który musiał zostać wykonany, gdyż Alfa obietnicy raz danej złamać nie mógł. W Twierdzy zastali Krocz±cego w Ciemno¶ci i Niespokojny Wiatr, których zamierzali wprowadzić w czekaj±c± na nich przygodę...

Resztę może opisze kto¶ inny. To zapewne jedna czwarta dopiero. I pragnę podziękować Goferowi za wspaniał± zabawę, która się jeszcze nie skończyła. Mimo momentu, w którym CHonorowi obrońcy naszego pięknego kontynentu pokazali jak ohydnym ¶cierwem s± [Alkus być może o tym napisze, jak mu się będzie chciało], bawiłem się bardzo dobrze. Jeszcze raz dziękuję.

Offline Alkus

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 844
Zlote Jajo
« Odpowiedź #2 dnia: 2005 09 16, 23:09:43 »
Aenthar:
Sunalem palcem po niewidzialnej scianie, lapiac ochoczo powietrze. Moje oddechy byly coraz bardziej plytkie, szybsze. Cisnienie zgniatalo mnie w mala puszke, ktora nastepnie wyrzucana byla daleko... gdzies bardzo daleko. Mechaniczne, moze troche nawet narkotyczne, ruchy, zamianialy sie w krotkie drgania, konwulsje. Piskotliwy jazgot dobijajacy kazdego z nas. I krzyk. Krzyk przerywajacy jednoznaczny spokoj i oczekiwanie. Krzyk wyjatkowy, zabijajacy i rodzacy. I wtedy zdaje sobie sprawe z tego, ze to ja krzycze...
Kolysalem sie w magicznej klatce, ograniczonej przez krysztalowe wrota umyslu. Wszystko, jak przez zamkniete drzwi docieralo do mnie, lekko stlumione. Potem tylko dygotanie, pojedyncze pytania, pochodzace.. skad? Z mojego umyslu? A moze to Garou zadaje pytania, przeprowadzajac je przez granice wszelkich zamkniec. Cicha rozmowa...
Patrzacy w Gwiazdy:
Pojedyncze krzyki jak gdyby przeskakiwaly do mnie coraz bardziej. Krysztalki powoli pekaly, rozkruszajac gwiazdozbior pojedynczych czasteczek opadajacyh powoli, bez tajemniczego dotyku grawitacji, na ziemie. I tunel. na koncu biala kropa. Sune do niej obijajac sie o wspomnienia i zdania, emocje i pytania. Jestem. Wyskakuje jak z pozornie niewazne kostiumu, przeobrazony. Jak motyl wyskakujacy z ograniczonego i niepelnosprawnego kokonu. Rozgladam sie. Trzy cienie. Ten sam zapach. Wirujace poswiaty i drgajace kolory. Szal silniejszy od furii - szalenstwo. Z finezja robiac kolejne kroki wyskakujemy. Swiat jak gdyby zwalnial, zsuwajac sie nam z drogi. Naciskamy odpowiednie klamki, idziemy po odpowiednich sladach. To swiat robi uklon w strone nas. A moze tylko mi sie tak wydaje? Nachalny wiatr wpadajacy w klaki kruczoczarnej siersci, tworzy jednorodne tunele, po ktorych sunie jak gorska kolejka, przewozaca kolejne funty kamieni. Jednak pcha nas. Wypycha w gore, jednoczy sie z nami. Prawie czuje jego oddech. Czuje kazde poruszenie jesiennego liscia. Czuje, jak wzlatuje on do gory, tworzac perfekcyjne kola, potem amortyzowany przez wiatr pedzi w dol, tworzac kolyski. Z ogromnym laskotem upada, jak mlot wbijajac gwozdz do trumny. A moze to wszystko szepty? Szepty przechadzajace sie tak szybko ja my, po ogromnosci swiata. Pedzace za nami docierajac az... Tutaj. Wrong.


Dziekujemy gofrowi za preludium czegos bardzo fajnego.
PS: Oraz serverowemu orderowi, ktory jak zawsze popisal sie klimatycznoscia, i potrafil CENZURA nawet cos takiego....[/i]

GOFER CENZOR

przepraszam jak najmocniej, ponioslo mnie...
the only thing worse than evil is apathy.

Offline DzikiHL

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 1225
  • Ten od Buccaneer's Den
Zlote Jajo
« Odpowiedź #3 dnia: 2005 09 17, 01:14:04 »
Alkus Chaos też potrafi co¶ podobnego *cenzura własna* gdy jest to najmniej potrzebne. Nigdy tego mu nie zapomne. Na szczę¶cie nie ja *cenzura własna* Wam zabawe bo nawet nie wiem co sie stało. Niepotrzebny Twój komentarz.
Buccaneer's Den - dawniej Ziemie Piratów zapraszają do siebie!
Temat na forum o mieście
#bucc-dm - kanał miasta na ircu
Opis miasta na stronie DM

Offline Alkus

  • Gracze DM
  • Zarejestrowany
  • Wiadomości: 844
Zlote Jajo
« Odpowiedź #4 dnia: 2005 09 18, 06:16:49 »
Dobieglismy. Mijajac kolejne zakamarki wspomnien. Kazda czesc natury, jednoczyla sie z nami. Jak gdybysmy widzieli ich wspomnienia. Kazda istote przemiezajaca te miejsce. Wszystkoe przelatywalo obok nas. Wkoncu jednoznaczna droga. Otoczona kamieniami, ograniczajace nas. Kamienie poprostu nas ograniczaly. Tutaj nie docieralo zadne zrozumienie. Docieralo tylko to co bylo, co JEST. Wbiegamy. Kazdy cios, kazdy ruch, kazdy kolejny bol - wszystko jest przeklenstwem. Ale czy napewno? Moze taka jest kara za bycie innym - przepraszam, "wyjatkowym". Kolejne pokoje, te same czynnosci. Analogiczne ruchy, te same skoski - miesnie naprezajace sie, wypuszczajace bokami rytm walki. Bebnioce tylko i wylacznie w naszych uszach tabory nadciagajacych armii. Ale to tylko nasz mozg je odpiera. Odpiera kazdy najazd armii zwanej szalenstwem. Kolejna komnata. Ogromna. Multum nazw, jeszcze wiecej znakow. Jezszcze wiecej zabezpieczonych komnat, wiecej drzwi nizi przekazanychg kluczy. Nizli odpowiedzi. Ale jednak 3 pytania. Trzy jedyne odpowiedzi. Trzy pytanie ktore musialy pasc, a tylko jedne usta, z ktorych musialy pasc odpowiedzi. toporne, dokladnie... zwykle. I smierc. Kolejna ciemnosc. niewazne co to by bnylo. Poprostu smierc, poprostu kolejna faza czarnych barw, przenikajacych kazda czasteczke mne. Korzystajac z kazdej okazji by mnie pochlonac - kompletnie zmylic, zniszczyc. Zludzenia. I powtorka z rozrywki. Kazda twarz - nie... to nie ma znaczenia, czyh sie usmiecha, czy placze. Poprostu JEST. tak jak i ja... tka jak i ON....[/1]


Jest to jedna z niewielu rzeczy, ktore pisze pod wplywem ;] enyoj
the only thing worse than evil is apathy.